O przepustki do żużlowego raju

W sobotę poznamy nazwiska czterech zawodników, którzy zapewnią sobie udział w przyszłorocznym cyklu Grand Prix. Na torze w duńskim Holsted rozegrany zostanie finał Grand Prix Challenge.

Jednym z Polaków, który powalczy o przepustkę do cyklu GP jest Kacper Woryna. Fot. Grzegorz Misiak/Pressfocus

GP CHALLENGE

Choć do zakończenia tegorocznych zmagań wśród najlepszych pozostały jeszcze turnieje we Wrocławiu (30.08) oraz Vojens (13.09), to czterech zawodników już w sobotę zapewni sobie udział w gronie najlepszych na kolejny rok. Turniej Challenge, wzorem najczęściej stosowanego rozwiązania w XXI wieku, ponownie zostanie rozegrany w sierpniu. Przed rokiem zmagania odbyły się na koniec sezonu, będąc dopełnieniem żużlowego weekendu w Pardubicach. - I to był prawdziwy Challenge jak za dawnych lat, już po zakończeniu zmagań w cyklu Grand Prix. Jeszcze lepszym i najsprawiedliwszym rozwiązaniem byłoby rozgrywanie tego turnieju na początku kolejnego sezonu. Pozwoliłoby to zawodnikom, którzy doznali kontuzji, na wyleczenie się i udowodnienie swojej wartości w bieżącym sezonie - uważa Henryk Grzonka, uznany żużlowy autorytet, przez lata relacjonujący żużlowe wydarzenia na antenie Polskiego Radia.

Polskie trio

Turnieje rozgrywane w trakcie sezonu miały i mają jedną zasadniczą wadę: czołowe miejsca często zajmują stali uczestnicy bieżącego cyklu, którzy i tak utrzymywali się w elicie, przez co w przeszłości dochodziło do przesunięć w ostatecznym kształcie uczestników na kolejny sezon.

O przepustki powalczy trójka biało-czerwonych: Dominik Kubera (aktualny uczestnik cyklu), Kacper Woryna oraz Mateusz Cierniak. Największą sensacją byłby awans zawodnika Motoru Lublin, dla którego to najlepszy sezon w historii. - Szczerze mówiąc nawet nie myślałem, że uda mi się awansować do finału. Nie napalam się w ten sposób, że muszę już teraz awansować. Już samo pojechanie w takich zawodach jest fajnym, dodatkowym doświadczeniem - mówi Cierniak, który w październiku skończy 23 lata.

Do faworytów należeć będą aktualni stali uczestnicy elitarnego cyklu, czyli: Kubera, Andrzej Lebiediew, Anders Thomsen, Martin Vaculik oraz gospodarze: Leon Madsen, Michael Jepsen Jensen czy Rasmus Jensen. Duńczycy będą najliczniejszą nacją, na starcie znalazło się aż czterech jeźdźców z kraju Hamleta. Dla tych, którym się nie powiedzie ostatnią nadzieją pozostaną "dzikie karty", tradycyjnie przyznawane przez organizatorów cyklu na koniec sezonu. O tym, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest awans na torze przekonuje choćby ubiegłoroczny przykład. Prawdopodobnie, gdyby nie Challenge nigdy do Grand Prix nie dostałby się Brady Kurtz, który w tym sezonie rzucił wyzwanie Bartoszowi Zmarzlikowi (na dwa turnieje do końca traci tylko trzy punkty do pięciokrotnego mistrza świata).

Będzie sensacja?

Urokiem Challengów jest to, że zawsze na liście znajdzie się kilka "wynalazków", którzy dostają szansę na awans do teoretycznie niedostępnego dla nich grona. Za takich zawodników trzeba uznać Łotysza Francisa Gustsa, Niemca Kevina Woelberta, czy Norwega Mathiasa Pollestada. Marek Cieślak, były trener żużlowej kadry i wielu polskich klubów uważa, że pierwszy rok w elitarnym gronie jest bardzo trudny dla nowych zawodników. - Organizacyjnie trzeba wszystko inaczej poustawiać. To olbrzymi wysiłek zarówno psychiczny, jak i fizyczny, a także kwestia dobrej organizacji, połączenia tego z meczami ligowymi w Polsce i Szwecji - mówi.

Moldow Speedway Arena, gdzie zostaną rozegrane zawody, jest technicznym, zbliżonym do Vojens 300-metrowym torem bez stałych trybun, ale to akurat nic nadzwyczajnego w Skandynawii. - Na tym torze jechałem chyba tylko raz, w zeszłym sezonie w finale ligi duńskiej. Mogę powiedzieć tyle, że wiem, jak ten tor wygląda. W tym roku przyjąłem taką taktykę, że na każdy tor staram się przyjeżdżać i patrzeć na niego, jak bym był tam pierwszy raz. Nie staram się sugerować tym, co było wcześniej, bo często to nie zdaje egzaminu - mówił nam niedawno Cierniak, zapytany o znajomość duńskiego obiektu. 

Początek zmagań o godzinie 18:00. Dla kibiców, którzy chcieliby obejrzeć transmisję, nie mamy dobrych wiadomości, jedyna możliwość to wykupienie płatnej relacji w kwocie 9,90 euro.

Mariusz Rajek