Oczekiwanie na historyczny moment
Rozmowa z Tomaszem Grędą, wiceprezesem drugoligowej Unii Skierniewice
Tomasz Gręda (w okularach) grał w Unii jako piłkarz i od wielu lat pracuje na to, aby klub ze Skierniewic znaczył coraz więcej na mapie polskiej piłki. Fot. archiwum Tomasza Grędy
Unia Skierniewice otwarcie już puszcza w eter przekaz, że jej celem jest awans do 1. ligi. Nie macie obaw, że narzucona sobie presja może wiosną przeszkadzać? Nikt już raczej nie będzie do was podchodził jak do skromnego beniaminka...
- Miejsce, na którym jesteśmy, wręcz zmusza nas do myślenia o tym, że faktycznie możemy awansować. Postawiliśmy sobie taki cel, zresztą nie pierwszy raz. Będąc w niższych ligach, również zawsze graliśmy o zwycięstwo, stawialiśmy sobie najwyższe cele i teraz jest tak samo. Pierwsza runda wyszła nam bardzo dobrze, bo chyba nikt się nie spodziewał, ani kibice, ani my jako zarząd, ani piłkarze wraz ze sztabem szkoleniowym, że będzie aż tak dobrze. Zimą celem było utrzymanie drużyny w niezmienionym składzie i to się prawie udało. Odszedł tylko Jakub Jendryka do Ruchu Chorzów. Zatrzymaliśmy wszystkich pozostałych, na których nam zależało. Do tego udało się dokonać kilku wzmocnień. Trenujemy, gramy sparingi i nie możemy doczekać się już inauguracji ligowej.
A ten pierwszy mecz to od razu prawdziwy hit - do Skierniewic przyjedzie Zagłębie Sosnowiec. Podejrzewam, że stadion będzie pełen. Ilu kibiców rywali się spodziewacie?
- Tak naprawdę jeszcze wiele do tego czasu może się wydarzyć, bo w momencie, gdy rozmawiamy, na boisku leży śnieg. Nie mamy podgrzewanej murawy, więc musimy poczekać na decyzję, czy zaplanowany na 20 lutego mecz odbędzie się w pierwotnym terminie. Prognozy są optymistyczne, śnieg powinien stopnieć, ale nie chciałbym niczego przesądzać. Na razie oficjalnej informacji odnośnie kibiców gości nie mamy. Wiem, że nasi kibice bardzo czekają na ten mecz, ale czy kolejka zostanie rozegrana zgodnie z terminarzem? Jeszcze chwilę poczekajmy (PZPN decyzję ma podjąć w poniedziałek - przyp. red.).
Zima w tym roku faktycznie jest inna niż poprzednie. W związku z tym chciałem zapytać o przygotowania, bo kluby z 2. ligi raczej nie mogą sobie pozwolić na zagraniczne obozy. Czy plan przygotowań udaje się realizować zgodnie z założeniami?
- Z przygotowań jesteśmy zadowoleni, gramy ciekawe sparingi z mocnymi rywalami, bo zagraliśmy z dwoma pierwszoligowcami – Pogonią Grodzisk Mazowiecki (2:0) i Pogonią Siedlce (5:1). Na szczęście mamy możliwość trenowania pod balonem na sztucznej murawie, więc warunki są komfortowe. Realizujemy wszystkie założenia treningowe i powoli myślimy o grze o punkty. Mamy nadzieję, że wszystko odbędzie się zgodnie z planem.
Do drużyny dołączyli Bartosz Bida i Jan Mierzwa. Ten pierwszy, jak na 24-latka, ma całkiem przyzwoite CV: 74 występy i 10 goli w ekstraklasie...
- Bartek za swoich nastoletnich czasów był wielkim talentem, podstawowym graczem Jagiellonii, młodzieżowych reprezentacji Polski. Potem jego kariera nie skręciła w tę stronę co trzeba, zaliczył sportowy spadek, ale nasz trener Kamil Socha miał okazję pracować z nim w jednym z klubów i wie, jaki ma potencjał. Przekonał nas, aby dać mu szansę spokojnie przepracować okres przygotowawczy. Myślę, że to się udało, wkomponował się w drużynę i na ten moment wszyscy są zadowoleni. Względy sportowe są bardzo ważne, ale równie istotne dla nas jest podejście charakterologiczne. Zależy nam na tym, aby w szatni wszystko grało. W jego przypadku tak jest, on to potwierdza, a już w sparingach pokazywał przebłyski tego, co kilka lat temu w ekstraklasie. Liczymy, że pomoże nam awansować, a my pomożemy mu się odbudować. On czuje, że trener i zarząd mocno w niego wierzą. Możliwe, że zostanie z nami na dłużej.
