Niewdzięczna rola faworyta
W ostatnim ćwierćfinale Pucharu Polski trzecioligowa Avia Świdnik podejmie Raków. Częstochowianie są murowanymi faworytami, ale kilka przesłanek nie pozwala im z pełnym spokojem jechać na Lubelszczyznę.
Lamine Diaby-Fadiga (w środku) oraz Michael Ameyaw (z prawej) nie zachwycili w Poznaniu. Czy zrehabilitują się w Świdniku? Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Kto wie, czy to nie jeden z najważniejszych meczów Rakowa w tym sezonie. Jeśli nadal będzie tracić w lidze punkty z taką częstotliwością, jak w pierwszych pięciu wiosennych meczach, Puchar Polski może stać się jedyną szansą sięgnięcia po trofeum, a przede wszystkim pozostania w europejskich pucharach na kolejny sezon.
Mecz-pułapka
To jeden z tym meczów, w którym ewentualne potknięcie nie zostanie wybaczone. Dla Rakowa Puchar Polski jest niezwykle ważny, trzy sezony z rzędu (2021-23) dochodził do finału tych rozgrywek, dwukrotnie je wygrywając. W poprzednim sezonie potknął się już na pierwszej przeszkodzie, w 1/32 finału odpadając z Miedzią Legnica, stąd chęć powetowania niepowodzenia jest jeszcze większa.
Tym bardziej, gdy los do Częstochowian szeroko się uśmiechnął. Zamiast Lecha, Górnika czy Widzewa, aby zagrać w półfinale, wystarczy pokonać rywala występującego trzy klasy rozgrywkowe niżej! Oczywiście o zlekceważeniu jakiegokolwiek przeciwnika nie ma mowy. Tym bardziej że choć Avia występuje na co dzień w III lidze, to jest klubem mocno profesjonalnym, z planami sięgającymi zdecydowanie wyższych klas rozgrywkowych. W drużynie już teraz są znane ligowe nazwiska: Damian Zbozień, Patryk Małecki czy Andrij Remeniuk.
Co ciekawe, będzie to już dziewiąta konfrontacja obu klubów w meczu o stawkę, ale ostatnia miała miejsce... 43 lata temu i zakończyła się bezbramkowym remisem. Częstochowianie mierzyli się z Avią w dawnej II lidze, a bilans dotychczasowych gier jest bardzo wyrównany: trzy wygrane Rakowa, trzy remisy i dwie porażki. Teraz wygrana i awans są dla Medalików jednak obowiązkiem. Tym bardziej że mają się za co rehabilitować kibicom – początek rundy rewanżowej w ekstraklasie ewidentnie im bowiem nie wyszedł.
Szansa zmienników?
Być może konfrontację z niżej notowanym rywalem trener Łukasz Tomczyk (choć jego akurat nie będzie na ławce rezerwowych, to konsekwencja czerwonej kartki w meczu z… Avią w poprzedniej rundzie, jeszcze jako trener Polonii Bytom) zdecyduje się dać zagrać w szerszym wymiarze czasowym piłkarzom, którzy dotąd albo wchodzili na końcówki, albo nie grali wcale.
Mowa tu choćby o Mitji Ileniciu czy Pawle Dawidowiczu. Może to też najlepsza okazja na odblokowanie Leonardo Rochy, jeśli klub chce z niego mieć w tym sezonie jeszcze jakiś pożytek? Ewentualnie na sprawdzenie Isaka Brusberga, który zadebiutował w końcowych minutach ostatniego meczu w Poznaniu (3:4) i nie można powiedzieć, aby był bierny na boisku.
Na szansę w bramce liczy zapewne również Kacper Trelowski. Oliwier Zych nie popełnia poważniejszych błędów, w Poznaniu uchronił drużynę w kilku groźnych sytuacjach, ale jednak wpuścił cztery gole. W Pucharze trenerzy często dają szansę rezerwowym golkiperom, ale w tym sezonie w Rakowie akurat ta zasada nie obowiązywała. Stawka jest tak wysoka, że nikt raczej nie zdecyduje się na wielkie eksperymenty.
Mariusz Rajek
Ćwierćfinał Pucharu PolskiCzwartek, 5 marca, godz. 13.30
◼ Avia Świdnik - Raków Częstochowa
