Oczy szeroko otwarte
Nie trzeba być detektywem, żeby na Riwierze Tureckiej wyśledzić polskich piłkarzy. Są wszędzie.
Wojciech Hajda opuścił zgrupowanie Puszczy w Side kilka dni wcześniej. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Na wstępie warto zaprezentować dane liczbowe. Tej zimy aż 12 polskich drużyn grających w ekstraklasie wybrało się do Beleku, Side albo do Lary, dzielnicy Antalyi. Każdy z zespołów zabrał na pokład samolotu około 30 piłkarzy. Rachunek jest prosty: w tych trzech miejscowościach w szczytowym momencie znajdowało się/znajduje około 360 zawodników z najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej. Naprawdę trudno ich więc przegapić, jeśli się jest na miejscu. Wystarczy pokręcić się po okolicy i zawsze można spotkać człowieka ubranego w klubowy dres (to właśnie wyróżnia piłkarzy w Turcji). Kiedy nie trenują, nie siedzą tylko w hotelowych pokojach. Gdy mają czas wolny, korzystają z niego. Można ich więc spotkać w supermarketach, na ulicach, podczas spaceru po plaży. Zimą na Riwierze Tureckiej nie ma zbyt wielu turystów, pogoda nie jest idealna na plażowanie. W miastach tworzone są za to piłkarskie kolonie, co tworzy wyjątkowo specyficzną atmosferę. Gdy przebywa się o tej porze roku choćby w mieście Belek, nabiera się wrażenia, że łatwiej jest tam spotkać ekstraklasowego piłkarza niż w okolicy klubowej bazy treningowej w Polsce!
Nie ma więc nic dziwnego w tym, że zawodnika z ekstraklasy można też spotkać na lotnisku w Antalyi. Czekając w sobotę na samolot powrotny do Balic, zobaczyłem gotowego do odlotu Wojciecha Hajdę, zawodnika Puszczy stacjonującej w Side. Zdziwiłem się, bo niepołomiczanie w Turcji zostają do najbliższej środy. Jaki z tego wyciągnąłem wniosek? Prosty – plotki o przenosinach Hajdy do Miedzi Legnica mogą być prawdziwe. Absolutnie więc nie zdziwiło mnie, gdy po wylądowaniu w Balicach zobaczyłem w mediach społecznościowych Puszczy film, w którym pomocnik żegna się z kibicami „Żubrów”. Dziwić może jedynie sama decyzja pomocnika, który w tym sezonie w Puszczy grał w miarę regularnie, szczególnie w drugiej połowie rundy. Uzbierał 14 meczów w ekstraklasie, a mimo tego zdecydował się na transfer do 1. ligi.
Kacper Janoszka
