Obopólne zadowolenie

Miedź Legnica zrehabilitowała się za porażkę z GKS-em Tychy u siebie i wywiozła komplet punktów ze Stalowej Woli.

Piłkarze Stali Stalowa Wola (z lewej Bartłomiej Kukułowicz) byli dla faworyzowanej drużyny z Legnicy twardym orzechem do zgryzienia. Fot. twitter Miedzi.

Porażka przed kilkoma dniami na własnym boisku z GKS-em Tychy nadszarpnęła reputację drużyny trenera Ireneusza Mamrota. Chcąc zachować miejsce w ścisłej czołówce legniczanie „mieli obowiązek” wygrać w Stalowej Woli z beniaminkiem, który we wcześniejszych 18 potyczkach ligowych zgromadził raptem 11 punktów!

Od pierwszego gwizdka arbitra przewagę optyczną mieli gospodarze, lecz nie byli w stanie poważnie zagrozić swoim rywalom i Jakub Wrąbel ani razu nie musiał spektakularnie interweniować. W 12 minucie pierwszą groźną sytuację wypracowali Zielono-niebiesko-czerwoni, ale po dośrodkowaniu Michaela Kostki minimalnie nad poprzeczką główkował Marcel Mansfeld. Opatrzność czuwała nad legniczanami w 18 minucie, gdy w dogodnej sytuacji Jakub Banach oddał silny strzał, lecz chybił celu.

Potem goście opanowali sytuację na boisku, dłużej utrzymywali się przy piłce, lecz niewiele z tego wynikało. W żaden sposób nie potrafili sforsować zasieków obronnych przeciwnika, który mądrze bronił się i groźnie kontratakował.

Mur obronny beniaminka pękł dopiero w 58 minucie spotkania. Kamil Antonik wpadł w pole karne gospodarzy z prawej strony i znakomicie wyłożył futbolówkę Juliuszowi Letniowskiemu, który z 6 metrów bez problemów skierował ją do siatki. To pierwszy gol 26-letniego piłkarza Miedzi w rozgrywkach ligowych, wcześniej wpisał się na listę zdobywców bramek w meczu Pucharu Polski przeciwko Legii Warszawa. Osiem minut później Letniowski bardzo dobrze obsłużył Benedika Miocza, lecz piłkę po strzale Chorwata na raty złapał golkiper „Stalówki”, Mikołaj Smyłek. 30-letni pomocnik „Miedzianki” zrehabilitował się w 86 minucie. Wprowadzony kilka minut wcześniej na boisko Bartosz Bida podał do Miocza, a ten uderzeniem zza pola karnego umieścił futbolówkę tuż przy słupku bramki gospodarzy. To był piąty gol wychowanka NK Osijek w bieżących rozgrywkach Betclic 1. Ligi. Do końcowego gwizdka sędziego Łukasza Karskiego wynik nie uległ już zmianie i tym samym czwarta porażka z rzędu drużyny trenera Ireneusza Pietrzykowskiego stała się faktem. Wcześniej Stal przegrała z Wisłą Kraków (1:5), Arką Gdynia (1:5) i Górnikiem Łęczna (0:2).

- Pierwsza połowa, jeśli chodzi o sytuacje, była dla Stali – przyznał po zakończeniu spotkania w Stalowej Woli szkoleniowiec „Miedzianki”, Ireneusz Mamrot. - Mieliśmy duży problem w środku pola, szczególnie w pierwszych 20 minutach. Druga połowa może nie była płynna w naszym wykonaniu, ale poprawiliśmy organizację gry. Na pewno wyjeżdżamy zadowoleni z trzech zdobytych punktów.

Mimo porażki z postawy swoich podopiecznych był zadowolony trener gospodarzy, Ireneusz Pietrzykowski. - Ten mecz był inny od tego, który pół roku temu graliśmy w Legnicy – powiedział. - Tam Miedź nas zdominowała, a dzisiaj jestem dumny z tego, w jaki sposób funkcjonowaliśmy, grając z drużyną, która w mojej ocenie awansuje do PKO BP Ekstraklasy

Na zakończenie garść statystyk, które prezentują się bardzo ciekawie: posiadanie piłki – 50:50%, strzały celne 0:6, strzały niecelne 10:8, ruty rożne 7:2, spalone 0:0, faule 13:21, żółte kartki 0:2.

Bogdan Nather