O finał po ćwierć wieku!
Czuć w szatni, że to bardzo ważne spotkanie. Możemy napisać historię klubu – podkreśla trener Michal Gasparik.
Tak Lukas Sadilek cieszył się ze zwycięskiego gola w meczu z Lechem w 1/4 finału PP. Fot. Paweł Jaskółka / Press Focus
GÓRNIK ZABRZE
Za górniczą jedenastką bardzo dobre tygodnie. Po słabym starcie drużyna słowackiego szkoleniowca nabiera wiatru w żagle, jak na początku sezonu. Jest wysokie miejsce w lidze na siedem kolejek przed końcem, jest także szansa na finał Pucharu Polski.
W nim Górnik w historii grał aż 13 razy. Tylko Legia ma lepszy bilans (aż 27 finałów, w tym 21 zwycięstw). Czasy świetności Zabrzan to jednak bardzo odległe lata. Ostatni Puchar Polski to 1972 rok, kiedy w zespole grali jeszcze Hubert Kostka, Stanisław Oślizło czy Włodzimierz Lubański. Od tamtego czasu jedenastka z Zabrza była w finałach jeszcze trzy razy, ale za każdym razem przegrywała. W 1986 z GieKSą na Stadionie Śląskim 1:4, w 1992 z drugoligową wówczas Miedzią Legnica po karnych (1:1, karne 3-4) i w 2001 roku w dwumeczu z Polonią Warszawa (1:2 i 2:2).
– Mieliśmy cztery dni na przygotowania. Wiadomo, jesteśmy faworytem, tutaj nie ma żadnego alibi i mówienia, że szanse to fifty-fifty. To wysoki szczebel rozgrywek i żeby zrobić kolejny krok, musimy zagrać na sto procent, na swoim poziomie – zaznacza przed środowym meczem w Bydgoszczy trener Michal Gasparik.
Zabrzanie dobrze w ostatnim czasie wyglądają w defensywie. W pięciu ostatnich grach (cztery w lidze, jedna w PP) stracili ledwie gola, w wygranej grze z Rakowem. W 1/4 finału pucharowych rozgrywek z Lechem, a potem w lidze z Motorem i Widzewem na wyjeździe oraz w sobotę z Cracovią zagrali na zero z tyłu. Bramkarz Marcel Łubik ma jeszcze lepszy bilans, bo przecież zero w wygranym meczu młodzieżówki z Czarnogórą na wyjeździe w poprzednim tygodniu.
– Można powiedzieć, że ten nieidealny okres mamy już za sobą. Teraz nasza defensywa spisuje się dużo lepiej. Trzeba jednak być efektywnym i z tych stwarzanych sytuacji zdobywać bramki. Jak tak jest, to zespół wygląda dobrze i jest pewny siebie – podkreśla Gasparik.
Z bydgoskim trzecioligowcem zagra najsilniejszy skład. Nie będzie tylko pauzującego za kartki Maksyma Chłania. – Nie myślę, żeby rotować składem. Będą grali najlepsi zawodnicy, czyli ci, którzy będą zdrowi, którzy są w formie, którzy pokażą się na treningu – mówi słowacki szkoleniowiec Górnika, który jest… specjalistą od zdobywania krajowego pucharu! U siebie na Słowacji w „swoim” Spartaku Trnawa przez 4,5 roku pracy szkoleniowej puchar zdobywał trzy razy, w tym w poprzednim sezonie, po pokonaniu 1 maja 2025 MFK Rużomberok 1:0. W obecnej edycji, bez Gasparika na ławce, Spartak odpadł w ćwierćfinale, przegrywając 1:4 z drużyną Zeleziarne Podbrezova.
(zich)
1/2 FINAŁU PUCHARU POLSKI
Środa◼ Zawisza Bydgoszcz – Górnik Zabrze, godz. 18.00
Czwartek
◼ Raków Częstochowa – GKS Katowice, godz. 18.30
_________________________
Na sto procent
CZTERY PYTANIA DO… LUKASA SADILKA, pomocnika Górnika
1. Gracie w półfinale Pucharu Polski z drużyną, która jest o trzy poziomy niżej niż wy.
– To nie ma znaczenia! Znaleźli się tak wysoko na tym szczeblu rozgrywek z jakiegoś powodu, a nie przez przypadek. To półfinał, a na dodatek dla nas mecz wyjazdowy, więc lepiej pojechać z nastawieniem, że trzeba być skupionym, nastawić się na walkę. Po meczu z Cracovią w lidze już w pełni nastawiliśmy się na to, co będzie w środę. Liczymy na awans, bo wiemy, jak ważne to spotkanie dla klubu.
2. Występował pan już w takich pucharowych grach, gdzie przeciwnik był z niższego poziomu rozgrywkowego. Co w takich spotkaniach jest ważne, kluczowe?
– Granie na sto procent możliwości, żadnego lekceważenia, odpuszczania. O tym nie może być mowy. Jak pomyślisz, że będzie lżej, to możesz się rozczarować. Musi być takie podejście, jak było w wygranym meczu z Cracovią w lidze w sobotę.
3. Jak te dni po wygranym meczu wyglądały?
– Trochę odpoczynku, dojścia do siebie, takiej regeneracji, bo wiadomo, że spotkanie było wymagające. A teraz skupiamy się już tylko na Pucharze Polski.
4. Można powiedzieć, że ostatnie dni są bardzo szczęśliwe dla piłkarskiej rodziny Sadilków. Pana brat Michal w reprezentacji Czech wykonał w finale barażu z Danią decydującą jedenastkę, która dała wam awans – po 20 latach – do MŚ. Z kolei pan z Cracovią zaliczył dwie asysty. Pogratulował pan bratu?
– Tak, wysłałem mu SMS-a. Odpisał dopiero dzień później, bo taka była zabawa i feta po upragnionym awansie na mistrzostwa świata (śmiech). To dla nas bardzo ważne, bo na ten awans czekaliśmy długie lata.
Rozmawiał Michał Zichlarz
