Nigdy nie oszukiwał?!
Z DRUGIEJ STRONY - Kacper Janoszka
Istnieją dyscypliny sportowe, które ogląda się na ekranie telewizora w ciszy. Takie rozgrywki są wypełniaczem pomieszczenia, tłem, na które nie zwraca się uwagi. Tak jest w przypadku snookera, golfa czy curlingu. Właśnie dlatego wielu telewidzów musiało podskoczyć ze strachu w poprzednim tygodniu, gdy pośród curlingowej ciszy nagle rozbrzmiały krzyki podczas olimpijskich zmagań Szwedów z Kanadyjczykami. Oskar Eriksson zarzucił rywalowi z Ameryki Północnej oszukiwanie. Ten oburzył się, wybuchając gniewem. – Nigdy nie oszukiwałem. Spadaj! – mniej więcej takich słów użył Kanadyjczyk, tylko znacznie ostrzejszych, nieparlamentarnych. Nagle cały świat zainteresował się curlingiem. Wideo przeklinającego Marca Kennedy’ego, bo to on jest głównym bohaterem, obiegło cały internet. Świat zadrżał też dzień później, gdy oskarżona o oszukiwanie została kanadyjska curlerka Rachel Homan, kapitan kobiecej reprezentacji. Użytkownicy TikToka stali się ekspertami od spraw afer curlingowych. Kanadyjczycy próbowali bronić swoich rodaków. Reszta świata atakowała ich, mówiąc, że są nieuczciwi. Cała afera robi się jeszcze większa, jeśli zwrócimy uwagę na to, że Kanada jest krajem elitarnym w środowisku curlingu, a doświadczony Kennedy jest wzorem do naśladowania. Eksperci (ci prawdziwi, nie z TikToka!) uważają go za geniusza, który potrafi pchnąć kamień dokładnie w to miejsce, w które chce. Podobno jest precyzyjniejszy nawet od robota.
Problem w tym, że… na 99 procent oszukiwał. W jaki sposób? Kamień ma specjalną rączkę. Tylko trzymając ją, można wypuścić kamień, włączając go do gry. Nie można dotykać granitowej części kamienia. A Kennedy po wypuszczeniu kamienia, dotknął palcem granitowej części. Tak przynajmniej pokazują powtórki. Co więcej, zrobił to ponownie kilka dni później w meczu ze Szwajcarią! Co taki ruch może dać oszukującemu? W teorii niewiele, a w praktyce Kennedy mógł delikatnie poprawić swoją próbę. A w tak precyzyjnej dyscyplinie, jaką jest curling, każdy milimetr może mieć znaczenie. Dlatego oburzenie jest spore, choć Kennedy sam sobie wyrządził tę krzywdę. Gdyby nie jego impulsywna i wulgarna reakcja na zaczepkę Szweda, zapewne niewielu dowiedziałoby się o tym, że próbował oszukać. Teraz wie o tym cały świat, nawet ta jego część, która kamień do curlingu pomyliłaby z żelazkiem.
Przez lata w curlingu zawodnicy stosowali zasadę wzajemnego zaufania. Sędzia pełni raczej rolę marginalną. To zawodnicy sami siebie pilnują i dbają o przestrzeganie zasad. Tymczasem po incydencie z Kennedy’m w roli głównej, organizatorzy turnieju curlingowego na igrzyskach włączyli do meczów sędziów, którzy mieli bacznie przyglądać się temu, czy na pewno nikt nie dotyka granitowej części kamienia przy włączeniu go do gry! W ten sposób na „dzień dobry” zauważono dwa błędy techniczne, które poskutkowały faulem.
Problem z jednej strony jest śmieszny, a z drugiej… sportowcy walczą o mistrzostwo olimpijskie. Nie ma żartów, bo stawka jest ogromna. I curlerzy niech lepiej uważają na to, na jakiej części kamienia kładą palce, bo patrzy na nich cały świat! Do niedzieli odbywać się będą olimpijskie zmagania w tej dyscyplinie. Mają okazję zainteresować curlingiem sporą grupę osób. Niech nie zmarnują tej szansy i niech przez przypadek nie okaże się, że połowa z nich jest oszustami!
