Nowa twarz w Portland
„New face in the building”. Jeremy Sochan dołączył do Blazers i czeka na obóz.
Jeremy Sochan na razie trenuje indywidualnie. Fot. Facebook Portland Trail Blazers.
W piątek Portland Trail Blazers opublikował w mediach społecznościowych wpis z serią zdjęć Jeremy'ego Sochana oznaczony podpisem "new face in the building". Polak trenuje na obiektach drużyny, przygotowując się do oficjalnego obozu szkoleniowego. Nie ma komfortu zawodników z gwarantowanymi umowami. Podpisał minimalny kontrakt dla weterana, ale zawiera on klauzulę Exhibit 9. Oznacza to, że umowa jest całkowicie niegwarantowana. Klub może zwolnić Sochana w dowolnym momencie obozu treningowego lub okresu przedsezonowego bez ponoszenia konsekwencji finansowych. Jeśli Jeremy doznałby kontuzji w trakcie przygotowań, klub chroni jedynie minimalna wypłata odszkodowania, a nie pełna wartość rocznej pensji. Polak musi udowodnić swoją przydatność „tu i teraz”, by jego kontrakt został przekształcony w stałą umowę na sezon 2026/27.
Oficjalny obóz przygotowawczy (Training Camp) Portland Trail Blazers oraz pozostałych drużyn NBA przed sezonem 2026/27 rusza 29 września 2026 roku. Dzień wcześniej odbędzie się dzień dla mediów. 3 października ruszają mecze przedsezonowe. Portland pierwszy sparing rozegra 8 października o godzinie 4.00 rano czasu polskiego w Moda Center przeciwko Golden State Warriors.
Sacramento Kings postawili na mocno ryzykowny transfer, podpisując roczny kontrakt z Benem Simmonsem. Umowa opiewa na 3,5 miliona dolarów, co w realiach finansowych NBA jest kwotą symboliczną, ale sam ruch i tak wywołał spory szum. Dla Australijczyka to powrót do ligi po rocznej przerwie – cały sezon 2025/26 spędził poza parkietem, zajmując się m.in. wędkarstwem sportowym.
Statystyki Simmonsa z jego ostatniego sezonu (2024/25 w barwach Nets i Clippers) nie rzucają na kolana: średnio 5 punktów, 5,6 asysty oraz 4,7 zbiórki na mecz. Trudno się więc dziwić, że zapowiedzi zawodnika o chęci zostania w Sacramento na dłużej spotkały się z dość chłodnym przyjęciem kibiców. W sieci szybko pojawiły się cyniczne komentarze odsyłające go z powrotem na ryby i poddające w wątpliwość jego zdrowie oraz motywację.
Władze Kings szukały doświadczonego wsparcia na pozycji rozgrywającego i po rozważeniu paru opcji zdecydowały się właśnie na Simmonsa. Zespół jest w trakcie przebudowy, a 30-latek ma pełnić funkcję zmiennika dla debiutanta Dariusa Acuffa Jr. Dla Simmonsa – kiedyś Debiutanta Roku i zawodnika All-NBA, a dziś gracza zmagającego się z nawracającymi urazami pleców – pobyt w Sacramento może okazać się sporym atutem. Mniej medialnej presji tworzy lepsze warunki do spokojnej odbudowy formy. Kontrakt jest tani i krótki, więc klub niemal niczym nie ryzykuje, a sam zawodnik dostaje pewnie ostatnią realną szansę, by udowodnić, że wciąż ma czego szukać w zawodowej koszykówce.
Choć Simmons ostatecznie zdecydował się na kontrakt z Sacramento Kings, innych opcji mu nie brakowało. Po byłego numer jeden draftu zgłaszały się m.in. ekipy Golden State Warriors i broniący tytułu New York Knicks, a wcześniej sygnały wysyłali też Minnesota Timberwolves. Australijczyk postawił jednak na Sacramento, gdzie ma znacznie prostszą drogę do regularnych minut na parkiecie, dołączając przy tym do zespołu z aspiracjami na fazę playoff.
(pp)
