Nowi piłkarze, nowa jakość
Rozmowa z Michalem Gasparikiem, trenerem Górnika Zabrze
Trener Michal Gasparik od pierwszego dnia wziął się ostro do pracy. Fot. PAP / Michał Meissner
Jak będą wyglądały przygotowania Górnika do sezonu?
– Przez pierwsze dwa tygodnie ćwiczymy na własnych obiektach. Będziemy trenowali na przemian, raz i dwa razy dziennie. W sobotę chcemy zagrać sparing, w kolejny weekend również. Już po pierwszym treningu widać, że jest wiele energii, co bardzo mi się podoba. Potem wyjeżdżamy na obóz do Austrii.
W kadrze jest już siedmiu nowych zawodników, a mają dojść kolejni. To komfort dla pana, że ci nowi już są z wami i może pan z nimi pracować?
– Na pewno tak, ale nadal brakuje wielu piłkarzy i to jest trochę problem, bo jak nie ma wszystkich, nie ma nas w komplecie, to nie chcę do końca poruszać wszystkich taktycznych zagadnień. Dopiero kiedy będą wszyscy, będziemy nad tym pracowali. Jest wielu nowych graczy, a czasu na przygotowania aż tyle nie mamy. Chcemy, żeby już w pierwszym ligowym meczu było widać, że Górnik w nowym sezonie będzie grał trochę inaczej.
Kiedy będzie miał pan do dyspozycji wszystkich zawodników?
– W kolejnym tygodniu. Na występach w kadrach swoich krajów byli Janża i Kmet, dostali więc wolne, żeby odpocząć. Podolski jest na wakacjach. Będą później, wszystko jest ustalone i dogadane.
Gdy wyszedł pan na pierwszy poniedziałkowy trening, to wiedział pan, kto jest kim?
– (śmiech) W domu oglądałem zdjęcia, uczyłem się nazwisk. Wiadomo, na żywo to coś innego, ale po tych pierwszych zajęciach znam już niemal wszystkich (śmiech).
Licząc tych nieobecnych, to w kadrze jest w tej chwili prawie 35 zawodników! To bardzo dużo. W Spartaku Trnawa chyba nie miał pan aż tylu graczy...
– To był zupełnie inny team. Tutaj w Górniku jest wielu młodych chłopaków, tam miałem doświadczonych piłkarzy. Zobaczymy, jak będzie po kilku dniach. Wtedy będę mógł porównać tę piłkarską jakość.
W Zabrzu trzeba kogoś sprzedać, żeby kogoś kupić…
– To wiemy, taka jest filozofia, zgadzam się na to, dlatego w naszej kadrze jest aż tylu młodych chłopaków. Jak będą grali i się pokazywali z dobrej strony, to zostaną sprzedani.
Doszło już siedmiu nowych graczy, a pewnie będą kolejni. Jak zmian można się jeszcze spodziewać?
– Mam nadzieję, że nie jest to koniec, że jeden czy dwóch zawodników przyjdzie. Pozycja? Szukamy jeszcze jednego skrzydłowego i zawodnika do drugiej linii.
Sztab trenerski już ma pan skompletowany. Jest słowacka dwójka: Marian Hodulik i Tomas Prisztacs. Jest Piotr Gierczak czy Szymon Matuszek, łącznie kilkanaście nazwisk trenerów, fizjoterapeutów.
– Sztab jest spory i to dla mnie nowa sytuacja. Pracując na Słowacji, tych osób było o wiele mniej. Zobaczymy, jak to będzie funkcjonowało, dostrzegam tutaj doświadczenie, jakość i pozytywną energię.
Dzięki temu pracę będzie łatwiej podzielić?
– Jestem takim typem trenera, który nie tylko obserwuje, ale bierze aktywny udział w treningu. Na pewno dogramy wszystko i będzie to dobrze funkcjonowało.
Fakt, że jest tyle osób w sztabie, to zaskoczenie?
– Nie. Gdy chce się stworzyć dobry zespół, to musi być mocny sztab szkoleniowy. Najlepsze kluby w Polsce tak funkcjonują, w Europie to standard. Jeżeli chcemy grać o wyższe miejsca, osiągać sukcesy, to musimy mieć też jakość w szkoleniowym sztabie.
Wiadomo, z kim zagracie na obozie w Austrii?
– Dograny jest mecz z Viktorią Pilzno. Drugim sparingpartnerem będzie najprawdopodobniej cypryjski Aris Limassol.
O ile łatwiej było podjąć pracę w Górniku, mając za sobą grę w tym klubie w 2011 roku?
– O wiele! Czuję się tutaj jak w domu, znam ludzi, trenowałem i grałem na tych boiskach. To więc zupełnie coś innego niż w jakimś innym miejscu.
Wiecie już, jak Górnik w nowym sezonie będzie grał pod względem taktycznym? Czego możemy się właściwie spodziewać?
– Pomysł mam. W poniedziałek na gierce stosowaliśmy wariant 1-4-3-3 z jedną „szóstką”. Gdy będzie rozegranie od bramkarza, to będą dwie „szóstki”. To takie ustawienie tylko na początek, w trakcie gry wiele będzie się zmieniało. Wszystko dostosujemy do zawodników, którzy są i będą w zespole.
Na Słowacji trwają Młodzieżowe Mistrzostwa Europy. Miał pan możliwość zobaczenia na żywo spotkań Słowaków z Hiszpanią czy Włochami w grupie?
– Z trybun nie, ale oglądałem przed ekranem. Bardzo trudne mecze dla nas, no i niedobre wyniki, bo oba przegraliśmy.
Kończy się faza grupowa, a z turniejem po ledwie dwóch meczach pożegnali się nie tylko Słowacy, ale też Czesi i Polacy. Przypadek?
– Nie. We Francji, w Portugalii, w Hiszpanii czy we Włoszech poziom jest wyższy. To widać już nawet na poziomie dzieci. Jest tam chyba więcej talentów i chyba lepiej pracuje się z młodzieżą niż u nas.
Rozmawiał i notował Michał Zichlarz
