Noc jakich mało
NHL
Od 4:0 do 4:4 w regulaminowym czasie. O wygranej Vegas zadecydował gol w 86 min. Fot. NHL.com
Po prawie czterech godzinach niesłychanej walki i niecodziennych zwrotów akcji, dopiero podczas drugiej dogrywki w 85:38 min rozstrzygnęło się trzecie spotkanie finałowe. Vegas Golden Knights wygrali z Caroliną Hurricanes 5:4. Zwycięskiego gola zdobył Shea Theodore, któremu dopisało niezwykłe szczęście. 30-letni kanadyjski obrońca silnie uderzył krążek, który odbił od bandy, próbował go zatrzymać Jordan Martinook, ale tak nieszczęśliwie interweniował kijem, że ten odbił się jeszcze od bramkarza Brandona Bussiego i wpadł do siatki.
Nim doszło do rozstrzygnięcia byliśmy świadkami nocy jakich mało. Podczas meczu towarzyszył nam wulkan emocji, ale po kolei... Przed golem Tomaša Hertla w przewadze w 31 min mieliśmy dwa anulowane gole dla gospodarzy. Najpierw Brett Howden był spalony w polu bramkowym, a potem Iwan Barbaszow przeszkadzał bramkarzowi Frederikowi Andersonowi. Przy obu spornych sytuacjach sztab szkoleniowy gości poprosił o wideoweryfikację i to były trafne decyzje.
Mitch Marner, 29-letni napastnik, potrzebował zaledwie 6:10 min, by zdobyć najszybszego hat tricka w historii finałów Pucharu Stanleya. Kanadyjczyk pobił 69-letni rekord Maurice'a Richarda (Montreal Canadiens), który zdobył trzy gole w 6:21. Marner asystował przy trafieniu Czecha, a potem 16 sekund później zdobył swoją pierwszą bramkę - wrzucił „gumę” pod bramkę, a obrońca Sean Walker tak niefortunnie interweniował, że skierował ją do bramki. Później znalazł się w sytuacji sam na sam Andersonem i nie dał mu najmniejszych szans. A potem popisał się piekielnie silnym uderzeniem i tym sposobem skompletował hat tricka oraz cztery punkty w jednej odsłonie. Marner mógł pokusić o kolejnego gola, ale w 45 min nie wykorzystał karnego. Anderson tak dobrze spisujący się tych play offach stracił cztery gole na 16 strzałów i w ostatniej tercji został zastąpiony przez Bussiego, który miał 18 udanych interwencji na 19 uderzeń.
Gospodarze prowadzili 4:0 i nic nie wskazywało, że nastąpi niecodzienny zwrot akcji, a tymczasem Carter Hall (29 obron) w ciągu 39 sek. (!) przepuścił trzy krążki do siatki. Najpierw pokonał go Martinook, potem Taylor Halli oraz Jordan Staal. Na początku 58 min do boksu kar za opóźnienie gry powędrował Theodore. Na 1:42 min przed końcem meczu Bussi zjechał z lodu i goście grali 6 na 4. Wtedy Andrej Swiecznikow zdobył gola w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Oprócz krążka w bramce znalazł się również Nikolaj Ehlers. Trener gospodarzy John Tortorella nie zdecydował się na wideoweryfikację, zaś sędziowie byli blisko całe zdarzenia i nie mieli żadnych wątpliwości. A w 86 min o wygranej zadecydował wspomniany Theodore.
Kolejne spotkanie rozegrane zostanie z wtorku na środę czasu polskiego.
Finał Pucharu Stanleya
◼ Vegas Golden Knights – Carolina Hurricanes 5:4 (0:0, 4:0, 0:4, 0:0, 1:0) po drugiej dogrywceStan rywalizacji: 2-1
1:0 – Hertl – Eichel – Marner (30:26, w przewadze), 2:0 – Marner – Karlsson – Theodore (30:42), 3:0 – Marner – McNabb (34:32), 4:0 – Marner – Hertl (36:52), 4:1 – Martinook – Jarvis – Stankoven (47:03), 4:2 – Hall – Aho – Blake (47:29), 4:3 – Staal – Slavin – Robinson (47:42), 4:4 – Swiecznikow – Staal – Aho (48:18, 6 na 4), 5:4 – Theodore – McNabb – Howden (85:38).
Kary: Vegas – 4 min, Carolina – 4 min.
(ws)
