Nowi w talii Tomczyka

W zimowym oknie transferowym wicemistrz Polski zdecydował się na pozyskanie czterech nowych zawodników. Kto ma szansę od razu wskoczyć do podstawowego składu?

Raków wiosną zamierza powalczyć o mistrzostwo Polski. Fot. Jakub Ziemianin/Raków

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Paweł Dawidowicz – Polska, środkowy obrońca

Na korytarzach przy Limanowskiego słychać, że to najgłośniejszy transfer do klubu w całej historii. W końcu to 17-krotny reprezentant Polski, który przez 12 sezonów grał w Serie A. Część obserwatorów podchodzi do tego ruchu sceptycznie ze względu na liczne urazy zawodnika, które wyhamowały jego karierę. Jeśli jednak będzie zdrowy, będzie kandydatem na gwiazdę ekstraklasy. W sparingu z Vojvodiną wyglądał bardzo dobrze, grając na pozycji półlewego. Dawidowicz jest prawonożny, ale lewej nogi na pewno nie ma do tramwaju. Potrafił przyspieszyć akcję, zagrać świetne piłki do Jeana Carlosa czy Iviego Lopeza. Na pewno dzięki niemu ofensywa Rakowa wyglądała dynamiczniej. Do tego podpowiada kolegom, od pierwszych chwil chce współpracować, czym już zyskał uznanie trenera. Nie widać u niego zaległości treningowych, a więc wydaje się, że gra jest warta ryzyka, bo trzeba pamiętać na jak trudnych rywali trafiał jako kapitan Verony. We Włoszech również grał w systemie z trójką obrońców oraz dwoma wahadłowymi, co powinno pomóc mu szybko przejść proces adaptacji. Co ciekawe, więcej mógł zarobić w Pogoni Szczecin, ale górę wzięły u niego ambicje sportowe i możliwość walki wiosną na trzech frontach. Raków prawie nic nie ryzykuje, kontrakt wynegocjowany w zasadzie w jeden dzień podpisany został na pół roku z możliwością przedłużenia.

Mitja Ilenić – Słowenia, prawy obrońca

Mówi się, że docelowo ma być następcą Frana Tudora, na już ma zwiększyć rywalizację na prawym wahadle. Jak ryba w wodzie czuje się w ofensywnej grze, już w pierwszym sparingu po podpisaniu kontraktu pokazał, że potrafi świetnie dośrodkować. Mocną stroną Słoweńca, który w ostatnich trzech latach uczył się futbolu w MLS, jest również uderzenie z dystansu. Mankamentem Ilenicia z kolei jest agresywny doskok w obronie. Mówi się o nim, że to taki słoweński Łukasz Piszczek, bo podobnie jak były reprezentant Polski zaczynał jako napastnik, a skończył na prawej obronie. Chciał wrócić do Europy, bo jak podkreśla stąd będzie miał zdecydowanie bliżej na zgrupowania reprezentacji oraz do rodziny. - Zawodnik przebojowy pod kątem zdobywania przestrzeni, dośrodkowań, pójścia na wolne pole. Ma zachowany balans defensywny, potrafi powalczyć w pressingu. Na pewno dużo wniesie do naszej drużyny – chwali zawodnika Łukasz Tomczyk.

Isak Brusberg – Szwecja, napastnik

Efekt pracy skautów Rakowa. Pochodzący z Goeteborga młodzieżowy reprezentant Szwecji ma podpatrywać i rozwijać się u boku Jonatana Brunesa, a w przyszłości zastąpić Norwega na szpicy. Zainteresowanie napastnikiem Hacken wyrażały również FC Kopenhaga czy AZ Alkmaar, ale ostatecznie projekt w Częstochowie okazał się dla niego najbardziej interesujący. W poprzednim sezonie szwedzkiej ekstraklasy rozegrał 20 spotkań, czterokrotnie wpisując się na listę strzelców. Debiut w Allsvenskan zaliczył zaledwie w wieku 16 lat. Suma summarum w seniorskiej piłce zaliczył 38 meczów (sześć goli). Jego przyjście mocno komplikuje sytuację Leonardo Rochy, ponieważ w Częstochowie już wiosną mają zamiar dawać szanse Brusbergowi. To projekt długofalowy, o czym najlepiej świadczy fakt, że związał się kontraktem aż do czerwca 2030.

Abraham Ojo – Nigeria, pomocnik

Łącząc kropki, trudno mieć wątpliwości, że ten transfer należy zaliczyć na konto Artura Płatka, doradcy zarządu ds. sportowych. Po pierwsze, młody Nigeryjczyk przychodzi pod Jasną Górę z Botewu Płowdiw, gdzie ten pracował jako dyrektor sportowy, a po drugie, idealnie wpisuje się w praktykowaną przez niego już tam politykę ściągania talentów z kontynentu afrykańskiego. Nominalną pozycją 19-latka jest defensywny pomocnik. Podobnie jak Brusberg, to inwestycja w przyszłość, ale można się spodziewać, że minuty wiosną dostanie. Szczególnie w obliczu sprzedaży do Sigmy Ołomuniec Petera Baratha. W lidze bułgarskiej zagrał w 19 meczach uzbierawszy 1295 minut.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się