Oblicza sabotażu
PODWÓJNY NELSON
Po ostatnim meczu nic się nie zmieniło. Zaręczam jednak, że nie uwziąłem się na zespół z Oporowskiej, chociaż może to wyglądać na kopanie leżącego. Ale na litość Boską, to wrocławianie sami proszą się o soczyste ciosy na szczękę i żołądek. Kto oglądał sobotni popis wybrańców trenera Hetela przeciwko Radomiakowi doskonale rozumie, co mam na myśli. Powiedzmy sobie szczerze - zespół z Oporowskiej zagrał tragicznie, więc jakim cudem liczył na jakąkolwiek zdobycz punktową? Gospodarze beznadziejnie zagrali w defensywie, a obrońcom Śląska spokojnie można przykleić etykietkę sabotażystów. Wszystkim, bez wyjątku. Nie dziwię się zatem reakcji kibiców wrocławskiego zespołu, którzy schodzących do szatni po końcowym gwizdku sędziego piłkarzy i członków sztabu szkoleniowego żegnali jakże wymownymi okrzykami „Wyp***”. Nie tylko ostatni popis drużyny z Oporowskiej można spuentować słowami piosenki z serialu „Świat według Kiepskich” autorstwa Krzysztofa Skiby: „W kiepskim świecie, kiepskie sprawy, marne życie i zabawy”. To dotyczy, niestety, całej rundy jesiennej i nie wzrusza mnie w ogóle apel obrońcy Śląska Serafina Szoty do kibiców, by nie stracili wiary w piłkarzy i wspierali ich na każdym kroku, w każdym meczu. Naprawdę z trudem powstrzymuję łzy napływające mi do oczu...
To nie podlega żadnej dyskusji, że Śląsk obrał kurs na pierwszą ligę i śmiga do niej jak niszczyciel po wzburzonym morzu. Pytanie brzmi, kto rzuci wicemistrzowi koło ratunkowe i czy zrobi to na tyle skutecznie, by uratować go przed katastrofą? Jeżeli prezes klubu Patryk Załęczny myśli, że wszystkie problemy znikną w momencie wpompowania do klubu kolejnych 20-30 milionów złotych z kasy miejskiej, to jest wyjątkowo naiwny, oderwany od rzeczywistości. Nie jest bowiem w stanie zimą ściągnąć na Oporowską markowych piłkarzy, a poza tym zgadzam się ze słowami legendarnego Johana Cruyffa, że nigdy nie widział, by worek z pieniędzmi strzelił gola. Zresztą, o czym my mówimy, śledzę bardzo uważnie transfery dokonywane przez klub z stolicy Dolnego Śląska i widać jak na dłoni, że wrocławianie ściągnęli do siebie mnóstwo szrotu i niewielu wartościowych piłkarzy. Nie sądzę, by i zimą doszło do radykalnej poprawy.
Nie umknął mojej uwadze „western”, do którego doszło w obozie Radomiaka. Podczas treningu Vagner Dias celowo znokautował Rafała Wolskiego, zaś Leonardo Rocha odmówił wyjazdu do Wrocławia. - Na ostatnim treningu przed meczem podszedł do mnie i powiedział, że nie może, nie jest w stanie pomóc drużynie w meczu we Wrocławiu - powiedział z rozbrajającą szczerością trener Bruno Baltazar. Lekarstwo na takie akty sabotażu jest jedno - dotkliwa kara finansowa, a w przypadku zawodnika Republiki Zielonego Przylądka dyskwalifikacja do końca sezonu.
Bogdan Nather
