Numerek
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Kochałem dotąd mundiale miłością bezkrytyczną, ale źli ludzie sprawili, że zaczynam odczuwać zażenowanie przemieszane z gniewem, przy czym gniew zaczyna brać górę. Chodzi o to, że kibice chcący zobaczyć mundial, stają się bankomatami, z którym pieniądze wypłaca sobie FIFA. Chytrość, zachłanność i diabelska wręcz pomysłowość tej prywatnej organizacji nie ma ograniczeń. Jest wręcz niczym pozioma ósemka, symbol bezkresu, bo wydaje się, że nie ma granic. Przyjmie każdy pieniądz, bez względu na to, w jak bardzo obciachowy sposób miałby wpadać do przepastnej kieszeni.
Jak donosi „L'Equipe”, FIFA oferuje fanom wyświetlanie ich personaliów na wielkich ekranach stadionów podczas amerykańskich mistrzostw. Wprowadza niezwykły numerek, czyli funkcję Super Shoutout, która umożliwia wykupienie imienia z flagą ojczystego kraju za jedyne 79 USD. Ma to w zamierzeniu pozwolić zaprezentować kibicom własną pasję i być bardziej widocznym na największej piłkarskiej imprezie, ale – jak rozumiem – przede wszystkim łechtać ich próżność i miłość własną. Jest to dla mnie diabelstwo w czystej postaci. Wydaje mi się wręcz, że diabeł oddelegowany w piekle przez szatańskie szefostwo do rozbudzania chciwości, nazwijmy go Zachłannebub, czy też może lubieżna diablica Aviditas – ciągle kombinują, jak oskórować oskórowanego już kibica. Jak wycisnąć z niego cokolwiek, co da się zmonetyzować, choć ten ledwo już dycha, albo i nawet nie.
Owszem; czułem się już w przeszłości jak bankomat, było to w tych najbiedniejszych afrykańskich dzielnicach, gdzie czułem wbite w plecy spojrzenia, ale to przynajmniej rozumiałem w pełni: były to spojrzenia powodowane poczuciem beznadziei, powodowane rozpaczą życia codziennego, a nie zachłannością życia dostatniego. Bo przecież zawsze możesz mieć coś więcej (niż inni), tyle że musisz zapłacić. Za odpowiednią cenę możesz przeżyć mundial w dokładnie najbardziej odpowiedni dla siebie sposób. Zarówno jeśli jesteś skromnym fanem o skromnych potrzebach (nie myśl, że to za darmo, wielu ludzi ma skromne wymagania, a więc popyt nawet na skromność i tak zrodzi podaż), jak i rozleniwionym sybarytom o wygórowanych wymaganiach...
Coraz bardziej przeszkadza mi, że prywatna organizacja, jaką jest FIFA, zawłaszcza mundiale i piłkę nożną, której jest ta zachłanna organizacja przecież dysponentem, a nie właścicielem. Rządzą nią jednak ludzie bardzo sprytni, tacy, którzy dla własnego dobra wykorzystają każdą okoliczność. Mam bowiem dziwaczne, na pierwszy rzut mózgu, przekonanie, że jeśli nawet wybuchnie bunt zrozpaczonych futbolowych mas, to i tak... pokieruje nim FIFA. Cwana i przemyślna FIFA, kochane chłopaki! W efekcie: jeśli zapłacisz, to nie będziesz już narażany na obcowanie z różnymi wywołującymi odruch wymiotny ofertami dotyczącymi różnych sfer życia codziennego związanego z oglądaniem mistrzostw z bliska. Za luksus trzeba płacić, a właśnie to w pewnym momencie może stać się luksusem. Stanie się!
Najgorsze jest to, że choć nie wiem, jak gówniana byłaby FIFA, to i tak będę kochał mundiale. Jestem uzależniony, nie umiem się z tego uwolnić. Tyle że odtąd jest to już jedynie... miłość nieszczęśliwa.
