O ryzyku nikt nie myśli
Obserwując zimowe ruchy kadrowe w drużynie Łukasza Piszczka, można było zapomnieć o tym, że skończyła ona rundę jesienną na 16. miejscu.
Jeszcze niedawno Igor Łasicki bił brawo kolegom z białą gwiazdą na piersi. W piątek tejże Białej Gwieździe spróbuje zrobić psikusa. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus
GKS TYCHY
W Tychach powstał niemal zupełnie nowy zespół, który „na dzień dobry” sprawdzi swoje możliwości na tle lidera. Ekipa z dziewięcioma pozyskanymi zawodnikami i dwoma juniorami wyciągniętymi z klubowej akademii ma jednak przede wszystkim świadomość, że musi się wydostać ze strefy spadkowej.
Czekają na pierwsze przetarcie
Nic dziwnego, że mecz z Wisłą w Krakowie ma dla piłkarzy w koszulkach z trójkolorowym trójkątem na piersi szczególny wymiar. – Przed nami spotkanie z bardzo wymagającym przeciwnikiem – przypomniał Max Kothny pełniący obowiązki prezesa klubu. – Czekamy już na ten mecz, to będzie pierwsze przetarcie. A następnie już tydzień po tygodniu musimy punktować i ustabilizować swoją sytuację w lidze po to, żeby się w niej utrzymać.
Zadanie powierzono 66-krotnemu reprezentantowi Polski, który dopiero zaczyna swoją trenerską pracę na szczeblu centralnym. Istnieje więc spore ryzyko, ale w klubie, który przed 50 laty sięgnął po wicemistrzostwo kraju, nikt o nim nie myśli.
Fundament codzienny
– Wiemy, w jakim miejscu jesteśmy – na spotkaniu z mediami zapewnił Łukasz Piszczek. – Chcemy najpierw wydostać się z miejsca, które jest zagrożone spadkiem. To jest pierwszy cel. Ale my nie koncentrujemy się tylko na tym. Fundamentem jest codzienna praca nad tym, jak ta drużyna ma wyglądać na boisku i jak funkcjonować ma nowa grupa.
Owo funkcjonowanie w dużej mierze zależeć też będzie od ludzi, którym sztab szkoleniowy powierzył rolę „przewodników stada”. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje grający i kapitanujący ostatnio w Wiśle Kraków Igor Łasicki, który po 3,5 roku gry w koszulce z białą gwiazdą na piersi staje po drugiej stronie barykady.
Kapitan wraca na Reymonta
– Presja jest ogromna – dodał nowy kapitan tyszan przed powrotem na stadion imienia Henryka Reymana w roli rywala dotychczasowych kolegów. – Na te pół sezonu cel mamy jasny ze względu na pozycję w tabeli. Wiemy, jaka jest I liga – bardzo wymagająca i intensywna. Osobiście mam nadzieję, że to zadanie, które mamy do wykonania zostanie odrobione i od przyszłego sezonu z kopyta ruszymy do przodu. Chciałbym wygrywać każdy mecz, bo to jest teraz dla klubu najważniejsze, a ja swoim zaangażowaniem i determinacją będę się starał w tym pomóc.
Oby było zdrowie!
– A druga sprawa: chciałbym być zdrowy i wtedy wiem, że pomogę klubowi. To jest dla mnie najważniejsze. Zdaję sobie sprawę, że w naszej drużynie jest wielu nowych zawodników, niemal połowa szatni i zespół buduje się na nowo. Ci, którzy w niej byli, fajnie nas jednak przyjęli. Z tego powodu jestem szczęśliwy i choć niczego nie mogę zagwarantować, mam nadzieję, że na mecie sezonu GKS będzie na jak najwyższym miejscu – zakończył Łasicki.
Jerzy Dusik
