Nieudany start Spurs

Dobre spotkanie Jeremy'ego Sochana to za mało, by San Antonio Spurs wygrało inaugurację sezonu NBA.

Jeremy Sochan Fot. PressFocus

Kibice Spurs mogli mieć pewne nadzieje, przynajmniej na półmetku rywalizacji, że zdołają zaskoczyć i wygrać pierwsze spotkanie w nowym sezonie ligowym. Ekipa z Jeremym Sochanem w składzie w Dallas radziła sobie całkiem dobrze. Wystarczyły dwa celne rzuty za trzy na początku pierwszej odsłony, by Spursi wyszli na solidne prowadzenie. Co prawda stracili je przy stadnie 12:10, ale zdołali wyjść na prostą. Pierwsza kwarta zakończyła się dwoma punktami przewagi gości. Na półmetku rywalizacji było identycznie, choć warto zaznaczyć, że w pewnym momencie Spurs mieli nawet sześć „oczek” przewagi.

W drugiej połowie inicjatywę przejęli gospodarze. Nie dość, że odrobili stratę to na dodatek wyszli na prowadzenie. Sochan i spółka mogli jedynie się cieszyć, że przewaga punktowa rywali nie była większa. Przegrywali w pewnym momencie nawet i 10 „oczkami”.  W ostatniej kwarcie gospodarze jeszcze powiększyli przewagę i ostatecznie wygrali 120:109. 

Mamy jednak powody do zadowolenia. Sochan w meczu rzucił 18 punktów, dołożył do tego sześć zbiórek i dwie asysty. Wykorzystał także jedną z dwóch prób za trzy. Nie mógł jednak dorównać Luce Donciciowi. Słoweniec na swoim koncie miał 28 „oczek”, 10 zbiórek i osiem asysty. Ekipa z San Antonio najbliższy mecz rozegra w niedzielę. O 2:30 czasu polskiego na swoim parkiecie podejmie Houston Rockets.

(pt)

NBA

Dallas Mavericks - San Antonio Spurs 120:109 (20:22, 27:27, 40:31, 33:29)