Obiecujący prognostyk
Przez dwa weekendowe dni rywalizowały o medale biathlonistki. Biało-czerwone zarówno w sprincie, jak i w biegu na dochodzenie zaprezentowały się z dobrej strony.
Fot. PAP/EPA Italia szaleje po triumfie Vittozzi
BIATHLON
W sobotę w Anterselvie rozdany został piąty komplet medali na igrzyskach olimpijskich w biathlonie. Tym razem w sprincie pań na 7,5 kolometra. Trzy rundy po 2,5 kilometra, dwa strzelania, karna runda 150 metrów i 91 zawodniczek na starcie w tym cztery Polki – to dane techniczne biegu, który okazał się niezwykle emocjonujący z niespodziewanym, a nawet sensacyjnym rozstrzygnięciem.
Kirkeeide uciera nosa Francuzkom
Mistrzynią olimpijską została Norweżka Maren Kirkeeide (0 karnych rund), ucierając nosa faworyzowanym Francuzkom. Prowadząca w klasyfikacji Pucharu Świata oraz w sprincie, bardzo szybko biegająca i celnie strzelająca, najrówniejsza w tym sezonie, czterokrotnia mistrzyni świata Lou Jeanmonnot z jednym pudłem została brązową medalistką (23,7 straty), a wicemistrzynią olimpijską bezbłędna na strzelnicy jej rodaczka Oceane Michelon (strata 3,8 s). My mieliśmy powody do satysfakcji, bo Polki spisały się w tym biegu dobrze, mając w miarę równo nastawione celowniki i w miarę szybko biegając. Ósma była Kamila Żuk (1,09,3 straty - jeden niecelny strzał), 28. Joanna Jakieła (1.40,2 - 2), 41. Natalia Sidorowicz (2.10,0 – 2), a 45. Anna Mąka (2.14,4 – 2). W komplecie zakwalifikowały się do niedzielnego biegu pościgowego, a pozycja świetnie biegającej Kamili Żuk (10 czas w sobotę), przy bezbłędnym strzelaniu ustawiała ją w gronie zawodniczek mogących realnie myśleć o medalu.
Dobry występ Polek
Panie miały do przebiegnięcia 10 kilometrów – pięć rund po dwa kilometry, czterokrotne strzelanie, najpierw dwa „leżakując”, następne dwa w „stójce” i karna runda 150 metrów. Tak więc przed startem życzyliśmy naszym dziewczynom „połamania karabinu” i panie ruszyły. Niestety, po dwóch trafieniach ręka zadrżała Kamili i konieczne było dodatkowe 150 metrów biegu, co zepchnęło ją na 12. miejsce. Nadal wszystko było możliwe, niestety, medale odjechały, tym bardziej że przytrafiło się kolejne dodatkowe okrążenie. Emocje jednak były do końca i był to naprawdę bardzo dobry występ Biało-czerwonych. Biegowo Żuk, Sidorowicz, Jakieła zajęły 8., 12. i 19. miejsce. Dobrze w sumie radziły sobie na strzelnicy, a Sidorowicz wręcz wybornie zaliczyła 20 na 20 strzałów! Ostatecznie Żuk zajęła 12., a bezbłędna Sidorowicz 13. miejsce. Z 28. miejsca na 16. mimo trzech karnych rund awansowała Jakieła. Natomiast z 45. na 40. przesunęła się Mąka (3 pudła). Miejsc w „dziesiątce” zabrakło i tego możemy żałować, niemniej to był naprawdę bardzo fajny wynik Polek. I udany występ jest dobrym prognostykiem przed środowym biegiem sztafetowym 4x6 kilometrów.
Grande applauso Vittozzi!
A złoty medal w biegu na dochodzenie na 10 km zdobyła Włoszka Lisa Vittozzi, która na trasę ruszyła piąta, 40,6 s po najlepszej w sprincie Maren Kirkeeide. Norweżka długo prowadziła, ale podczas ostatniego strzelania spudłowała dwukrotnie i pewny, jak się wydawało, najcenniejszy krążek ostatecznie nie zawisł na jej szyi. Brązowy medal szóstej po sprincie Finki Suvi Minkkinen był zaskoczeniem, a o jej sukcesie zadecydowało przede wszystkim 20 bezbłędnych strzałów.
Zbigniew Cieńciała
