Niezawodni rycerze
Zespół z Zawiercia niezwykle solidnie zaprezentował się w Rzeszowie i regularnie punktował.
Bartosz Kwolek miał powody do zadowolenia, bo został MVP Meczu. Fot. Marta Badowska/Press Focus
PLUSLIGA
Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie, nim pojawili się w Rzeszowie, mieli za sobą trzy mecze zakończone tie-breakami: z Lublinem i Olsztynem (po 3:2) oraz z Jastrzębiem (2:3). Nic też nie wskazywało, że kolejna potyczka z Asseco Resovią będzie miała inny przebieg. A tymczasem zespół trenera Michała Winiarskiego wyraźnie zdominował rywali i po 90 minutach odniósł zwycięstwo w trzech setach.
Zespół z Rzeszowa, podobnie jak ten z Zawiercia, uchodzi za jednego z głównych faworytów ligowej rywalizacji. Trener Massimo Botti na każdej pozycji ma wartościowych zawodników, z których każdy może wystąpić w wyjściowym składzie. Jednak okazało się, że w sobotnim meczu nie wszyscy stanęli na wysokości zadania. Największe pretensje można kierować pod adresem przyjmujących, którzy zawiedli na całej linii. Yacinne Louati w połowie 1. seta został zmieniony przez Artura Szalpuka i już nie pojawił się na parkiecie. Klemen Čebulj też musiał ustąpić Lukasowi Vašinie, ale ani Słoweniec, ani Czech na pewno nie zadowolili swojego szkoleniowca. W ataku próbował trzymać fason jedynie Karol Butryn, były atakujący z Zawiercia, choć też nie ustrzegł się błędów. Z drugiej strony, w pojedynkę niewiele mógł zdziałać.
Goście może nie wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, ale jako zespół prezentowali się solidnie. Przede wszystkim mieli dwie „strzelby”: Bartosza Kwolka oraz Arona Russella, solidnych środkowych: Mateusza Bienka i Miłosza Zniszczoła oraz niezawodnego libero Jakuba Popiwczaka. Od tego towarzystwa odstawał jedynie atakujący Bartłomiej Bołądź, który co rusz posyłał piłką w aut lub był blokowany. Mimo to trener Winiarski wykazał się anielską cierpliwością i pozostawił go na boisku. Być może chciał, by Bołądź przełamał swoją niemoc. Jednak ani on, ani kibice Jurajskich Rycerzy nie doczekali się tego i atakujący zakończył mecz na sporym minusie.
Początek 1. seta nie zapowiadał takiego zakończenia. Obie drużyny grały punkt za punkt, ale popełniały błędy w polu serwisowym. Po dwóch blokach oraz udanym ataku Bieńka goście wyszli na prowadzenie 9:7 i od tego momentu powiększali przewagę. Przyjęcie u jednych i drugich mocno kulało, ale w ataku zawiercianie za sprawą duetu Kwolek – Russell mieli sporą przewagę.
- Byłem mocno zdziwiony, że rywale oddali nam seta prawie bez walki. Wyraźnie mieli problemy i nie mogli przełamać niemocy - mówił po meczu MVP meczu, Bartosz Kwolek.
Najwięcej wyrównanej gry było w drugiej odsłonie. Po udanych akcjach Bieńka, nieudanej zagrywce Butryna oraz bloku Aluron CMC Warta objął prowadzenie 20:16. Gospodarze próbowali odrobić straty, ale pomyłki w polu serwisowym i autowe ataki na to nie pozwoliły. A w kolejnym secie miejscowi się „rozkleili”, sprawiając wrażenie pogodzonych z porażką. Trener Botti próbował mobilizować swoich zawodników, ale nic nie wskórał.
- Po trzech tie-breakach marzyłem o takim wyniku, ale się go nie spodziewałem - uśmiechał się po meczu Kwolek. - Mieliśmy dobry plan na to spotkanie i podjęliśmy ryzyko w polu serwisowym. Mamy prawo być zmęczeni psychicznie, bo przecież non-stop gramy. Patrzę w kalendarz, kiedy wylecimy do Brazylii na Klubowe Mistrzostwa Świata, bo wówczas na chwilę zapomnimy o meczach. Ale zaraz potem znów przyjdzie nam walczyć z silnymi rywalami.
Oba zespoły będą miały okazję spotkać się jeszcze minimum trzy razy: w ligowym rewanżu oraz dwa razy w fazie grupowej Ligi Mistrzów. A już jutro siatkarze z Zawiercia podejmą zespół z Lwowa.
RZESZÓW: Janusz, Louati, Poręba (5), Butryn (12), Čebulj (5), Demyanenko (5), Shoji (libero) oraz Potera (libero), Szalpuk (5), Bucki (1), Vašina (2), W. Nowak, Zatorski. Trener Massimo BOTTI.
ZAWIERCIE: Tavares (2), Kwolek (13), Zniszczoł (6), Bołądź (4), Russell (17), Bieniek (7), Popiwczak (libero) oraz Ensing, Markiewicz. Trener Michał WINIARSKI.
Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 4300.
Przebieg meczu
I: 7:10, 10:15, 13:20, 27:25.
II: 9:10, 14:15, 16:20, 22:25.
III: 6:10, 10:15, 15:20, 19:25.
Bohater – Bartosz KWOLEK.
(sow)
