Niepokonani z niedosytem
Miesiąc bez porażki nie daje pełnej satysfakcji Łukaszowi Tomczykowi.
Trener Łukasz Tomczyk podnosi poziom Odry na coraz wyższy poziom. Fot. Odra Opole
ODRA OPOLE
Kibice Odry mają problem. Fani Niebiesko-czerwonych nie wiedzą, czy cieszyć się z tego, że podopieczni Łukasza Tomczyka od porażki poniesionej w Niepołomicach 8 sierpnia w pięciu kolejnych spotkaniach są niepokonani, czy też martwić się tym, że w tabeli I ligi są dopiero na 10. miejscu. Przypomnijmy, że po pokonaniu Warty 3:1 zespół ze stolicy polskiej piosenki trzy ligowe mecze zremisował, a zaostrzył apetyty swoich sympatyków wyeliminowaniem Wisły Kraków z Pucharu Polski.
- Czujemy niedosyt – twierdzi trener Opolan. – Jak spojrzymy na trzy ostatnie ligowe mecze, to widać, że coraz lepiej wyglądamy z piłką. Dobrze zagraliśmy z ŁKS-em i w pierwszej połowie ze Stalą w Mielcu, gdzie przed zejściem na przerwę mieliśmy bardzo dobrą sytuację na strzelenie gola na 2:0. Także po przerwie nieźle weszliśmy w grę. Oczywiście Stal też w drugiej połowie podkręciła, bo goniła wynik i miała swoje momenty. My dużo pracujemy nad obroną i musimy to wybronić, ale – choć dużo było w tej akcji przypadku – straciliśmy bramkę. Jednak na koniec mieliśmy sytuację Branislava Spaczila z linii na zamknięcie meczu. Trochę tych okazji więc stworzyliśmy, żeby choć jeden z tych dwóch ostatnich remisów wygrać. A wtedy nasza pozycja byłaby inna.
Dużo lepiej
Do strefy barażowej Opolanom brakuje dwóch punktów, więc trudno się nie zgodzić z narracją szkoleniowca. Kiedy jednak coś jest tak blisko, to tym bardziej żal. Zwłaszcza gdy „po drodze” w Pucharze Polski odprawia się ze stadionu Itaka Arena ekstraklasowicza ze wspaniałą historią i bogactwem futbolowych asów w składzie.
- Według naszych wewnętrznych statystyk gra piłką w naszym wykonaniu wygląda już dużo lepiej niż na początku mojej pracy w Opolu – uważa szkoleniowiec Odry. – Mamy fajną ekipę, głodną sukcesu. Trochę jest to przypadek podobny do Polonii Bytom. Pracujemy dużo, żeby kończyć stwarzane sytuacje. Mamy treningi strzeleckie czy akcje na połowie przeciwnika i to, co robimy na zajęciach, przekłada się na mecze. Patrzymy na naszych zawodników i chcemy im zaoferować wykorzystanie tego, w czym się dobrze czują. Inne rzeczy robimy więc dla Bartosza Biedrzyckiego, a inne po drugiej stronie boiska. Proponujemy też zawodnikom schematy rozegrania akcji ofensywnych i cieszę się, że Patryk Szysz się odbudował; ma bardzo fajny moment, o czym świadczą gole z Wisłą i w Mielcu.
Po wysokim pressingu
Sprowadzony latem do Opola napastnik, grający ostatnio w Arce, nie zdobył gola od 9 kwietnia 2023 roku! Teraz, po kontuzji i długiej rehabilitacji oraz nieudanych podejściach do odbudowania formy, znowu potrafi być groźny. - Dużo bazujemy na jego jakości indywidualnej – wyjaśnia opiekun Niebiesko-czerwonych. – Cieszy też to, że gole z Wisłą strzeliliśmy po wysokim pressingu, bo mamy to mocno wypracowane. Można powiedzieć, że to jest dla nas charakterystyczne. Mamy grać wysoko. Iść do pressingu. Zostać na połowie rywala i żeby korzystać z tego. A zwycięstwo z Wisłą było potwierdzeniem, że idziemy w dobrym kierunku. Czuję i wiem, gdzie jesteśmy, na jakim etapie budowy drużyny i klubu, a taka wygrana – co widziałem u zawodników – dała też wiarę i dodała trochę odwagi oraz pewności. Często więc będziemy w szatni wracać do tych momentów, żeby pokazać, że możemy.
Jeszcze jeden pomocnik
I na koniec wątek transferowy. Do Opola przeprowadziło się już dwunastu zawodników, a trzynasty przeszedł do pierwszego zespołu z juniorów. W środę ostatni dzień okienka transferowego więc samo ciśnie się na klawiaturę pytanie – czy ktoś jeszcze dołączy do zespołu, żeby kadra została „zamknięta”.
- Zbieramy możliwości, rozmawiamy, szukamy. Na pewno na koniec chcielibyśmy jeszcze coś zrobić. Patrzymy, kto jest dostępny, ale musimy po prostu liczyć się z tym, na co dzisiaj nas stać. Ja chciałbym jeszcze sprowadzić jednego zawodnika do środka pomocy – zakończył Łukasz Tomczyk.
Jerzy Dusik
