Odbębniony mecz
Zaległe spotkanie w Płocku nie dało wielu wrażeń. Obie drużyny uznały, że najważniejsze jest uniknięcie porażki.
Jedna z niewielu strzeleckich sytuacji, ale gola nie było, bo Rafał Leszczyński dobrze wyszedł z bramki. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus
Jagiellonia jest jedynym zespołem, który wygrał na stadionie Wisły po jej powrocie do ekstraklasy. Czwartkowe 0:0 nie krzywdzi żadnej z drużyn, za to widzów, którzy nie mieli przyjemności z jego oglądania.
Nawet się nie rozgrzał
We wrześniu miał to być mecz o fotel lidera, ale zawodnicy nie rywalizowali z powodu zalania boiska. W nowym terminie mało było momentów, nad którymi warto byłoby się pochylić. Do przerwy zespoły oddały po trzy strzały, a jedyny celny głową Marcina Kamińskiego nie miał prawa zaskoczyć Sebastiana Madejskiego. Po wyrzuceniu piłki z autu i przedłużeniu jej lotu były reprezentant Polski strzelił tak lekko, że nie można było sklasyfikować tej próby nawet jako niezłej na rozgrzanie bramkarza Cracovii. Krakowianie – na co się zanosiło – mieli przewagę w posiadaniu futbolówki. Kilka akcji było całkiem ciekawych, jednak kulała finalizacja. Daleko obok bramki uderzali Martin Minczew i Ajdin Hasić, a Mauro Perković przeszkodził szykującemu się do strzału po dośrodkowaniu z prawej Mikkelowi Maigaardowi i goście zostali zablokowani.
Nerwowy zmiennik
Pauzującego za napomnienia lidera obrony Cracovii Gustava Henrikssona zastąpił Brahim Traore, w którego poczynaniach było widać nerwowość. Przed drugą połową Praszelika zmienił wypoczęty Mateusz Klich, który w Kielcach nie mógł wystąpić z powodu kartek. Doświadczony pomocnik był zupełnie niewidoczny w ofensywie, za to dobrze ustawił się w polu karnym i naprawił błąd Traore. Po niespełna kwadransie zaczął się cieszyć Filip Stojilković, ale gol nie został uznany. Kamiński zrobił kilka kroków do przodu i Szwajcar został złapany na spalonym. W końcówce bliżej wygranej była Wisła. Dominik Kun posłał piłkę po ziemi, chcąc ją zmieścić koło słupka, ale bardzo dobrze interweniował Madejski. Wcześniej po dośrodkowaniu pomocnika Kevin Custović zmarnował niezłą szansę na gola, będąc pozostawionym bez opieki.
Więcej prowokacji niż ładnych akcji
Bywało gorąco, ale nie po efektownych zagraniach lub strzałach. Momentami iskrzyło między zawodnikami. Problem pojawił się po wyjściu z bramki Rafała Leszczyńskiego blokującego Filipa Stojilkovicia, który uciekł płockim obrońcom. Wcześniej sędzia musiał sięgnąć po żółte kartki. Praszelik po walce przy linii z Wiktorem Nowakiem „zagotował się” i popchnął rywala. W drugiej połowie też nie brakowało zaczepek.
To już dziewiąty kolejny mecz beniaminka bez porażki i czwarty z rzędu remis.
Michał Knura
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Wisła Płock – Cracovia 0:0
WISŁA: Leszczyński 5 – Haglind-Sangre 5, Kamiński 6, Edmundsson 5 – Rogelj 4, Kun 6 (86. Mijusković niesklas.), Pacheco 4 (86. Pomorski niesklas.), Nowak 4, Lecoeuche 5 (69. Custović 3) – Salvador 4, Sekulski 3 (69. Djalo 3). Rezerwowi: Pruszkowski, Kalandadze, Zając, Tavarez, Hiszpański, Niarchos, Tomczyk. Trener Mariusz MISIURA.
CRACOVIA: Madejski 6 – Sutalo 5, Wójcik 6, Traore 4, Perković 5 – Hasić 4 (90. Piła niesklas.), Al-Ammari 6, Maigaard 4 (76. Knap niesklas.), Minczew 3 (66. Aleksić 3) – Praszelik 3 (46. Klich 4) – Stolijković 4 (76. Zahiroleslam niesklas.). Rezerwowi: Rafał, Golonka, Glik, Olafsson, Jugas, Rakoczy, Kameri. Trener Luka ELSNER.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork) – 4. Asystenci: Marcin Boniek (Bydgoszcz) i Maciej Kosarzecki (Opole). Czas gry 93 min (45+48). Widzów 6279. Żółte kartki: Nowak (55. niesp. zachow), Salvador (55. faul) – Praszelik (19. niesp. zachow), Hasić (55. niesp. zachow).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | CRACOVIA | |
| 43 | posiadanie piłki | 57 |
| 4 | strzały celne | 1 |
| 4 | strzały niecelne | 6 |
| 3 | rzuty rożne | 2 |
| 0 | spalone | 2 |
| 8 | faule | 16 |
| 2 | żółte kartki | 2 |
