Niezmienne zmartwienie

Piast rozegrał już trzy sparingi, a strzelił tylko jednego gola.

Andreas Katsantonis w lidze jeszcze gola dla Piasta nie strzelił, a w tym właśnie celu go pozyskano. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Przebywający w L’Albir gliwiczanie mają za sobą mecze kontrolne z Viktorią Pilzno, Ferencvarosem i Legią. W trzech meczach strzelili jednego gola i stracili dwa. O ile z postawy defensywy trener Aleksandar Vuković może być zadowolony, o tyle inaczej wygląda sprawa z kreowaniem okazji strzeleckich i ich wykorzystywaniem. Na razie jedynego gola tej zimy strzelił niezawodny Jorge Felix. Hiszpana jednak trudno określić mianem nominalnego napastnika, a ci - podobnie jak jesienią - rozczarowują.

Tylko jeden gol

Felix to najlepszy strzelec Piasta w tym sezonie z dorobkiem czterech bramek. Hiszpan jednak często występuje w roli ofensywnego pomocnika i fałszywej dziewiątki. Jesienią dwa gole strzelił Maciej Rosołek, który jednak przez trenera Vukovicia wystawiany jest częściej w roli skrzydłowego. Dwaj nominalni napastnicy, czyli Fabian Piasecki i Andreas Katsantonis, w poprzedniej rundzie strzelili w sumie jednego gola. To może i powinno martwić, bowiem transfery obu snajperów niosły ze sobą spore oczekiwania, które wciąż nie są spełniane.

Pora się przełamać

Na sprowadzenie Piaseckiego bardzo nalegał sztab szkoleniowy, a w klubie nie wszyscy byli do niego przekonani. Jesienią dał sporo powodów do krytyki, częściej zapadając w pamięć z sprawą zmarnowanych sytuacji niż świetnych zagrań. Cypryjczyk Katsantonis na początku wniósł sporo ożywienia w ofensywne poczynania gliwiczan, ale na koniec liczą się twarde fakty i liczby, a te są niekorzystne dla napastnika. Co najgorsze, zimowe przygotowania na razie nie zapowiadają jakiejkolwiek przemiany. Co prawda rywale Piasta byli nieźli, jednak nie oznacza to, że brak choćby jednego gola napastników można bezproblemowo wytłumaczyć. Szkoleniowiec Piasta zachowuje optymizm i przekonuje, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. – Myślę, że praca została wykonana i jest sporo materiału do analizy. Nadal mamy nad czym pracować i co poprawiać. Jest też  trochę pozytywów – mówił Aleksandar Vuković po bezbramkowym remisie z Legią Warszawa. Piasta w Hiszpanii czeka jeszcze sparing ze Stalą Mielec, a po powrocie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Brak goli napastników w tych meczach będzie już nie żółtym światłem ostrzegawczym, a czerwonym, bo wiosną gliwiczan czeka trudna walka o utrzymanie.

(KRIS)