Niski wymiar kary

Drużyna trenerów Patryka Szymika i Mateusza Wrany przegrała drugi kolejny mecz na własnym boisku.

W meczu z KKS-em Kalisz bramkarz GKS-u Jastrzębie, Jakub Trojanowski, uchronił swoją drużynę przed pogromem. Fot. Arkadiusz Kogut/gksjastrzebie.com

GKS JASTRZĘBIE

Po niedzielnym meczu z KKS-em 1925 Kalisz (0:2) szkoleniowcy drużyny z Harcerskiej mieli markotne miny i trudno im się dziwić. Porażka nigdy nie jest lekiem uspokajającym, zwłaszcza ta poniesiona w – nie bójmy się tego określenia – katastrofalnym stylu.Trudno coś powiedzieć po takim meczu – stwierdził Mateusz Wrana. – Do momentu czerwonej kartki Sebastiana Rogali nie potrafiliśmy sobie poradzić z organizacją gry drużyny z Kalisza. Natomiast po czerwonej kartce dla naszego obrońcy graliśmy już zdecydowanie w obronie niskiej i tylko dzięki Kubie Trojanowskiemu mogliśmy dalej funkcjonować w tym meczu.

– Nic dodać, nic ująć – potwierdzał słowa kolegi Patryk Szymik. – Od początku ten mecz nie układał się po naszej myśli, mieliśmy problemy z utrzymaniem się przy piłce, mieliśmy problemy z dobijaniem w pressingu, szczególnie wysokim, nie stworzyliśmy zbyt wielu okazji do zdobycia gola. W przerwie skorygowaliśmy pewne rzeczy i coś sobie zaplanowaliśmy, tymczasem gorzej wejść w drugą połowę nie mogliśmy, bo zaczęliśmy od sprokurowania rzutu karnego. Kuba Trojanowski obronił tę „jedenastkę”, ale potem był kolejny rzut karny. Przeciwnik otworzył wynik i do samego końca była to tak naprawdę walka o jak najniższy wymiar kary.

To był najsłabszy mecz GKS-u Jastrzębie za waszej kadencji?

Patryk Szymik: – Zdecydowanie tak.

Jakub Trojanowski spisywał się bardzo dobrze między słupkami. Gdyby nie kilka jego znakomitych interwencji „popłynęlibyście” przynajmniej 0:5. Kiedy do waszej dyspozycji będzie nominalny bramkarz numer 1, czyli Grzegorz Drazik. Dowiedziałem się, że ma problemy z kręgosłupem...

Ma pan dobre informacje. Grzesiek jest diagnozowany, to już kwestia lekarzy, kiedy wróci na boisko, ale jest to taki uraz pleców, który w tej chwili dyskwalifikuje go z gry. W tym roku raczej nie wystąpi, bo zostały tylko dwie kolejki do zakończenia rywalizacji.

Dlaczego w ostatnim meczu drużyna wypadła tak słabo? W tygodniu podczas treningów były symptomy obniżki formy?

Mamy problemy kadrowe, o czym głośno nie mówimy. One na pewno na to rzutują, ale nie będziemy się tym usprawiedliwiać. W meczu z Kaliszem wypadło nam trzech zawodników o statusie młodzieżowca, czyli Oliwer Jakuć, Szymon Maszkowski i Kacper Masiak. Ten ostatni nie zagra także w najbliższym meczu z Hutnikiem Kraków, bo w spotkaniu z rezerwami ŁKS-u Łódź zobaczył czerwoną kartkę i musi pauzować w dwóch kolejkach. Ich absencja dała się odczuć przy przygotowaniach do meczu z Kaliszem czy wyborze jedenastki. W tygodniu pracowaliśmy jak zawsze, staraliśmy się jak najlepiej przygotować do tego meczu. Trening to jedno, a mecz to zupełnie inna sprawa. Czasami mamy jakiś pomysł, jakiś plan, lecz nie zawsze w meczu – tak jak z Kaliszem – uda się go realizować. Bierzemy tę porażkę na siebie i musimy zrobić wszystko, żeby w dwóch kolejnych meczach wypaść lepiej.

Bogdan Nather