Niepokonani, kompletni, szczęśliwi
Wygrana z Czarnogórą (1:0) była ósmą z rzędu i już tylko kataklizm mógłby pozbawić reprezentację Jerzego Brzęczka awansu na Euro 2027.
Bramkę na wagę trzech punktów w Czarnogórze zdobył Marcel Krajewski. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus
Osiem meczów, osiem wygranych, bilans bramkowy 23:2. Z liczbami nie ma nawet co dyskutować – Jerzy Brzęczek jako trener reprezentacji U-21 stworzył potwora, który pożera wszystkich rywali bez względu na to, w jakich warunkach przyjdzie jego podopiecznym rywalizować, czy jak duże nie byłyby problemy kadrowe.
Trudne warunki
Na obiekcie w Tuzi, który miałby duże problemy, aby zaimponować stadionom w polskiej IV lidze, wielkiego spektaklu nie było, ale biorąc pod uwagę czynniki takie jak: stan murawy, silny wiatr, brutalność rywali (24 faule, 8 żółtych kartek, z których dwie Vladimira Perisicia zamieniły się w czerwoną w 61 minucie) oraz kontuzje czołowych zawodników w naszym zespole zwyczajnie go być nie mogło. – Sędzia na zbyt wiele pozwolił rywalom. Czerwona kartka dla nich powinna pojawić się wcześniej, bo za dużo było niebezpiecznych zagrań z ich strony – mówił po meczu na antenie TVP Sport Antoni Kozubal.
Scenariusz do przewidzenia
O kolejnej wygranej Biało-czerwonych zadecydowała jedna bramka, ale za to po bardzo składnej i ładnej akcji. W 37 minucie środkiem przedarł się Dawid Drachal, dograł do Marcela Reguły, którego strzał Benjamin Krijestarać był jeszcze w stanie wybronić, ale odbił piłkę wprost pod nogi Marcela Krajewskiego, któremu pozostało wejść z nią do bramki. Wydawało się, że mając w perspektywie pół godziny gry z przewagą zawodnika, wygramy wyższą różnicą bramkową, ale tym razem kadra U-21 postanowiła zwyciężyć minimalnym nakładem sił. Niestosownym byłoby jednak sądzić zwycięzców, którzy wygrali wszystkie dotychczasowe mecze eliminacyjne, a awans do bałkańskiego Euro wydaje się jedynie formalnością.
– Taki scenariusz meczu był do przewidzenia, jak zobaczyliśmy tę murawę. Biorąc pod uwagę, że zbliżamy się do końca eliminacji, koncentrowaliśmy się przede wszystkim na wyniku. To piekielnie ważne zwycięstwo w kontekście tego, co czeka nas na jesieni. Pod względem wartości piłkarskich to na pewno było słabe spotkanie, nie potrafiliśmy wykorzystać momentów w przewadze, było dużo chaosu. Celem były jednak trzy punkty i za to gratuluję chłopakom. Nie możemy narzekać, patrząc na tabelę – niezwykle trafnie podsumował spotkanie Jerzy Brzęczek.
Siła w atmosferze
Teraz przed młodzieżówką prawdopodobnie pół roku przerwy, bo ostatnie mecze eliminacyjne rozegrane zostaną dopiero na przełomie września i października (30.09 ze Szwecją u siebie oraz 5.10 z Włochami na wyjeździe). Awans do zaplanowanych w 2027 roku mistrzostw w Serbii oraz Albanii wydaje się przesądzony i nie powinna go nam odebrać nawet ewentualna porażka w rewanżowym starciu z Italią. – Szacunek dla wszystkich zawodników, którzy tworzą tę reprezentację. Na czerwiec nie mamy w tym momencie zaplanowanego żadnego meczu towarzyskiego, ale może jeszcze się to zmieni – dodał szkoleniowiec. – Co jest największą siłą tej kadry? Drużyna; to, że potrafimy się skonsolidować, pokazać swoje najmocniejsze strony. Największy atut to atmosfera. Wszyscy na te zgrupowania przyjeżdżamy niezwykle szczęśliwi – dodał Kozubal.
◼ Czarnogóra - Polska 0:1 (0:1)
0:1 – Krajewski (Drachal), 37 min.
CZARNOGÓRA: Krijestarać – Vuković, Melentijević, Franeta (76. Dakić), Maras (83. Golubović) – Djukanović, Vukanić (60. Carević) – Radusinović (60. Krivokapić), Adżić, Mrvaljević (78. Juković) - Perisić . Trener Goran PERISIĆ.
POLSKA: Łubik – Krajewski, Mońka, Drapiński, Gurgul – Kocaba (84. Duda), Kozubal – Nowak (84. Luberecki), K. Urbański (74. W. Urbański), Drachal (67. Kuziemka) – Reguła (74. Mikołajewski). Trener Jerzy BRZĘCZEK.
Sędziował: Alexandros Tsakalidis (Grecja). Widzów: ok. 330. Żółte kartki: Perisić x2, Radusinović, Vukanić, Melentijević, Maras, Juković – Drapiński, Duda, Mońka. Czerwona kartka: Perisić (61 min, dwie żółte)
Mariusz Rajek
