Nowy rok, nowe nadzieje

Jeśli w tym jednym meczu wyjdziemy i zagramy tak jak potrafimy, to zwyciężymy – zapowiada przed ćwierćfinałowym starciem z Uni Opole Aleksandra Gryka, środkowa drużyny z Bielska-Białej.

Aleksandra Gryka wierzy, że BKS stać na ogranie Uni Opole. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

TAURON PUCHAR POLSKI KOBIET

Zespół z Bielska-Białej jak na razie częściej rozczarowuje niż wzbudza zachwyt. Pierwszą rundę fazy zasadniczej Tauron Ligi zakończył na 5. pozycji z bilansem siedmiu wygranych i czterech porażek, a drugą (28 grudnia) zaczął od porażki w Rzeszowie z Developresem. Bolesnej, bo Bielszczanki przegrały 0:3, w żadnym z setów nie osiągając nawet 20 punktów. – Nie wiem do końca, na czym to polega, ale nie przyjeżdżałyśmy do Rzeszowa z jakąś ogromną presją, bo wiemy jak dobra jest drużyna DevelopResu. Chciałyśmy zagrać naszą najlepszą siatkówkę. Momentami to tylko wychodziło. Myślę, że na ten moment jeszcze nie jesteśmy gotowe na takie „poważne granie” – przyznała Aleksandra Gryka. - Nie tak wyobrażałyśmy sobie ten sezon. Każda z nas miała wizję tego, że będziemy wygrywać dużo więcej i będziemy trzymać dobry poziom.

Bielszczanki wprawdzie nie grają na miarę oczekiwań, ale też jeszcze niczego nie przegrały, a mają o co się bić. Cele na ten sezon to awans do turnieju finałowego Pucharu Polski i walka o medal mistrzostw kraju. Pierwsze zadanie mogą wykonać już w sobotę. Podejmują Uni Opole i jeśli zwyciężą, po raz trzeci z rzędu wystąpią w Final Four. Przed dwoma laty wywalczyły główne trofeum, a przed rokiem zajęły 3. pozycję. - Bardzo mocno przygotowujemy się do tego meczu i półfinał Pucharu Polski to jeden z naszych priorytetów na ten sezon - potwierdziła  Gryka.

Zadanie do łatwych nie należy, bo ekipa z Opola to rewelacja rozgrywek. Wygrała 10 kolejnych meczów, 9 w lidze i 1 w PP. - Mam nadzieję, że nasz licznik się nie zatrzyma - powiedziała opolska środkowa, Katarzyna Połeć.

W tym sezonie potrafiła też zwyciężyć w Bielsku-Białej, w połowie listopada 3:0. Dla BKS-u porażka była dotkliwa, bo był to jego 1500. mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Zmartwieniem trenera Bartłomieja Dąbrowskiego jest poważna kontuzja podstawowej rozgrywającej, Margaret Speaks. Amerykanka doznała poważnego urazu stawu skokowego, który wyklucza ją z gry do końca sezonu. Obecnie Maggie pozostaje pod stałą opieką zespołu medycznego, a jej stan zdrowia jest monitorowany. Klub zapewnia pełne wsparcie, aby mogła jak najszybciej wrócić do zdrowia.

W sobotę poznamy jeszcze dwóch innych uczestników Final Four. Broniący trofeum DevelopRes Rzeszów podejmie Sokół & Hagric Mogilno, a w starciu pierwszoligowców Netland MKS Kalisz zagra z KSG Warszawa. To oznacza, że w turnieju w Elblągu pojawi się przedstawiciel 1. ligi. Po raz ostatni taka sytuacja miała miejsce w 2020 roku – wówczas w gronie czterech najlepszych drużyn PP w Nysie wystąpił SAN-Pajda Jarosław.

Czwarty uczestnik turnieju finałowego znany będzie dopiero 21 stycznia, bowiem do rozegrania pozostały jeszcze dwa spotkania 1/8 finału. Los już na tym etapie skojarzył dwa łódzkie zespoły – ŁKS Commercecon w sobotę zmierzy się z PGE Budowlanymi. Zwycięzca derbowego starcia zagra z lepszym z pary SMS PZPS Szczyrk (1. liga) – Lotto Chemik Police, ale to spotkanie zaplanowano dopiero na 14 stycznia.

(mic)

Program ćwierćfinałów

Sobota, 3 stycznia
◼ KALISZ, 12.30: Netland MKS – KSG Warszawa
BIELSKO-BIAŁA, 18.00: BKS Bostik ZGO – Uni Opole
RZESZÓW, 19.30: DevelopRes – Sokół & Hagric Mogilno

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się