Oby tak dalej!
Po ekscytującym meczu mistrzowie Polski zdobyli dwa bardzo cenne punkty w Arenie Svendborg.
40-letni Mirko Alilović był ojcem zwycięstwa nad GOG. Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus
LIGA MISTRZÓW
W czwartkowy wieczór obejrzeliśmy drugi odcinek duńsko-polskiej rywalizacji w EHF Champions League. Dzień wcześniej Industria Kielce poległa w północnej Jutlandii z mistrzowskim Aalborgiem. Wczoraj w Arenie Svendborg mistrzowie Polski zmierzyli się z brązowym medalistą Herre Handbold Ligaen. Pojedynki Orlen Wisły z GOG Gudme w ostatnich latach zawsze były wyrównane, pełne zwrotów akcji z emocjami do końcowej syreny.
Super Chorwat
Nafciarze przystąpili do meczu po dwóch porażkach i słabszych występach z Barceloną, szukając okazji do przełamania złej serii. W bramce rozpoczął Mirko Alilović i to z pomocą 40-letniego Chorwata - dzięki jego interwencjom, m.in. obronionym rzutem karnym Frederika Bjerre, 41-procentową skutecznością w pierwszej połowie – Wiślacy posiadali inicjatywę, choć gospodarze nie pozwoli im w pierwszym kwadransie na ucieczkę większą niż dwie bramki. Tablica najczęściej pokazywała wynik remisowy, a szybkie, dynamiczne spotkanie mogło się podobać. Na finiszu premierowej odsłony przewaga Biało-niebieskich - po sześciu trafieniach z rzędu - błyskawicznie urosła. Nagle posypała się gra miejscowych, więc trener Kacper Christensen korzystał z minutowych przerw na żądanie. Do przerwy gra Wiślaków mogła się podobać, dobrze wyglądała postawa w defensywie i w ataku, czterobramkowa przewaga była w miarę bezpieczna, więc na przerwę można było się udać z nadziejami - „oby tak dalej”.
Łapanie wiatru
Po przerwie wspierani dopingiem gospodarze łapali wiatr w żagle, choć w 35 minucie Bjerre zmarnował (po raz drugi) doskonałą okazję na złapanie kontaktu, trafiając w poprzeczkę z 7 metrów. Mimo to zdenerwowany brakiem koncentracji swych podopiecznych trener Xavier Sabate szybko poprosił o czas. Mimo tego rozgrywający znakomitą partię Alilović nie mógł obronić wszystkich rzutów, stąd wynik był na styku, a w 46 minucie remis. Zapowiadał się bardzo nerwowy finalny kwadrans. Gra się mocno zaostrzyła, ale harówka w odrabianiu strat i doganianiu płocczan dała się we znaki Duńczykom. Niestety, w newralgicznym momencie rzutu karnego nie wykorzystał Melvyn Richardson, a z boiska po faulu wyleciał Zoltan Szita. Trener Sabate natychmiast poprosił o ostatnią minutową przerwę. Wiślacy mieli piłkę, ale grali w podwójnym osłabieniu i Richardson w ciągu 180 sekund zmarnował drugi rzut karny! Na szczęście po przebojowym przedarciu się przez duńską defensywę Mitja Janc podwoił przewagę, więc o czas poprosił trener Christensen.
Nie wytrzymali wojny nerwów
Sekundy uciekały, obaj szkoleniowcy nie mieli już możliwości minutowego kontaktu ze swoimi drużynami, ale wojny nerwów nie wytrzymali młodzi Duńczycy. Najpierw przy wznowieniu gry zagapił się Oskar Rasmussen, potem faul w ataku popełnił Lasse Vilhelmsen, a na koniec kropkę nad „i” postawił Przemysław Krajewski, pieczętując bardzo cenne zwycięstwo mistrzów Polski. Awans do 1/16 finału jest już bardzo blisko. W najbliższy czwartek Wisłę czeka wyjazd do Paryża, a za niespełna dwa tygodnie rewanż z GOG w Orlen Arenie, więc kibice piłki ręcznej kolejne emocjonujące widowiska na najwyższym, europejskim poziomie mają zapewnione jak w banku.
Zbigniew Cieńciała
◼ GOG Gudme - Orlen Wisła Płock 28:30 (13:17)
GOG: Joahannesson, Boutaf – N. Pedersen, K. Pedersen 1, Bjerre 7/1, Villhelmesen 8, F. Pedersen 3, M. Rasmussen, Balstad, Dalby 2/2, O. Rasmussen 2, Jespersen, Sorensen, Lindskog 2, Mittun 3, Tonnesen. Kary: 10 min. Trener: Kasper CHRISTENSEN.
ORLEN WISŁA: Bergerud, Alilović - Daszek, Janc 2, Szyszko, Szusznja 2, Samoiła, Richardson 4/1, Zarabec 3, Fazekas 6, Krajewski 2, Dawydzik 6, Mihić 3, Ilić 1, Szita 1 (CZK, 53 min - faul), Kosorotow. Kary: 8 min. Trener Xavier SABATE.
Sędziowali: Bojan Lah i David Sok (Słowenia). Widzów 4015.
Przebieg meczu: 1:0 (1), 1:3 (4), 3:3 (7), 4:6 (11), 7:7 (14), 10:10 (16), 10:16 (24), 12:16 (27), 13:17 (30), 14:17 (31), 16:18 (34), 18:19 (38.), 20:21 (44), 22:22 (46), 24:26 (50), 26:26 (54), 26:28 (56), 27:29 (58), 28:29 (58), 28:30 (60).
