Nowak jest niespodzianką

Rozmowa z Wernerem Liczką, złotym medalistą olimpijskim z Moskwy z 1980 roku, byłym reprezentantem Czechosłowacji, trenerem m.in. Górnika Zabrze, Wisły Kraków i Polonii Warszawa, obecnie szefem związku trenerów czeskich

Wiktor Nowak znakomicie daje sobie radę w Slavii Praga! Fot. SPP / Press Focus

Czy można powiedzieć, że Wiktor Nowak, który latem przeniósł się z ekstraklasy do mistrza i lidera Chance Liga, Slavii Praga, jest sensacją w lidze czeskiej?

- Może nie użyłbym słowa sensacja. Rzadko się jednak zdarza, żeby zagraniczny piłkarz przychodzący do naszej ligi, a jeszcze z Polski, w tak efektowny i bezkompromisowy sposób wchodził do grania, a jeszcze w Slavii, która od ośmiu lat dominuje w lidze. Wejście ma bardzo mocne i to pod każdym względem, nie tylko jako środkowy pomocnik.

Jak go pan jako fachowiec, jako szkoleniowiec oceni, panie Wernerze?

- Jest mocny nie tylko z przodu, o czym świadczą cztery zdobyte dotąd bramki i miejsce w ścisłej czołówce najlepszych strzelców. Ma też mocną w swoim wykonaniu fazę obronną. Potrafi wyłuskać piłkę, do tego w umiejętny sposób kieruje tempem grania. Kiedy trzeba, to przyspieszy, kiedy trzeba, to zwolni. No i do tego strzela jeszcze bramki.

Wiktor Nowak jest młodzieżowym reprezentantem Polski i takie pytanie do pana, bo był pan przecież w sztabie reprezentacji Czech na Euro 1996, gdzie zostaliście wicemistrzem Europy. To czy ktoś taki jak Nowak, grając od razu w pierwszym składzie u tak wymagającego szkoleniowca, jakim jest Jindrich Trpisovsky, powinien zostać powołany do reprezentacji Polski? Rekomendowałby go pan?

- Trudno odpowiedzieć, bo za nami pierwsze mecze, ale dlaczego nie? To zawodnik ciekawy, taki do nowoczesnej piłki. Że jest młody, bo ma 21 lat? No cóż, w tych piłkarskich krajach jak Hiszpania, zawodnicy w tym wieku stanowią już o sile drużyn. Na pewno widać u niego doświadczenie. Gra spokojnie, co pokazuje w meczach w naszej lidze: ze Spartą w derbach, z Banikiem, ze Żlinem czy z innymi.

A trener Trpisovsky?

- Znam go dobrze, to mój kolega. Trener Slavii na pewno jest bardzo wymagającą osobą, już samo przejście tam to jest coś, bo to klub, która ma bardzo duże ambicje. W tej chwili właścicielem jest czeski miliarder Pavel Tykać (w 2024 roku przejął pakiet udziałów w praskim klubie od chińskiego konsorcjum, jest inwestorem energetycznym – przyp. red.). Slavia jest sukcesywnie budowana. Z czym ma problem, to z zapleczem, które jest przeciętne, jak wszędzie w Czechach. Co do trenera Trpisovskiego, to od lat wykonuje w Slavii bardzo dobrą pracę. Tutaj wiele wymaga się od zawodników, a zwłaszcza od środkowych pomocników. Musisz być szybki, zwrotny, wytrzymały, trzeba mieć wszystko. Charakterystyka Nowaka odpowiada trenerowi Slavii, dlatego na niego stawia. Widać też u niego pewność w graniu.

A konkurencja w Slavii jest mocna, prawda?

- Pomocnikiem numer 1 w zespole był Oscar Dorley (kapitan reprezentacji Liberii grał w Slavii przez 7 lat, w sierpniu odszedł za dwa miliony euro do saudyjskiego Al-Taawoun FC – przyp. red.). Teraz już go nie ma. W środku pola jest Michal Sadilek, doświadczony pewniak, reprezentant Czech. Jest jeszcze Nigeryjczyk David Moses. I on, i Moses mają po 21 lat. Jak obserwuję teraz Slavię, to mamy tam do czynienia może nie z rewolucją, a ewolucją. Widać zmianę modelu gry, duże wymagania. Rodzi się ciekawy zespół na europejskim poziomie.                       

Slavia kupiła latem za 2,4 mln euro Nowaka, ściągnęła do siebie za milion inny talent z ekstraklasy Oskara Kubiaka, a właśnie do beniaminka Artisu Brno trafił 18-letni Dominik Sarapata. To chyba nie przypadek, że tak się dzieje i że czeskie klubu sprowadzają talenty z Polski? W klubach u was pojawiła się większa gotówka, prawda?

