Niepokojące sygnały
Rozmowa z byłym napastnikiem m.in. Górnika Zabrze i ŁKS Łódź, obecnie grającym drugim trenerem czwartoligowej Przemszy Siewierz
Takich pojedynków w piątek nie zabraknie, w akcji Jan Grzesik (nr 13) i Luka Zahović. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl
NA LIGOWĄ KOLEJKĘ ZAPRASZA DAWID JARKA
Przed nami ostatnia kolejka rundy jesiennej, a na pierwszym miejscu od kolejki numer 9. Górnik Zabrze. Czy zabrzanie zdołają się na pozycji lidera utrzymać dłużej?
- Na pewno jest to niespodzianka. Przyszedł nowy trener, w drużynie pojawiło się wielu nowych zawodników. Pewnie mało kto spodziewał się, że w tej sytuacji Górnik będzie się liczył w walce o mistrzostwo Polski na tym etapie rozgrywek. To, że zabrzanie liderują, to nie jest przypadek, przekonuje ich gra. Są groźni i niebezpieczni u siebie, pokonali tu Legię, pokonali Jagiellonię. Te wyniki nie były przypadkowe, nie można mówić o jakimś farcie. To wszystko było wybiegane, wypracowane. Górnik pokazał, że zasługuje na pozycję lidera.
Jako były ligowy piłkarz, a teraz też trener, jak odpowiedziałby pan na pytanie, gdzie jest siła zespołu prowadzonego przez Michala Gasparika?
- Przede wszystkim obrona. Mówi się, że ligę wygrywa się dobrą grą w defensywie i coś w tym jest. Blok obronny Górników jest bardzo mocny. Wszystko w ryzach trzyma doświadczony Rafała Janicki. Do tego Janża, Josema, Olkowski, który - można powiedzieć - złapał taką drugą piłkarską młodość. Do tego mocne boki pomocy, gdzie jest bardzo dużo dynamiki. Jest Maksym Chłań – bardzo dobry transfer, do tego Ousmane Sow. Z tego, co słyszę, to o tego zawodnika biją się zespoły z wielu europejskich lig. Te boki robią wiele „wiatru”, zamieszania. Gdyby jeszcze była taka topowa „9”, to byłoby jeszcze lepiej. Sondre Liseth jest raczej graczem o innym profilu, bardziej do przytrzymania piłki niż do wykańczania akcji. Gdyby Górnik miał topową „9”,, to tych punktów mógłby mieć jeszcze więcej.
Gdyby miał pan do dyspozycji 50 tys. złotych, to postawiłby pan na to, że Górnik po raz pierwszy od 1994 roku znajdzie się w czołowej trójce na koniec rozgrywek?
- Hmm… To nie taka prosta sprawa. Jestem trochę zaniepokojony ostatnimi wydarzeniami w Zabrzu. Tym, co dzieje się wokół klubu, a dochodzą stamtąd informacje o coraz gorszej sytuacji finansowej Górnika. Sam Lukas Podolski po meczu z Płockiem dał temu wyraz. Nie gryzł się w język, powiedział uczciwie, jak jest. Dzisiaj się cieszymy, bo jest pozycja lidera i dobrze byłoby przezimować na pierwszym miejscu, ale teraz przed zespołem dwa ciężkie wyjazdu do Radomia i Gdańska. Uczciwie powiem, że jako kibic Górnika to cieszyłbym się nawet z trzech punktów w tych dwóch grach. Radomiak u siebie jest groźny, a z kolei tabela też nie pokazuje tego, na co stać Lechię. Mimo wszystko nie postawiłbym takich pieniędzy, też dlatego, że nie mam żyłki hazardzisty. Wierzę jednak przede wszystkim w to, że Lukas i miasto dojdą do porozumienia w sprawie prywatyzacji, bo to jest teraz najważniejsze. Jak nie ma takiego spokoju, to ma to przełożenie na postawę drużyny.
Jak skomentować to, co dzieje się wokół Marka Papszuna, który otwarcie zadeklarował już, że chce zostać trenerem Legii?
- Jestem trochę w szoku, że na tym etapie rozgrywek, w końcówce pierwszej rundy takie informacje wyciekają. To nie jest dobre. Będąc piłkarzem Rakowa i dowiadując się, że mój szef romansuje z Legią, no cóż… Wszyscy wiedzą, jakie emocje Legia budzi wśród zawodników, kibiców. To taki Bayern Monachium naszej ligi, podkupujący najlepszych ludzi. Trochę to niesmaczne, patrząc z punktu widzenia Rakowa na to romansowanie trenera z Legią. Z drugiej strony - temu klubowi się nie odmawia, bo tam są pieniądze. Tymczasem w Rakowie nie ma stadionu, może ten projekt tam się kończy. Ciężki moment dla kibiców, dla Wojtka Cygana.
17 kolejka ekstraklasy zaczyna się od piątkowego meczu Piasta z Widzewem. Gliwiczanie dwa ostatnie spotkania wygrali, z GKS i Rakowem po 3:1. To zwiastun lepszych czasów dla fanów Piastunek?
- Gdybyśmy rozmawiali miesiąc temu, a padłoby pytanie o Piasta, to powiedziałbym, że jest to pierwszy kandydat do spadku. Dzisiaj po tych dwóch wygranych trochę się zmieniło. Jest nowy szkoleniowiec, jest pomysł na grę, są przede wszystkim wyniki i teraz nie odważyłbym się powiedzieć, że Piast jest taki pewny do spadku. Przeciwnie, widać tam radość z gry, widać polot i w meczu z Widzewem też są faworytem. Łodzianom przecież nie idzie, są rozbici, w dołku. Gdyby Piast zdobył jeszcze z 3-4 punkty, to po ewentualnych wzmocnieniach zimą z optymizmem może patrzeć na to, co będzie wiosną.
Co w tej chwili słychać u Dawida Jarki?
- Jestem w Przemszy Siewierz, pomagam jako asystent trenerowi Dawidowi Jóźwiakowi, do tego dalej gram. Jesienią udało się strzelić kilka bramek. Mam też propozycję z lig okręgowych pracy jako trener. Zobaczę, jak to wszystko się ułoży.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Dawid Jarka. Fot. Archiwum Dawida Jarki
