Niepokój lidera
W Opolu Krakowianie przedłużyli swoją kiepską serię i w dodatku... stracili dwóch zawodników.
Nie tylko Angel Rodado odczuł trudny spotkania na wypełnionym stadionie Odry. Fot. Mateusz Porzucek/Press Focus
Brzmi to bardzo dziwnie, ale lider – zespół, który wyraźnie przewodzi w wyścigu do ekstraklasy – w meczu z Odrą powiększył swoje niechlubne serie. Po pierwsze, remis 1:1 na murawie opolskiego stadionu, obchodzącego rocznicę oddania do użytku, jest 8. z rzędu spotkaniem, w którym Wisła straciła gola. Ostatni raz na zero z tyłu Krakowianie zagrali 30 listopada ubiegłego roku, wygrywając 3:0 pod Wawelem ze Stalą Mielec. Także do jesiennych kartek kalendarza trzeba się cofnąć, żeby znaleźć ostatnie wyjazdowe zwycięstwo Białej Gwiazdy, bo od 2 listopada – po pokonaniu Chrobrego w Głogowie 1:0 – podopieczni Mariusza Jopa 4 razy zremisowali.
Bolesny początek
Żeby wszystko było jasne, dodajmy, że w stolicy polskiej piosenki faworyt... powinien się cieszyć ze zdobycia jednego punktu! W trzecim meczu pod wodzą Piotra Plewni niebiesko-czerwoni pokazali bowiem, że ich potencjał jest dużo wyższy niż miejsce w tabeli. Już w 3 minucie Opolanie pokazali lwi pazur i przeprowadzili składną akcję, po której do piłki zagranej przez Krystiana Palacza minimalnie spóźnił się Mateusz Spychała.
Goście nim się otrząsnęli, szybko musieli dokonać dwóch zmian. Jordi Sanchez dwukrotnie boleśnie ugodzony piłką (w 3 minucie przez Jirziego Pirocha, a w 6 minucie przez Filipa Kendzię) oraz Maciej Kuziemka (po zderzeniu głowami z Adrianem Purzyckim w 8 minucie) po interwencji sztabu medycznego musieli bowiem opuścić murawę. Dlatego jeszcze przed końcem kwadransa pojawili się na niej najlepszy snajper I ligi Angel Rodado (który miał odpocząć, bo czuje lekkie bóle) oraz Marko Bożić.
96 sekund radości
Napór Opolan trwał jednak nadal i jego efektem było trafienie po krótko rozegranym rzucie rożnym. Joshua Perez spod chorągiewki podał do Szymona Midy, którego nie upilnował James Igbekeme, a do dośrodkowanej piłki najlepiej wyskoczył Purzycki – i głową pokonał Patryka Letkiewicza.
Radość miejscowych trwała... 96 sekund. Tyle bowiem przyjezdni potrzebowali, żeby wyrównać. Rodado na tyle utrudnił interwencję Kendzi, starającemu się wybić futbolówkę ze swojego pola karnego, że piłkę na 19. metrze przejął Bożić i płaskim, mocnym strzałem w dolny róg nie dał szans Arturowi Haluchowi.
Letkiewicz ratuje Wisłę
W ten sposób w 35 minucie został ustalony wynik, ale to wcale nie znaczy, że komplet widzów na Itaka Arena nudził się do ostatniego gwizdka. Odra oddała w sumie 12 strzałów, a Wisła 7, zaś te najtrudniejsze do obrony Opolanie zanotowaliw końcówce.
W 83 minucie Tomasz Przikryl huknął zza linii pola karnego i bramkarz Wisły musiał się popisać paradą, żeby uratować zespół przed porażką. Także w doliczonym czasie groźnie było po bramką Krakowian, ale najpierw Lucas Ramos finalizując kontrę niedokładnie zaadresował podanie do Przikryla, a następnie płaski strzał Filipa Kupczyka z dystansu znowu z największym trudem obronił bramkarz Wisły. Jej kibice, oglądający mecz z trybun, mieli więc powody do niepokoju, bo wiosenny dorobek 2 zwycięstw i 4 remisów (nie licząc walkowera ze Śląskiem Wrocław) świadczy, że coś się w grze lidera zacięło.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Odra Opole – Wisła Kraków 1:1 (1:1)
1:0 – Purzycki, 35 min (głową), 1:1 – Bożić, 37 min
ODRA: Haluch – Kendzia, Piroch, Chrzanowski – Spychała (88. Ramos), Purzycki (75. Tront), Liber, Palacz – Mida (75. Kupczyk), Feliks, Perez (66. Przikryl). Trener Piotr PLEWNIA.
WISŁA: Letkiewicz – Giger, Biedrzycki (85. Uryga), Grujczić, Lelieveld – Kuziemka (13. Bożić), Duda (66. Carbo), Igbekeme, Ertlthaler, Duarte (66. Krzyżanowski) – Sanchez (13. Rodado). Trener Mariusz JOP.
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów 9865. Żółte kartki: Biedrzycki, Grujczić, Duda.
