Niewdzięczny los trenera
Kacper Janoszka
Życie szkoleniowca bywa brutalne. Tak właśnie jest w przypadku Jacka Magiery. Jego historia ze Śląskiem Wrocław dobiega końca, choć przecież już raz się skończyła. Doskonale pamiętamy, że w marcu 2022 roku został zwolniony, a zastąpił go Piotr Tworek. Gdy były szkoleniowiec Warty nie podołał zadaniu, przekazano stery Ivanowi Djurdjeviciowi. Gdy w końcu Serb notował wyniki poniżej oczekiwań, przywrócony do pracy został właśnie Magiera.
Trener stanął przed trudnym wyzwaniem. W kwietniu 2023 roku, gdy po raz drugi stawał się opiekunem wrocławskiej drużyny, zespół znajdował się na 15. miejscu i miał tyle samo punktów co Zagłębie Lubin, które znajdowało się w strefie spadkowej. Trener rodem z Częstochowy miał zapewnić Śląskowi utrzymanie i ten cel udało mu się wypełnić. Klub postanowił więc przedłużyć przygodę Magiery o kolejny rok i to okazało się strzałem w dziesiątkę, bo ni z gruchy, ni z pietruchy wrocławianie zaczęli bardzo dobrze punktować. Na tyle dobrze, że w sezonie 2023/24 zostali wicemistrzem Polski! Tego nikt się nie spodziewał, zapewne nawet trener Śląska był w szoku.
Srebrny medal mógł być początkiem pięknej przygody, a zakończył się – znanym wśród polskich trenerów – pocałunkiem śmierci. Co z tego, że Śląsk zagrał w eliminacjach do europejskich pucharów? Co z tego, że osiągnął sukces, skoro po sezonie zespół zmienił się nie do poznania…
Trzeciej szansy do prowadzenia Śląska Wrocław Jacek Magiera może już nie dostać. Fot. Marcin Karczewski/PressFocus
Nie wierzę w to, że Magiera w ciągu kilku miesięcy stał się słabym szkoleniowcem. To świetny fachowiec, co udowadniał nie raz, pracując w Zagłębiu Sosnowiec, Legii Warszawa czy właśnie w Śląsku, z którym zdobywał srebrny medal. Otrzymał jednak cios rykoszetem po wicemistrzostwie, bo z klubu odeszli dwaj najważniejsi zawodnicy zespołu, czyli Erik Exposito oraz Nahuel Leiva. Ten duet sprawił, że Śląsk w poprzednich rozgrywkach mógł mierzyć się na równi z najlepszymi. Dzięki temu piłkarze zyskali zainteresowanie w klubach poza Polską. Po ich odejściu zespół stał się bezzębny, a władze nie zrobiły wiele, żeby zrekompensować utratę gwiazdorów. Umówmy się, że Juniorowi Eyambie i Sebastianowi Musiolikowi daleko do Exposito, który został królem strzelców.
Magiera stał się ofiarą wrocławskiego sukcesu. Nie dziwi mnie decyzja o zmianie szkoleniowca, bo drużyna do tej pory wygrała jeden mecz w lidze. Ktoś musiał ponieść konsekwencję, a w Polsce zazwyczaj ponosi je trener. Łatwiej zwolnić jedną osobę niż kilkunastu piłkarzy, którzy zawodzą. Taka jest charakterystyka pracy trenera nie tylko nad Wisłą i Odrą, nie da się z tym walczyć. Trzeba się tylko z tym faktem pogodzić.
Nie wiemy, kto na dłuższą metę zastąpi Magierę. Niezależnie od tego, kto będzie nowym trenerem Śląska, zespół potrzebuje wzmocnień. Nawet jeśli we Wrocławiu zostałby zatrudniony Jose Mourinho, nie stworzy on czegoś z niczego. Bo żeby zbudować silny zespół, potrzebny jest nie tylko mądry trener, ale przede wszystkim jakościowi piłkarze. A tych, jak widać, w stolicy Dolnego Śląska brakuje. Klub musi zacząć działać w zimowym oknie transferowym, bo w przeciwnym razie będziemy mogli zacząć Śląskowi machać na do widzenia i witać go w I lidze.
Kacper Janoszka
