Niespokojna noc w Paryżu

Świętowanie awansu PSG do finału zamieniło się w zamieszki. Strach pomyśleć co stanie się, jeśli zespół Luisa Enrique wygra trofeum...

Aż 127 osób aresztowano podczas starć na ulicach stolicy Francji. Fot. PAP / EPA

LIGA MISTRZÓW

PSG wygrało dwumecz z Bayernem i ma szansę na obronę trofeum Ligi Mistrzów. Na przeszkodzie pozostał tylko Arsenal, z którym zmierzy się w finale. Perspektywa kolejnego sukcesu wywołała dość nieoczekiwaną reakcję kibiców z Paryża. Wyszli na ulice stolicy Francji i zaczęli „świętowanie”. Doszło do brutalnych zamieszek, starć kiboli z policją, co spowodowało aresztowania aż 127 osób, o czym poinformował minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez. 11 osób zostało rannych, w tym jedna poważnie, po incydencie z udziałem pirotechniki. Lekko ranni pozostali też policjanci, a oberwało się także infrastrukturze miejskiej – według oficjalnych danych odnotowano 67 pożarów śmietników. Zostały podpalone też trzy samochody.

Mer Paryża Emmanuel Gregoire zapowiedział, że na finał, który odbędzie się 30 maja w Budapeszcie, ma zamiar stworzyć specjalną strefę kibica w mieście. Laurent Nunez już zdążył wyrazić zaniepokojenie wynikające z tego pomysłu.

W odróżnieniu od kiboli, piłkarze PSG wykazali się w środowy wieczór spokojem i dojrzałością. Zremisowali z Bayernem na wyjeździe, dzięki czemu utrzymali jednobramkową przewagę z pierwszej odsłony dwumeczu. Za to należą się zawodnikom pochwały. – Pokazaliśmy bardzo wysoki standard. Zagraliśmy z jedną z najlepszych drużyn na świecie, na wyjeździe i udało nam się awansować, robiąc wszystko, co było potrzebne  – powiedział trener Luis Enrique. – Nie było łatwo, ale jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie możemy jednak spocząć na laurach, musimy dalej przeć do przodu i przede wszystkim zregenerować się, bo to było naprawdę wymagające spotkanie – dodał defensor PSG, Marquinhos.

Wyczyn Paryżan, ich drugi z rzędu awans do finału Ligi Mistrzów, zszedł jednak nieco na drugi plan z powodu kontrowersji sędziowskich. Już w pierwszej połowie PSG powinno grać w dziesięciu, ale arbiter Joao Pinheiro niesłusznie oszczędził Nuno Mendesa i nie pokazał mu drugiej żółtej kartki. To mogło odmienić losy rywalizacji! Głos w tej sprawie zabrał prezes Bayernu, Jan-Christian Dreesen. – To szokujące, że sędzia z zaledwie 15 meczami w Lidze Mistrzów prowadzi półfinał tych zmagań! To być może tłumaczy niektóre jego decyzje! – komentował sytuację w Bildzie. Trener Monachiijczyków Vincent Kompany stwierdził, że nie rozumie niektórych decyzji arbitra, ale ostatecznie podkreślił, że mecz był bardzo wyrównany, a jego jakość stała na bardzo wysokim poziomie.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się