Niezawodny patent

Najlepszy w tym sezonie mecz jastrzębian, którzy rozbili faworyzowaną Asseco Resovię. To ich 17. kolejna wygrana z tym zespołem!

Michał Gierżot zagrywki rzeszowian przyjmował jak nigdy. Fot. Arkadiusz Kogut/Plusliga.pl

PLUSLIGA

JSW Jastrzębski Węgiel od pewnego czasu zmaga się z wieloma problemami. Są one pokłosiem kłopotów, jakie ma jego sponsor strategiczny - Jastrzębska Spółka Węglowa. Ograniczenie nakładów na klub spowodowało odejście większości najlepszych zawodników - Tomasza Fornala, Norberta Hubera i Jakuba Popiwczaka. Zespół prześladują też kontuzje. Trener Andrzej Kowal wciąż musiał eksperymentować, bo nie mogli grać Maksymilian Granieczny, Miran Kujundzić, Michał Gierżot, Łukasz Usowicz, a ostatnio Anton Brehme i Nicolas Szerszeń. Dopiero przed starciem z Asseco Resovią  udało się opanować sytuację. – To pierwszy mecz w sezonie, w którym mam do dyspozycji całą czternastkę – nie krył zadowolenia Andrzej Kowal.

W wyjściowym zestawieniu pojawił się jednak tylko Szerszeń. Brehme wchodził tylko na krótkie, zadaniowe zmiany.

Wydawało się, że rzeszowianie skorzystają na kłopotach rywali i wreszcie zdołają ich pokonać. A na sukces z JSW Jastrzębskim Węglem czekają już długie sześć lat! Ostatni raz wygrali 2 marca 2019 roku (3:0). Potem nastąpiła seria 14 porażek w lidze i dwie w Pucharze Polski. I nadal poczekają na przełamanie złej passy…

- Kolejna drużyna, która z nami gra fenomenalne zawody. Szczególnie na zagrywce, bo z nią mieliśmy największe kłopoty. Jeśli nie jesteśmy w stanie oddać naszym serwisem, to są kłopoty. Graliśmy dużo na wysokiej piłce, ale Jastrzębie jest dobre poukładaną ekipą i po prostu było trudno – ocenił Jakub Bucki, atakujący Asseco Resovii.

Gra od początku toczyła się pod dyktando gospodarzy. Kapitalnie spisywał się Michał Gierżot. W ataku błyszczał, ale to akurat nic nadzwyczajnego, bo od lat słynie z ofensywy; zwraca uwagę to, że mecz zakończył z rewelacyjną, 61-procentową dokładnością w przyjęciu zagrywki. A to była dotychczas jego słaba strona. Rzeszowianie nie potrafili go złamać, mimo że bombardierów z pola serwisowego u nich nie brakuje. Karol Butryn, Artur Szalpuk, Klemen Cebulj, Jakub Bucki - to tylko część graczy, którzy łamali najlepszych specjalistów od przyjęcia zagrywki. Na Gierżota sposobu jednak nie znaleźli. 

Jego koledzy byli równie dobrzy. Benjamin Toniutti swoim rozegraniem z łatwością oszukiwał blok rywali, a do tego zdobył punkty blokiem i po ataku, co u niego samego wywołało zdziwienie i śmiech. Łukasz Kaczmarek zbijał jak za najlepszych czasów, gdy uchodził za jednego z najlepszych atakujących świata. Po Szerszeniu z kolei w ogóle nie było widać, że miał  przerwę. I wreszcie środkowi, Jordan Zaleszczyk oraz Łukasz Usowicz, przyćmili Mateusza Porębę oraz Danny’ego Demyanenkę po drugiej stronie siatki.

Jastrzębianie grali jak dobrze naoliwiona maszyna. Nie mylili się, nie zacinali, po prostu każdy element wykonywali jak należy. Przyjezdni byli bezradni. Nie pomagał im też trener Massimo Botti. Włoch np. już na początku drugiego seta zdjął nieźle grającego Klemena Cebulja. Słoweniec był mocno zdziwiony ruchem szkoleniowca. Sytuacja powtórzyła się w trzeciej odsłonie, gdy podobny los spotkał Yacine Louatiego. Francuz również nie krył zaskoczenia, że musiał usiąść na ławce.
Kibice trochę walki zobaczyli dopiero w trzeciej odsłonie. Goście postawili wszystko na jedną  karetę. Kapitalne minuty zaliczał Szalpuk. Zanosiło się, że spotkanie zostanie przedłużone, bo Asseco Resovia wygrywała 22:19.  I wtedy nastąpił show Kaczmarka. Atakujący serwował wybornie i zmusił do błędów rywali. Kolejno Mateusz Poręba w ataku nie trafił w boisko, Toniutti skończył przechodzącą piłkę, Kaczmarek zdobyła asa, Toniutti zablokował Louatiego i wreszcie Kaczmarek obił ręce blokujących, kończąc mecz. - Nie ma tutaj co skromnie mówić, bo to był rzeczywiście jak na razie nasz najlepszy mecz. Rzadko się wygrywa 3:0, rzadko się wygrywa w PlusLidze 3:0 i rzadko się wygrywa z Rzeszowem 3:0. W każdym elemencie byliśmy dobrzy, wysoko postawiliśmy poprzeczkę, no i dlatego wygraliśmy – podsumował Michał Gierżot. 


◼ JSW Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia 3:0 (25:20, 25:17, 25:22)

JASTRZĘBIE: Toniutti (2), Szerszeń (10), Zaleszczyk (5), Kaczmarek (12), Gierżot (15), Usowicz (6), Graniczny (libero) oraz Tuaniga, Brehme, Lorenc. Trener Andrzej KOWAL.

RZESZÓW: Janusz, Szalpuk (130), Demyanenko (8), Butryn (8), Cebulj (4), Poręba (2), Shoji (libero) oraz Nowak, Louati (5), Bucki (5), Vasina, Zatorski (1), Sapiński. Trener Massimo BOTTI.

Sędziowali: Szymon Pindral (Kraków) i Tomasz Flis (Kraków). Widzów 2967.

Przebieg meczu

I: 10:8, 15:11, 20:16, 25:20.

II: 10:3, 15:7, 20;13, 25:17.

III: 9:10, 14:15, 17:20, 25:22.

Bohater – Michał GIERŻOT.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się