Nigdy się nie poddawaj, czasem pojawi się nagroda
Tak mógłby o sobie powiedzieć Thapelo Maseko, bohater Republiki Południowej Afryki
Maseko olśnił południową Afrykę, ludzie stamtąd wręcz z czcią wymawiają jego imię. Powód? Najpierw wywalczył rzut karny, który uratował remis z Czechami, a teraz w meczu z Koreą Południową zdobył gola, który zapewnił Bafana Bafana historyczny – bo pierwszy - awans do fazy pucharowej. Jest ogromny entuzjazm w tamtejszym narodzie, bo przecież jeszcze przed chwilą wydawało się, że start w tym mundialu zakończy się dla Bafana Bafana jak poprzednie...
Piłkarz może uznać to za osobisty sukces, nie było mu lekko. Maseko zmagał się z problemami psychicznymi, przezywał bowiem, że nie grał w Mamelodi Sundowns, że dostawał w tym klubie zbyt mało szans. Publicznie przyznał w pewnym momencie, że... utracił miłość do gry. „Ekscytacja i skłonność do ciężkiej pracy – wszystko to umyka mi kawałek po kawałku. Teraz nadzieja wydaje się czymś dalekim i zastanawiam się, czy kiedykolwiek wrócę” – pisał wówczas na Instagramie. Odżył jednak, gdy przeniósł się do cypryjskiego klubu AEL Limassol. Znów zaczął cieszyć się piłką, a teraz... stał się bohaterem. „Pokonanie problemów ze zdrowiem psychicznym nie było łatwe. Wymagało nieustannego wsparcia rodziny i kolegów z drużyny, którzy pomogli mu stawić czoła przeciwnościom losu i pokonać bariery na swojej drodze” – donosi nieco górnolotnie gazeta „Star”, jeden z najważniejszych i najbardziej wpływowych dzienników południowoafrykańskich, wydawany w Johannesburgu.
Teraz więc cała południowa Afryka wierzy, że Maseko pokaże co potrafi również w pierwszym meczu 1/16 finału, gdzie rywalem Bafana Bafana będzie Kanada. Wierzy tym bardziej, że mecz odbędzie się w USA, w Los Angeles. Spotkanie już w najbliższą niedzielę o godz. 21.00.
(pacz)
Thapelo Maseko (z numerem 12) wprawił w ekstazę zarówno kolegów z drużyny jak i całą południową Afrykę. Fot. Lucio Tavora/Xinhua/PressFocus
