O złoto może być ciężko
Na torze w Pradze poznamy dziś medalistów Speedway of Nations 2, czyli, mówiąc „po polsku”, drużynowych MŚ młodzieżowców.
Czy będący w świetnej formie Bartosz Bańbor poprowadzi nas do złota w stolicy Czech? Fot. Wojciech Szubartowski / Press Focus
W Polsce oczywiście interesuje nas zwycięstwo, będziemy należeć do jednych z głównych faworytów, ale musimy liczyć się z tym, że podobnie jak w niedawnym seniorskim finale Drużynowych Mistrzostw Europy lepsi okażą się Duńczycy. Pozostałe reprezentacje powinny być jedynie tłem. Trener Stanisław Chomski zdecydował się na pewniaków, czyli mistrza świata juniorów z 2024 roku Wiktora Przyjemskiego (Polonia Bydgoszcz) oraz będącego w świetnej formie od początku sezonu Bartosza Bańbora (Motor Lublin). Rolę rezerwowego będzie pełnił Kevin Małkiewicz z GKM-u Grudziądz. – Bartek występem w Rzeszowie na DME pokazał, że jest w bardzo dobrej dyspozycji. Wiktora bardzo lubię, ale zastanawiam się, czy obecnie jest w formie, która pozwoli nam powalczyć o wysokie lokaty? – mówi nam Henryk Grzonka, wieloletni sprawozdawca żużlowych wydarzeń na antenie Polskiego Radia.
„Na złoto nie liczę”
Duńczycy postawili na trójkę zawodników świetnie radzących sobie w tym sezonie na polskich torach i będących beneficjentami przepisu o zagranicznym młodzieżowcu. Mowa tu o Bastianie Pedersenie z Grudziądza oraz Mikkelu Andersenie (będzie rezerwowym) z Wrocławia. Liderem reprezentacji kraju Hamleta będzie jednak Villads Nagel – jedno z największych, jeśli nie największe objawienie obecnego sezonu na drugim poziomie rozgrywkowym w Polsce. W dużej mierze to dzięki świetnej dyspozycji tego młodego Duńczyka Orzeł Łódź tak dobrze radzi sobie w Metalkas 2. Ekstralidze. – Na złoto nie liczę, ale mam nadzieję, że zdobędziemy medal. Czy to pesymizm? Już przed rokiem w Toruniu było widać, że nasze formacje juniorskie będą przegrywały ze swoimi rówieśnikami choćby z Danii. Szkolenie zagranicznych juniorów za nasze pieniądze w ekstralidze daje takie właśnie efekty i nie dziwmy się, że to nie Polska będzie potem wygrywać. W tym kierunku to zmierza. Nie broniłbym startu tym zawodnikom w lidze, ale nie na pozycjach dla polskich juniorów. A może dobrnęliśmy już do takiego momentu, że musimy szkolić cały żużlowy świat, bo inaczej on zniknie? – zastanawia się nasz rozmówca.
„To nie są drużynowe mistrzostwa!”
W zmaganiach weźmie udział aż osiem reprezentacji, co oznacza żużlowy maraton rozpisany na 28 wyścigów! Biorąc pod uwagę, że Polska z Danią spotka się dopiero w ostatnim wyścigu, nie można wykluczyć, że wielkie emocje będą do samego końca. – Bardzo ciekawa i fajna rywalizacja, ale powinna być nazywana po imieniu i nie wiem czemu, władze światowego żużla tak się przed tym wzbraniają. Przecież to są mistrzostwa par i nazywanie tego inaczej nie sprawi, że staną się drużynowymi mistrzostwami świata. Rywalizacja par jest esencją żużla i nie ma powodu od tego uciekać. Intencje organizatorów oczywiście znamy, ciężko byłoby bowiem zebrać tyle drużyn w składach 4-5 osobowych i utrzymać wysoki poziom rywalizacji – kończy Grzonka. Początek zmagań w Pradze o godzinie 17:00. Dzień później na torze Marketa zostanie rozegrana druga runda tegorocznego cyklu Grand Prix.
Awizowane składy
◾ Polska : Wiktor Przyjemski, Bartosz Bańbor, rezerwowy Kevin Małkiewicz◾ Czechy : Adam Bednar, Adam Nejezchleba, rez. Bruno Belan
◾ Australia : Mitchell McDiarmid, Tate Zischke, rez. Beau Bailey
◾ Niemcy : Janek Konzack, Mario Hausl, rez. Hannah Grunwald
◾ Dania : Villads Nagel, Bastian Pedersen, rez. Mikkel Andersen
◾ Ukraina : Roman Kapustin, Nazar Parnicki, rez. Danko Hladkowski
◾ Wielka Brytania: Luke Harrison, Cooper Rushen, rez. William Cairns
◾ Szwecja: Rasmus Karlsson, Sammy Van Dyck, rez. Erik Persson.
Mariusz Rajek
