Nikt Janka nie wypychał
Cztery pytania... do Marka Papszuna, trenera Legii Warszawa
Fot. Radoslaw Makuch / PressFocus
1. Jak ocenia pan czwartkową grę z rezerwami Norymbergi?
- To był pożyteczny sparing na koniec zgrupowania. Na początku byliśmy nieco zaskoczeni jakością i intensywnością przeciwnika, dlatego szybko przegrywaliśmy. Cieszy jednak to, że później opanowaliśmy sytuację. Staliśmy się stroną dominującą, choć trzeba przyznać, że rywale grali dzisiaj na dobrym poziomie. Mogliśmy sprawdzić naszych graczy w dość trudnych warunkach i z tego jestem najbardziej zadowolony.
2. Praca na zgrupowaniu została wykonana w stu procentach?
- Tak. Uniknęliśmy większych problemów zdrowotnych, co jest bardzo ważne w tym okresie. Za nami dwa tygodnie ciężkiej, najbardziej intensywnej pracy, jeśli chodzi o cały okres przygotowawczy, więc to świetna wiadomość. Sprawdziliśmy i zobaczyliśmy w akcji naszych młodych zawodników z akademii oraz graczy powracających z wypożyczeń. To był naprawdę pożyteczny czas.
3. Odejście Jana Leszczyńskiego nie martwi pana, biorąc pod uwagę, że to kolejny obrońca opuszczający klub?
- Każdy przypadek jest inny i należy go rozpatrywać w różnych kategoriach. Jeśli chodzi o Janka, to trudno było blokować transfer do Bundesligi. Mówimy o chłopaku, który dostał jedyną w życiu szansę. Wiem, że dzisiaj każdy jest ekspertem, duże grono ludzi w piłce tworzy predykcje, że to wielki talent, który zrobi karierę – tylko nie wiadomo, na jakiej podstawie dzisiaj to oceniają. Janek dostał ofertę dla wielu nieosiągalną i chciał z niej skorzystać. My jako klub nie chcieliśmy blokować tego ruchu. To nie jest tak, że ktoś Janka stąd wypychał. Sam, wraz ze swoim środowiskiem, podjął taką decyzję. Oczywiście szkoda, natomiast życie toczy się dalej i musimy go zastąpić.
4. Czy ktoś jest bliski przejścia do klubu? Coś wiadomo na ten temat?
- Nie, nie ma nic nowego...
Oprac. ZC (za legioniści.com)
