Nowa strategia Rakowa
Wicemistrzowie Polski szykują się do dwóch ostatnich sparingów podczas tureckiego obozu i wzmacniają kadrę „młodymi, zdolnymi, perspektywicznymi”.
Mitja Ilenić ma szansę od razu wskoczyć do wyjściowej jedenastki Rakowa. Fot. Jakub Ziemianin/Raków
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Piłkarze Rakowa przebywają w Beleku już ponad dwa tygodnie. W piątek rozegrają ostatnie mecze kontrolne, a dzień później wrócą do Polski. We wtorek klub oficjalnie poinformował o podpisaniu kontraktu z 19-letnim pomocnikiem z Nigerii – Abrahamem Ojo. W środowy wieczór klub oficjalnie poinformował również o podpisaniu kontraktu ze szwedzkim środkowym napastnikiem Isakiem Brusbergiem.
Ciekawe projekty
Transfer Nigeryjczyka idealnie wpisuje się w politykę doradcy zarządu ds. sportowych, Artura Płatka, który przychodząc do Rakowa zapowiadał szersze otwarcie się na rynek afrykański. Ojo przychodzi zresztą z Botewu Płowdiw, gdzie Płatek pełnił rolę dyrektora sportowego. Już w Bułgarii ściągał mnóstwo piłkarzy właśnie z tego kierunku. W Rakowie, gdzie w ostatnich latach przeprowadzono mnóstwo transferów, które okazały się niewypałem, postanowili zmienić strategię. Obecnie priorytetem jest sprowadzanie młodych graczy za niewielkie pieniądze, ale ze sporym potencjałem sprzedażowym. Wypisz, wymaluj tak właśnie można odczytywać przyjście defensywnego pomocnika. Abraham Ojo do bułgarskiej ligi trafił rok temu z akademii rosyjskiej Visty Gelendżik. W Botewie zagrał w 19 meczach (łącznie 1295 minut). Jesienią ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Portal Transfermarkt wycenia go na 250 tys. euro. – Podoba mi się w tym klubie, od samego początku wszyscy bardzo dobrze mnie przyjęli. Jestem tutaj przede wszystkim po to, aby się rozwijać i wskoczyć na wyższy poziom – powiedział w pierwszej wypowiedzi dla klubowych mediów.
Ojo jest dopiero drugim oficjalnym zimowym wzmocnieniem, a raczej uzupełnieniem w kadrze Rakowa. Pierwszym został młody Słoweniec, który ostatnie trzy lata spędził w Nowym Jorku, grając w MLS. Mitja Ilenić zagrał w meczu z Partizanem (1:1), pozostawiając po sobie dobre wrażenie. – Zawodnik przebojowy pod kątem zdobywania przestrzeni, dośrodkowań, pójścia na przestrzeń. Ma zachowany balans defensywny, potrafi powalczyć w pressingu, jest dobry w kontakcie w defensywie. Na pewno dużo wniesie do naszej drużyny – chwali nowego podopiecznego trener Łukasz Tomczyk.
Raków wciąż mocno zabiega o transfer półlewego stopera. Związane jest to z ewentualnym odejściem Stratosa Svarnasa do Vancouver, choć to nie przygotowania do transferu były powodem nieobecności Greka w sparingu z Partizanem. Nie grał z powodu naciągnięcia mięśnia, ale trenuje już normalnie (podobnie Fran Tudor). Częstochowianie osiągnęli porozumienie również z 19-letnim Isakiem Brusbergiem z Hacken. – Podobnie jak Ojo, nie jest to temat do pierwszego składu na teraz, bardziej długofalowy, ciekawy projekt – słyszymy w Rakowie. O ile Ojo to „dziecko Płatka”, to Brusberg jest efektem pracy skautów klubu. U boku Brunesa ma podnieść swoje umiejętności.
Podwójny sparing
W piątek drużyna zostanie podzielona na dwie grupy. Na razie nie wiadomo, na jaki klucz zdecyduje się Tomczyk, ale można spodziewać się, że zawodnicy będący najbliżej wyjściowego składu na mecz z Wisłą Płock (1.02), który zainauguruje zmagania Rakowa wiosną w ekstraklasie, zagra w meczu z teoretycznie silniejszą, bo zajmującą trzecie miejsce w serbskiej ekstraklasie Vojvodiną Nowy Sad (godz. 14.00). Pozostali staną w szranki z plasującą się na dość odległej 11. pozycji, ale ograną w Europie Baćką Topolą (godz. 10.00).
Marzenia o finałach
Jesienią wicemistrzowie Polski rozegrali aż 32 mecze o stawkę. Wiosną taka dawka już im nie grozi, w wariancie maksymalnym, zakładającym dojście do finałów zarówno Pucharu Polski na PGE Narodowym (2.05) oraz Ligi Konferencji w Lipsku (27.05), byłoby to 26 meczów (16 w ekstraklasie, 3 w PP oraz 7 w LK). O ile realizacja planów na krajowym podwórku wydaje się celem jak najbardziej realnym, to już finał europejskiego pucharu z udziałem polskiego klubu brzmi jak science fiction. Jednak według analityków z Opta Analyst szanse częstochowian na finał wyceniane są aż na 16 procent. Wyżej stoją jedynie notowania Crystal Palace (44 procent) oraz Strasbourga (28 procent). Biorąc pod uwagę, że w fazie ligowej Raków musiał uznać wyższość jedynie Francuzów, być może nie jest to marzeniem aż tak całkowicie nierealnym. Na razie przy Limanowskiego mają nadzieję, że w 1/8 finału uda się uniknąć zwycięzcy pary Jagiellonia – Fiorentina. Zdecydowanie bardziej pożądanym jest zmierzenie się w walce o ćwierćfinał z lepszym z duetu Omonia Nikozja (dobrze już w Częstochowie znanej) – Rijeka. Losowanie tej fazy jednak dopiero 27 lutego. W drugim miesiącu roku Częstochowianie w pełni skupią się na zdobyciu maksymalnej liczby punktów w ekstraklasie.
Mariusz Rajek