Kamil Sabiłło i Eryk Woliński zostają z wami. Ciężko było ich zatrzymać?
- Oficjalną ofertą za Kamila złożyła Sandecja Nowy Sącz, o czym było dość głośno. Wspólnie doszliśmy jednak do wniosku, że to nie ten moment, aby zmieniał barwy klubowe. Uzgodniliśmy, że na pewno zostanie z nami jeszcze tą rundę.
Skierniewice są już gotowe na 1. ligę?
- Infrastrukturalnie mamy w tym momencie wszystko oprócz podgrzewanej murawy, ale nad tym też już pracujemy. Każdy w mieście pewnie na nią liczy. Kibice patrzą na tabelę i widzą nas na 1. miejscu. Trzeba jednak też zachować chłodną głowę, zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądać po pierwszych wiosennych kolejkach. Jeżeli faktycznie się okaże, że jesteśmy w stanie wygrać tę ligę, to musimy powoli myśleć o budżecie, organizacji, jak duża będzie zmiana między 2. a 1. ligą, zapoznać się z zaleceniami organizacyjnymi. My jako zarząd powoli o tym myślimy, a drużyna myśli o kolejnych zwycięstwach. Jeśli to wszystko „zagra”, to będziemy w stanie organizacyjnie tak poukładać klub, aby w kolejnym sezonie nie walczyć o utrzymanie, tylko prezentować się z jak najlepszej strony. Polonia Bytom czy Pogoń Grodzisk są najlepszymi przykładami, że nawet beniaminek można grać o najwyższe cele.
Już tak lekko fantazjując - w przyszłym sezonie do Skierniewic może przyjechać Legia albo Widzew.
- W tej chwili jest taka szansa (śmiech). Poza tym w walkę o utrzymanie zamieszana jest też jeszcze Pogoń Szczecin.Trzy wielkie marki na dole tabeli ekstraklasy, może się faktycznie okazać, że na koniec sezonu dla którejś z nich zabraknie bezpiecznego miejsca. Z naszej perspektywy na pewno byłoby miło gościć taki klub. Na tym etapie życzę jednak wszystkim jak najlepiej.
Odczuwacie zwiększone zainteresowanie karnetami, biletami, gadżetami klubowymi w związku z tymi dobrymi wynikami? Ludzie żyją Unią?
- Tak, da się to odczuć. Ze sprzedaży karnetów w tym momencie jesteśmy zadowoleni. Kibice przychodzą do klubu, podpytują o drużynę, o to co się dzieje. Przygotowujemy dla nich małą niespodziankę - od nowej rundy chcemy wystąpić w nowych strojach. Jest oczekiwanie zarówno na ten pierwszy mecz, jak i całą rundę, bo to jest historyczna chwila dla klubu, miasta, mieszkańców, wszyscy chcą na koniec świętować awans.
Trener Socha to skarb Unii?
- W jakimś sensie można tak powiedzieć. Od wielu lat jest związany z klubem, bo jeszcze razem graliśmy, gdy wchodziłem do drużyny jako młody chłopak. Potem nasze drogi na jakiś czas się rozeszły, teraz do nas wrócił jako trener i odnosi sukcesy. To wielka radość, że mamy trenera ze Skierniewic o takim potencjale. Tutaj wszyscy idziemy w jedną stronę i - jak widać - przynosi to dobre efekty.
Pogoń Grodzisk po awansie do 1. ligi mocno zacieśniła współpracę z Legią. Czy przy podobnym scenariuszu rozważacie taką koncepcję z Widzewem?
- Kibice ze sobą sympatyzują. Pojawiały się takie myśli, jeszcze z poprzednim zarządem Widzewa, ale to były nieoficjalne rozmowy. Na dziś nie ma tematu. My skupiamy się na tym, aby awansować, stworzyć jak najmocniejszą drużynę, poprawić funkcjonowanie klubu. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.
Rozmawiał Mariusz Rajek
