No i się posypało...
TRYBUNA KIBICA – Polonia Bytom
Bardzo wiele drużyn w krajowych pucharach wystawia bramkarza, który nie broni w lidze. Tak robią w najlepszych piłkarsko krajach i w Pucharze Polski też. W Polonii w trzech meczach pucharowych bronił Mazur i puścił tylko jednego gola, choć rywale nie byli najmocniejsi, ale Warta Poznań to jednak drugoligowiec, czyli klasę wyżej niż Avia. W Świdniku trener Tomczyk postawił jednak na Holewińskiego. To na pewno dobry bramkarz, młodzieżowy reprezentant, który dawał pewność w tyłach, ale środowy mecz mu nie wyszedł. Nie tylko zresztą jemu.
Mazur dosyć niespodziewanie zagrał w ostatnim meczu ligowym (z Łęczną przy Piłkarskiej), bo Holewiński miał jakiś drobny uraz. Musiał być naprawdę drobny, bo w środę już nie było śladu. Życiowa zasada mówi, że lepsze jest wrogiem dobrego, więc skoro Mazur w pucharze dobrze sobie radził i z Łęczną też nie zawiódł, to mógł zagrać w Świdniku. Na pewno nie byłby od Holewińskiego gorszy.
Z tym że mecz z Łęczną był jakby wstępem do tego, co stało się w pucharze. Straciliśmy dwa punkty z ostatnią drużyną tabeli. Do Mazura pretensji nie było, za to do sędziego były. Przy 2:2 nie uznał Wojtyrze bramki, bo wcześniej dopatrzył się jego faulu, którego nie było. Tym samym odebrał Wojtyrze jego taki rytm – gol po wejściu z ławki. Była jednak kolejna niezwykła bramka – po woleju Zielińskiego we Wrocławiu i „okienku” Araka z dalszej odległości z Mielcem, trafienie Kwiatkowskiego z rogu. W Świdniku też było ciekawie: drugą bramkę Avii portal 90minut.pl zaliczył jako samobójczą... Calavery. Jeśli już samobój, to naszego bramkarza, bo jeśli jednak Calavery, to w jakimś sensie zaskoczonego Holewińskiego tłumaczy. A Wojtyra wszedł z ławki już w przerwie, ale sytuacji bramkowej nie miał. Poza naszą niechlubną porażką ten mecz przejdzie do historii z powodu ruchomego spojenia jednej z bramek sklejonego taśmą.
I niech mi nikt nie mówi, że zamieszanie wokół trenera nie ma wpływu na zawodników. Co prawda w przypadku Papszuna, który chce do Legii, Raków wygrywa; może, żeby pokazać, iż trener spokojnie może odejść, bo piłkarze dadzą radę. W przypadku Tomczyka zarówno w lidze, jak i w pucharze wpadki, które mogą obniżyć wartość tego szkoleniowca w układance Polonia-Raków-Legia.
Jacenty Rozbarski