- Polski rynek jest ciekawy. Przykład Slavii, jak oni działają… Mają dobry skauting, sprowadzają wiele graczy. Kupują, kupują i polityka jest taka: jak się uda kogoś dobrze sprzedać, to super, a jak nie, no to trudno. Do tej pory powiedziałbym, że z takich dziesięciu zakupów, to takie wyjątki, że kogoś potem transferują, że wszystko wypala, to jest 2-3 graczy. To - uważam - jest dobry wynik, bo piłkarskie środowisko nie patrzy na to, że z tej dziesiątki sześciu czy siedmiu nie wyszło, ale na to, komu się udało. A jak wyjdzie, to już mówimy o poważnych kwotach. Kilka lat temu było tak, że jak czeski klub sprzedał kogoś za granicę za pięć milionów euro, to było wielkie WOW. Teraz Slavia może sprzedać zawodnika nawet za 20 milionów euro. Widać tutaj bardzo duży postęp, zmiany na plus.

Czy w Czeskiej Republice mówi się i pisze, jak u nas jest o tym głośno, a chodzi o ranking UEFA i miejsce ligi w nim, na którym miejscu jesteście? My ekscytowaliśmy się tym, że jesteśmy przed wami na 10. miejscu, co - jak wiemy - daje grę z automatu w Lidze Mistrzów. Czy ten temat jest poruszany w czeskich mediach?

- Bardzo mocno zwraca się na to uwagę. To wskaźnik tego, czy piłka idzie w górę, poza tym to olbrzymi zastrzyk finansowy dla klubów, dla naszego futbolu. Gra w Champions League to 500 mln czeskich koron, a taki budżet mają u nas tylko Slavia czy Sparta. Banik ma z 250 mln koron (to ok. 44 mln złotych – przyp. red.). Finansowo czeska liga była za polską parę lat temu. Co do europejskich rozgrywek, to nasze kluby dobrze radzą sobie w Lidze Konferencji, wyżej już niekoniecznie, to wysoka półka, a Champions League - nie ma szans. Pompa dla czeskiej piłkarskiej ekonomiki to jednak dobra gra w pucharach i zarobki tam.

Slavia rywalizację w fazie ligowej Champions League zaczyna w czwartek wieczorem spotkaniem z RC Lens. Myśli pan, że praski klub powalczy w tym roku?

- Jeśli Slavia zdobędzie cztery punkty, to nie będzie źle.

Czyli niewielkie nadzieje?

- I Sparta, i Slavia nie bardzo dawały radę. Slavia jest bez wygranej w pucharowym meczu od aż 14 spotkań. Było kilka ciekawych meczów, ale różnica jest duża. Myślę, że to był impuls dla Slavii w zmianie do podejścia do wszystkiego, w zmianie w skautingu. Chcą skupić jak najwięcej młodych zawodników, na tym bazować.  

Jest duża różnica w tym, jak czeskie kluby podchodzą do wszystkiego, a jak polskie. W ostatnim derbowym meczu Sparty ze Slavią, w Slavii aż siedmiu czeskich piłkarzy, do tego Słowak, Polak. U nas stawia się w dużej mierze na obcokrajowców. W takim Górniku w grze z Monaco wyjściowym składzie był tylko jeden miejscowy zawodnik!

- Jest duży plus, jest kilka klubów, które mocno pracują z młodzieżą, które kładą nacisk na szkolenie. Na pierwszym miejscu jest Slavia. Czego im brakuje, to lepsze warunki do pracy. Mamy za mało boisk, za mało infrastruktury futbolowej. W Pradze są jeszcze pieniądze, ale gdzie indziej nie, choć już wiadomo, że Zbrojovka Brno buduje – to już jest zdecydowane – największy kompleks w Europie, w którym będzie 15 boisk ze wszystkim, z całym zapleczem. W Viktorii Pilzno, gdzie właścicielem jest najbogatszy Czech Michal Strnad, do zespołu U-16 sprowadzili dwóch trenerów z Danii. Jest olbrzymia tendencja do finansowania szkolenia młodszych. Jest konkurencja, jest walka o trenerów młodych piłkarzy, którzy zarabiają teraz tyle, ile jeszcze niedawno zarabiali trenerzy w ligowych klubach, choćby na Słowacji. W Slavii, w Brnie - w Zbrojovce czy Sparcie, zarabiają 80 tysięcy koron, czyli 3-4 tysiące euro. To wysokie pensji w tych top klubach. Do tego edukacja, edukacja i to jest bardzo dobry kierunek!

Rozmawiał Michał Zichlarz  

FAKTY Z ŻYCIA WIKTORA NOWAKA

◼ Jesień 2024 – dobra gra w pierwszoligowym Zniczu Pruszków, 2 bramki, 3 asysty; debiutuje w reprezentacji Polski do lat 20; chce go Raków

Zima 2025 – podpisuje kontrakt z Górnikiem Zabrze, ale zostaje na rundę wiosenną w Zniczu

Lato 2025 – zaczyna treningi w Zabrzu, trener Michal Gasparik nie widzi go jednak w zespole i trafia na wypożyczenie do Wisły Płock

Sezon 2025/26 – dla drużynie Nafciarzy, w której jest jednym z liderów, w 33 meczach zdobywa 5 bramek i notuje jedną asystę   

Lato 2026 – Górnik sprzedaje Nowaka za 2,4 mln euro do mistrza Czech, Slavii Praga

Początek sezonu – 21-latek jest rewelacją w Chance Liga - z cztereme bramkami po sześciu kolejkach jest na czele najskuteczniejszych zawodników czeskiej ligi, do tego ma jedną asystę

Trener Werner Liczka. Fot. Facebook

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się