Niewykorzystana szansa
Łodzianki z włoskim faworytem z Chieri mogły wygrać, a przegrały i awans do półfinału rozgrywek mocno się oddalił.
Łodzianki mają czego żałować, bo meczu z włoską ekipą wcale nie musiały przegrać. Fot. PAP / Marian Zubrzycki.
PUCHAR CEV
Reale Mutua Fenera Chieri'76 to jedna z czołowych włoskich drużyn. W składzie ma reprezentantki Włoch, Holandii, Francji, Chorwacji, Niemiec i Węgier. O jej sile w poprzedniej fazie przekonał się BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała, przegrywając oba spotkania po 0:3. W starciu z PGE Budowlanymi też była faworytem. I na początku wydawało się, że w Łodzi odniesie kolejne łatwe zwycięstwo. Przyjezdne grały bardzo odpowiedzialnie. Nie popełniały błędów, trzymały wysoki poziom na zagrywce, a w ataku pierwsze skrzypce grały Anett Nemeth i Stella Nervini. Brązowe medalistki mistrzostw Polski natomiast nie najlepiej radziły sobie z presją. Były bardzo nerwowe, co przekładało się na ich precyzję – w pewnym momencie przegrywały już 13:21. I gdy niemal wszyscy spodziewali się, że za chwilę zespoły zamienią się stronami, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Końcówka w wykonaniu łodzianek była piorunująca. Seria zagrywek Pauliny Damaske, Joanny Lelonkiewicz i Alicji Grabki zachwiały pewnością siebie faworytek. Ich przewaga topniała błyskawicznie. Zapachniało nawet sensacją, gdy miejscowe wywalczyły piłkę setową (25:24). Zryw nie miał jednak happy endu, bo w ostatniej akcji Grabka przy wystawie piłki dotknęła siatki.
Świetna końcówka seta wlała jednak nadzieję w serca fanów PGE Budowlanych. Okazało się bowiem, że nawet z tak mocnym zespołem jak Reale Mutua Fenera można skutecznie powalczyć.
Podopieczne trenera Macieja Biernata poszły za ciosem. W drugiej partii grały kapitalnie. Rozbijały rywalki. Damaske, Maja Storck i Rodica Buterez robiły, co chciały. Praktycznie każde ich zagranie przynosiło punkty. Trener zespołu z Chieri mocno się irytował, patrząc na to, co wyprawiały jego zawodniczki. Nie dowierzał, że popełniały tak podstawowe błędy, a przecież doświadczenia i ogrania im nie brakuje.
W dwóch kolejnych setach inicjatywa znów była jednak po stronie przyjezdnych. Nie złamała ich też kontuzja środkowej, Anny Gray, która na noszach opuściła boisko. O zwycięstwo musiały jednak walczyć do ostatniej piłki. Czwarta partia, mimo wysokiego prowadzenia zespołu Włoch, zakończyła się grą na przewagi.
Rewanż za tydzień we Włoszech. PGE Budowlani muszą nie tylko wygrać 3:0 lub 3:1, ale jeszcze zwyciężyć w złotym secie.
(mic)
◼ PGE Budowlani Łódź – Reale Mutua Fenera Chieri’76 1:3 (25:27, 25:16, 21:25, 24:26)
BUDOWLANI: Grabka, Damaske, Lelonkiewicz, Storck, Buterez, Planinsec, Łysiak (libero) oraz Honorio, Siuda. Trener Maciej BIERNAT.
CHIERI: Van Aalen, Nervini, Cekulaev, Nemeth, Kuenzler, Gray, Spirito (libero) oraz Dambrinnk, Bah, Antunović, Degradi, Alberti. Trener Nicola NEGRO.
Sędziowali: Jennifer Hesse (Niemcy) i Wołodymir Pajewski (Ukraina). Widzów 2250.
Przebieg meczuI: 7:10, 9:15, 13:20, 25:24, 25:27.
II: 10:4, 15:7, 20;13, 25:16.
III: 7:10, 13;15, 17;20, 21:25.
IV: 6:10, 9:15, 16:20, 24:26.
Bohaterka – Anett NEMETH.
