Niewybaczalna porażka
Porażka w El Clasico była dobrym powodem do tego, żeby zwolnić Xabiego Alonso z posady trenera Realu Madryt.
Hiszpański szkoleniowiec poprowadził Królewskich w 34 meczach, licząc wszystkie rozgrywki. Fot. IMAGO/ PressFocus
HISZPANIA
Real Madryt nie wygrał żadnego trofeum od 18 grudnia 2024 roku. Wówczas w Pucharze Interkontynentalnym pokonał Pachucę. Nie był więc to szczególnie prestiżowy triumf. Od tego czasu Królewscy ponieśli porażkę w Superpucharze Hiszpanii, Pucharze Króla, Primera Division, Lidze Mistrzów, Klubowych Mistrzostwach Świata i po raz kolejny w Superpucharze Hiszpanii, którego finał odbył się w minioną niedzielę. Real przegrał z Barceloną 2:3, a z uwagi na to, że kibice Los Blancos wymagają od swoich ulubieńców zwycięstw na każdym polu, kolejna porażka, tym bardziej w El Clasico, była bolesna. I nie zmienią tego słowa trenera Xabiego Alonso, który po ostatnim gwizdku bagatelizował: - Spośród rozgrywek, w których gramy, te były najmniej istotne.
Szybka weryfikacja
Co więcej, te słowa bardzo szybko źle się zestarzały. Trener urodzony w Kraju Basków w poniedziałkowe popołudnie został zwolniony, choć jeszcze o poranku hiszpańska prasa twierdziła, że szkoleniowiec nie ma się czego obawiać, że jego pozycja jest niezagrożona. Klub poinformował, że do rozwiązania umowy doszło za obopólnym porozumieniem stron. Nie przekazano powodów, przez które Hiszpan musiał pożegnać się z klubem. W grudniu do hiszpańskich mediów wyciekły pogłoski o tym, że Superpuchar miał być ostatecznym testem dla szkoleniowca, ale niewielu w nie wierzyło.
Tu i teraz
Real w tym sezonie radzi sobie słabo. Gra przeciętnie, znacznie gorzej niż wskazywałby na to skład drużyny. Choć jest na drugim miejscu w tabeli Primera Division, to kibice są niezadowoleni. Oczekują, że Los Blancos będą grali widowiskowo. Nie chcą, żeby ich ulubieńcy tylko przepychali mecze i ledwo wygrywali ze znacznie słabszymi rywalami. Punkty w madryckim środowisku to nie wszystko. Real ma dominować, Real ma być najlepszy, Real ma wygrywać trofea. Pod wodzą Xabiego Alonso był daleko od osiągnięcia tych celów.
Mimo tego niewielu spodziewało się, że zostanie zwolniony. Przede wszystkim dlatego, że stosunkowo niedawno rozpoczął pracę w roli opiekuna zespołu. Przy odrobinie czasu teoretycznie mógłby zbudować z Realu drużynę niepokonaną. Problem w tym, że prezydent klubu Florentino Perez nie należy do osób cierpliwych. Drużyna ma wygrywać tu i teraz. A skoro Xabi Alonso nie potrafił wygrać w Superpucharze Hiszpanii, poległ przy pierwszej okazji na zdobycie tytułu, najwidoczniej – według sternika Realu – nie nadawał się na trenera. W ten sposób Xabi Alonso stracił pracę po nieco ponad pół roku pracy. W Madrycie został zatrudniony 1 czerwca 2025, jako klubowa legenda i przy okazji jako trener, który odnosił sukcesy z Bayerem Leverkusen (mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Niemiec). W Realu Madryt nie ma jednak miejsca na sentymenty.
Kolejna legenda
Następcą Xabiego Alonso został Alvaro Arbeloa, kolejny trener, który jako piłkarz przez lata (2009-17) reprezentował barwy Realu. Przez całą karierę szkoleniową jest związany z Królewskimi. Był trenerem młodzieży, a od lipca 2025 dowodził rezerwami. Szybko dostał szansę w roli opiekuna pierwszego zespołu.
Jego warsztat jest jednak wielką zagadką. Czy będzie miał więcej czasu na odbudowę zespołu, czy może w niedalekiej przyszłości zostanie potraktowany tak, jak Xabi Alonso? Czy będzie w stanie poprowadzić zespół do sukcesów? Do końca sezonu Los Blancos mogą jeszcze wygrać zmagania ligowe, Puchar Króla i – co najważniejsze dla klubu – Ligę Mistrzów. Niedoświadczony trener stanie więc pod ogromną presją. Florentino Perez wierzy, że jego ogromne doświadczenie z czasów, gdy był piłkarzem, zaprocentuje w poradzeniu sobie z ogromnymi wymaganiami fanów i władz klubu ze stolicy Hiszpanii.
Kacper Janoszka
