Nigdy nie mów nigdy!

Rozmowa z Katarzyną Wilczek, srebrną medalistką mistrzostw Europy na piasku, wychowanką Ruchu Chorzów, przez ponad 20 lat grającą w niebieskich barwach

Ten wspaniały charakter obrotowej kochano nie tylko w Chorzowie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Przed panią wspaniały czas macierzyństwa. W lipcu pojawi się maleństwo, które w przyszłości być może pójdzie w ślady mamy, bardzo utalentowanej, cenionej piłkarki ręcznej, wicemistrzyni Europy na piasku. Jak się czuje przyszła mama?

- Dziękuję, bardzo dobrze. Chodzę na treningi, ćwiczę, choć wiadomo, że jest mi coraz ciężej, ale ćwiczę.

Będzie następca, czy następczyni?

- Następczyni i oby miała spokojny charakter po mężu, bo jak po mnie, to będzie miała... I tu może wykropkujmy... (śmiech).

Reprezentacja już się cieszy, że tak charakterna - po mamie - piłkarka ręczna pojawi się na świecie!

- No, nie wiem. Córka sama wybierze, co będzie chciała robić. Najważniejsze, żeby była aktywna sportowo, bo to jest bardzo potrzebne w życiu. A czy będzie piłkarką ręczną, czy koszykarką, aktorką czy piosenkarką, będzie zależało od niej.

Myślę, że jest to fajny moment, by przypomnieć sobie pani handballowe początki. Jak to się wszystko zaczęło?

- Zaczynałam mając lat 10, więc tak naprawdę, mając teraz 33 lata, wychodzi na to, że 23 lata grałam w piłkę ręczną, z czego aż 21 w Ruchu. Pozostałe dwa sezony przypadają na występy w Kaliszu.

Rozumiem, że jest pani wychowanką Ruchu?

- Zaczęło się od tego, że trenerka Aleksandra Gondzik, teraz już Kaczmarek, przyszła do mojej podstawówki w Świętochłowicach i zaproponowała wszystkim dzieciom, które miały ochotę, zajęcia w hali MORiS-u w Chorzowie. Na początku były to gry i zabawy ruchowe. Zawsze lubiłam sport, byłam bardzo żywa, ruchliwa, więc już przy sporcie zostałam. Później Ola Kaczmarek porozmawiała z moimi rodzicami, czy nie chciałabym przenieść się do Szkoły Sportowej nr 21 w Chorzowie. Tam kontynuowałam naukę, a dalej w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Curie-Skłodowskiej, również o profilu piłki ręcznej.

Talent do piłki ręcznej od razu był zauważalny?

- Nie do mnie to pytanie, choć mam nadzieję, że tak właśnie było. Rodzice dowiedzieli się od trenerów, że jest we mnie potencjał, mam cechy charakteru, które na pewno przydadzą się w piłce ręcznej.

Przydały się do tego stopnia, że stała się pani ulubienicą chorzowskich kibiców, bo ambitna „Masełko” (ksywka od panieńskiego nazwiska Masłowska) nigdy nie zawodziła. Zawsze dawała z siebie 100 procent, mobilizowała zespół i przede wszystkim z formą nigdy nie schodziła poniżej dobrego poziomu.

- Miło mi to słyszeć.

Teraz już tak miło nie będzie, bo klubu, w którym spędziła pani praktycznie całe sportowe życie, nie ma już w Chorzowie. Jedną decyzją magistratu został z miasta, delikatnie rzecz ujmując, wyproszony.

- Było mi bardzo przykro, tym bardziej że poprzedni sezon był dla nas bardzo dobry. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że był to jeden z lepszych sezonów Ruchu w ostatnich latach. Skończyłyśmy go na 7. miejscu w Superlidze, rozdawałyśmy karty w grupie spadkowej i pojawiła się chętka oraz smaki na coś więcej w kolejnym sezonie. Zbudowałyśmy w Chorzowie coś fajnego i nagle bach.

Wszystko runęło...

- Okazało się, że Superligi w Chorzowie już nie będzie. Przykro mi, że pomimo problemów czy tarć, jakie wyniknęły między działaczami a prezydentem miasta, o których nie mam zielonego pojęcia, tak łatwo w Chorzowie z nas zrezygnowano. Zrezygnowano z ekstraklasy, z jedynego wówczas w Chorzowie zespołu grającego w najwyższej klasie rozgrywkowej! Więc raz jeszcze powiem - najzwyczajniej jest mi przykro, że choć tyle serca, ambicji, pracy włożyłyśmy w ten bardzo dobry sezon, przyniosłyśmy wiele radości naszym kibicom, dobrej reklamy klubowi i przede wszystkim miastu, które mogło pochwalić się siódmym zespołem w Polsce, to tak naprawdę to wszystko nie miało sensu.

I nikt z włodarzy miasta nie miał odwagi stanąć przed wami i powiedzieć chociaż „dziękujemy”?

- Rzeczywiście. Nikt do nas nie przyszedł. Informacje, że to już koniec dostałyśmy od prezesa oraz mediów. I tyle. Miałam już plany związane z macierzyństwem, a jednak wróciłam do Chorzowa i jeszcze poproszona zagrałam przez rok, odkładając na bok prywatne życie. A po tym znakomitym jak na beniaminka sezonie dostawałam mnóstwo wiadomości, że super wyglądamy. To było budujące. Dodawało nam wiatru w skrzydła... Przykre to, ale już nic z tym nie zrobimy.

Za to powstał w Chorzowie nowy Ruch, „Ruch bis”, który zaczął pisać swoją historię od trzeciej ligi.

- Widziałam, że powstał nowy twór, ale to jednak nie jest ekstraklasa. Zanim będzie awans do Superligi, czego życzę i naprawdę trzymam kciuki, to minie sporo, sporo czasu.

Ten nowy Ruch ma prawo do zaanektowania wspaniałej historii Niebieskich, splendoru mistrzowskich tytułów, Pucharów Polski po Ruchu, w którym pani występowała ponad 20 lat?

- No nie, absolutnie! Nowy klub będzie musiał troszeczkę poczekać, aby zagrać w najwyższej klasie i dorobić się tylu sukcesów, ile miał ten niechciany Ruch.

Zobaczymy jeszcze panią na parkiecie?

- Szczerze? Jak już wiedziałam, że to będzie mój ostatni sezon, to na boisku czułam się najlepiej. I to, pod względem doświadczenia i formy na boisku, był jeden z moich najlepszych sezonów w karierze, więc nigdy nie mów nigdy. Nie zamykam tych drzwi, natomiast zdaję sobie sprawę, że już nie do końca będzie to zależało ode mnie. Pojawi się na świecie mały człowiek, który będzie dyktował warunki. Ale patrząc na zawodniczki, które wracały na parkiet po ciąży i rozgrywały sezony życia, nie ukrywam, że bardzo mnie kusić, żeby jeszcze spróbować, więc... zobaczymy.

Wierzy pani, że prawdziwe Niebieskie, z panią w składzie czy już bez pani, jeszcze wrócą do Chorzowa?

- Kto wie? Nadzieja umiera ostatnia. Wierzę, że może się to wydarzyć, ale nie będę miała na to wpływu. Jedyne co mi pozostaje, to trzymać kciuki, by Niebieskie i piłka ręczna na najwyższym poziomie jeszcze kiedyś wróciły do Chorzowa.

Rozmawiał  Zbigniew Cieńciała

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się