Obie mamy już złoto, po co dalej skakać?!

Rozmowa z Kamilą Lićwinko, halową mistrzynią świata w skoku wzwyż z Sopotu (2014)

Kamila Lićwinko dziękuje w Sopocie swojemu mężowi, Michałowi, który doprowadził ją do tytułu pod dachem i innych sukcesów. Fot. Rafał Oleksiewicz / Press Focus

Dwanaście lat temu przeżyła pani chwile szczęścia w poprzednich HMŚ w naszym kraju. Teraz zasiądzie pani na trybunach w Toruniu?

- Oczywiście, będziemy z mężem kibicować Marysi Żodzik. Odżyją wspomnienia. Odkąd zakończyłam karierę, w Polsce tylko raz byliśmy na tak dużej imprezie - na pierwszej Diamentowej Lidze w Chorzowie, ale teraz to impreza mistrzowska, no trzeba tam być.

Czy Żodzik może nawiązać do pani złota?

- Uważam, że medal jest pewny, nie wiadomo tylko jakiego koloru. Wiem, że jest pięć mocnych dziewczyn, ale Maria pokazała, że jest w dobrej dyspozycji. Kibicuję wszystkim naszym zawodnikom, liczę na trzy medale w mistrzostwach i niespodzianki.

Żodzik mieszka w Białymstoku - znacie się?

- Nie miałyśmy okazji porozmawiać, zamieniłyśmy ze dwa zdania, „cześć-cześć”. Nie bywam na stadionie Podlasia, ale w Akademii Młodych Mistrzów Kamili Lićwinko pracuje z nami jej trener Paweł Wyszyński.

Dba więc pani o następne pokolenia lekkoatletów?

- W akademii od 2022 roku bawimy się z maluchami od piątego roku życia, pokazujemy im różne konkurencje, ale żeby pokochały ruch, miały z tego frajdę. Mamy ponad 220 dzieciaków, w Białymstoku, Choroszczy i Bielsku Podlaskim. W grudniu ub. roku założyliśmy też klub sportowy Akademia Lekkiej Atletyki Białystok - już dla dzieciaków powyżej 10-11 lat.

Podlasie nie ma wam za złe, że wchodzicie na jego teren?

- Nie sądzę, Podlasie jest ogromnym klubem, ma dużo zawodników, w tym najlepszych w kraju, a województwo podlaskie jest duże, znajdzie się przestrzeń dla każdego.

Wróćmy do Ergo Areny 12 lat temu. Jak pani pamięta tamte emocje?

- Radość, niedowierzanie. Skoczyłam już wcześniej 2 metry, ale złota się nie spodziewaliśmy. Dużo stresu, dużo emocji, finał nas zaskoczył.

Już w pierwszej próbie podkręciła pani kostkę, wzywała pani lekarza, żeby ją zmroził…

- Naprawdę?! Nawet tego nie pamiętam, o Boże! Zupełnie inaczej to wspominam.

Przypomnijmy: obie z Marią Kucziną w pierwszej próbie pokonałyście wysokość 2,00, a potem trzy razy strąciłyście 2,02. Pani namówiła Rosjankę, żeby zrezygnować z dogrywki, bo obie dostaniecie złoto. Długo pani ją przekonywała?

- Było nerwowo, bo nie znałyśmy przepisów. Pamiętam, że ktoś z trybun rzucił, chyba trener Piotr Bora, że nie musimy robić dogrywki. Konsultowano to jeszcze pośpiesznie z panem Januszem Rozumem, sędzią międzynarodowym, który potwierdził, że od 2009 roku zmieniły się przepisy i nie trzeba skakać dogrywki, jak zgodzą się wszyscy zainteresowani. Gdy już wiedziałam, podbiegłam i zapytałam ją, czy chce dalej skakać, bo obie mamy złoto. Powiedziała, że nie chce.

I tyle?

- Tyle, to była krótka rozmowa; wystarczyło, emocje, potem wielka radość.

Daliśmy wówczas w „Sporcie” tytuł „Umowa polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”. Teraz taka sytuacja nie będzie możliwa, Rosjanie nie mogą startować…

- Tak, historia potoczyła się w złym kierunku, niestety.

To złoto okazało się kulminacją pani kariery, nie udało się już powtórzyć sukcesu, zdobyć medalu olimpijskiego.

- Właściwie to cały okres, odkąd zaczęłam pracować z Michałem, potem moim mężem, po braku minimum na igrzyska w Londynie, to była kulminacja. Wyniki były całkiem przyzwoite, kilka medali na koncie, w tym w mistrzostwach świata w Londynie (2017). Rok po urodzeniu Hani, w 2019, skoczyłam 1,98 i zajęłam piąte miejsce na MŚ w Doha. Mogło być lepiej, ale nie mam prawa narzekać, nie było dramatycznych kontuzji, z których nie moglibyśmy wyjść. Jasne, wielu rzeczy zabrakło, nie jestem sportowcem spełnionym, ale przeżyłam wspaniałe emocje, za nic bym ich nie oddała. Zapisałam się na kartach polskiego sportu. Teraz fajne rzeczy robimy, jest satysfakcja z dzieciaków, w domu mamy dwie zdrowe córki, bo jeszcze 2-letnią Zosię. I Michał też daje radę, już tyle lat.

Rozmawiał Tomasz Mucha

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się