O podium po latach
Jesienią Górnik był jedną z ligowych rewelacji, a mogło być… jeszcze lepiej!
Trener Michal Gasparik świetnie poukładał klocki w Górniku. Obok rewelacyjny jesienią Ousmane Sow. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl
Latem stery klubu z Zabrza przejął słowacki szkoleniowiec Michal Gasparik, w 2011 roku piłkarz Górnika. Wydawało się, że pracujący wcześniej z powodzeniem w Spartaku Trnawa młody szkoleniowiec nie będzie miał łatwo. Latem mieliśmy przecież do czynienia – jak to w Zabrzu jest od lat – z kolejną rewolucją w kadrze. 43-letni szkoleniowiec (jutro ma 44. urodziny) postawił raczej na tych, którzy w Górniku już występowali, a z nowych do składu wskoczyli tylko bramkarz Marcel Łubik i doświadczony pomocnik Jarosław Kubicki. Szanse dostali też grający wcześniej mniej albo wcale obrońcy: Josema i Paweł Olkowski, z kolei Sondre Liseth został przesunięty do ataku.
Było tak dobrze, że po 9. kolejce, po wygranej z Widzewem u siebie 3:2 w obecności 22 tys. kibiców na stadionie im. Ernesta Pohla, zabrzanie objęli prowadzenie w tabeli! Utrzymali je do kolejki numer 17. Fani walili jesienią drzwiami i oknami na mecze w Zabrzu. Co spotkanie pękała granica ponad 20 tysięcy. I o to chodzi!
Łubik trafił do reprezentacji młodzieżowej, Kryspin Szcześniak został powołany na listopadowe mecze pierwszej reprezentacji, mimo że w Górniku był rezerwowym. Do swoich reprezentacji trafili Czech Patrik Hellebrand i Senegalczyk Ousmane Sow.
Górnik grał dobrze i efektownie. Grę zespołu przez większą część rozgrywek cechowała dyscyplina w defensywie i polot na skrzydłach, gdzie szalał Sow, a starał mu się dorównać w drugiej części rozgrywek pozyskany Ukrainiec Maksym Chłań. Świetnie spisywali się środkowi pomocnicy, młodzieżowy reprezentant Czech Lukas Ambros i wspomniani Hellebrand z Kubickim. Swoje z przodu dokładał też harujący jak wół Liseth (6 bramek).
W sprawnie funkcjonującej maszynie wszystko zaczęło się sypać w końcówce. Z powodu urazu wypadli Kubicki, Ambros, Josema. Co ciekawe, kontuzji nabawili się na… treningach. Urazy miały wpływ na dużo słabsze wyniki w końcówce 2025 roku. Wprawdzie w Pucharze Polski na początku grudnia po dobrym meczu udało się jeszcze wygrać w 1/8 finału z Lechią na jej terenie 3:1, ale w lidze było już jedynie słabo czy wręcz bardzo słabo, bo ledwie punkcik w czterech ostatnich grach, a do tego wysokie porażki z Radomiakiem oraz Lechią.
Równolegle z grą w lidze i w Pucharze Polski toczą się rozmowy na temat przejęcia klubu 14-krotnego mistrza Polski przez Lukasa Podolskiego, który niedawno został mniejszościowym udziałowcem, przejmując pakiet 8,3 proc. akcji Towarzystwa Ubezpieczeniowego Allianz. Teraz rzadko już pojawiający się w lidze „Poldi” chce przejąć pakiet większościowy od właściciela, czyli Gminy Zabrze. Rozmowy się toczą, są na zaawansowanym etapie, a do tematu wrócimy w najbliższych wydaniach „Sportu”.
Michał Zichlarz
