Nowy lider Lakersów
Jeziorowcy wygrywają kolejne mecze, mimo że ze składu wypadły dwie największe gwiazdy.
Austin Reaves był bohaterem trzech ostatnich meczów drużyny z Los Angeles. Fot. Marty Jean-Louis/SIPA USA / Press Focus
Gdy okazało się, że Luka Doncić musi pauzować, a LeBron James nadal pozostaje poza składem, kibice Lakers martwili się, co teraz będzie z ich zespołem. Tymczasem stery przejął Austin Reaves, a Jeziorowcy wygrali dwa z trzech meczów bez swoich wielkich gwiazd. W środę wieczorem wywieźli komplet punktów z gorącego terenu w Minneapolis. Przez większość spotkania goście nadawali ton grze, a Leśne Wilki głównie goniły rywali. W czwartej kwarcie kibice przeżywali rollercoaster emocji – 6 minut przed końcem Lakers mieli 16 punktów przewagi (107:91), ale 10 sekund przed ostatnią syreną po trafieniu Juliusa Randle'a prowadzili już... gospodarze (115:114)! Wtedy do akcji wkroczył Reaves i rzutem z półdystansu przesądził o wygranej swojego zespołu. – To niesamowite uczucie mieć możliwość wygrać taki mecz, szczególnie przy tak wielu kibicach na trybunach – mówił potem Reaves, który w całym spotkaniu uzbierał 28 punktów i aż 16 asyst (rekord kariery). Miał dobrych pomocników, bo Deandre Ayton zaliczył double-double (17 pkt, 10 zbiórek), a Jake LaRavia dodał 27 punktów przy niesamowitym procencie skuteczności (10/11 z gry).
Kiedy wrócą gwiazdy Lakers? – Trener JJ Redick twierdzi, że nie ma ustalonej daty powrotu LeBrona Jamesa, ale zespół spodziewa się, że będzie to drugi lub trzeci tydzień listopada. Jeśli chodzi o Lukę Doncicia, Redick powiedział, że zespół ma nadzieję, że wróci on do gry w ciągu „najbliższych kilku meczów” – poinformował Dave McMenamin z ESPN.
Równie ciekawie było w Mortgage Matchup Center w Phoenix, gdzie Grizzlies wygrały jednym punktem z Suns. Końcówka tego meczu była pełna emocji. Po rzucie Williamsa (50 sekund przed końcem) Słońca wyszły na prowadzenie, ale 7,6 sekundy przed zakończeniem regularnego czasu Ja Morant trafił decydujący o sukcesie rzut. W całym spotkaniu zanotował 28 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst, ale miał też aż 6 strat. Reprezentant Hiszpanii Santi Aldama zakończył mecz z double-double (14 pkt, 10 zbiórek). Warto podkreślić, że Grizzlies wygrały szósty kolejny mecz z Suns.
Na Wschodzie świetny start sezonu kontynuują Bulls. Pokonały w Chicago Sacramento Kings i jest to czwarte kolejne zwycięstwo tej drużyny. Zespół z Chicago zwyciężył dzięki znakomitej drugiej połowie, w której zdobył aż 66 punktów. Bliski triple-double był Josh Giddey, autor 20 punktów, 8 zbiórek i 12 asyst. Byki wyrównały swój najlepszy start od sezonu 2021/22.
Sacramento przegrało trzeci mecz z rzędu, pomimo 30 punktów Zacha LaVine'a, który spędził osiem sezonów w Bulls. – Kocham Chicago! To zawsze będzie mój dom – powiedział LaVine. – Dorastałem tu... mam mnóstwo wspomnień. Tu miałem wzloty i upadki – dodał i wyznał, że nie ma żalu do szefów klubu, że go sprzedali. – Szanuję ich decyzję i cieszę się, widząc, jak dobrze im teraz idzie.
Wyniki: Toronto - Houston 121:139, Boston - Cleveland 125:105, Detroit - Orlando 135:116, Brooklyn - Atlanta 112:117, Chicago - Sacramento 126:113, Dallas - Indiana 107:105, Denver - New Orleans 122:88, Utah - Portland 134:136, Minnesota -LA Lakers 115:116, Phoenix - Memphis 113:114.
(p)
