Nienaostrzony scyzoryk
KONTROWERSJA KOLEJKI
Czy Liroy na pewno jest równym gościem? Fot. Piotr Polak/PAP
Piłka nożna to biznes, piłka nożna to show – a to powoduje, że czasem więcej mówi się nie o kwestiach sportowych, ale okołosportowych. Tak właśnie stało się w przypadku „świętej wojny”, w której starły się w miniony weekend Korona Kielce i Radomiak. Jak wiadomo, wygrali ci drudzy, zdobywając teren rywali wynikiem 3:1. Zwycięstwo było tym słodsze, że to kielczanie prowadzili od 3 minuty i że to kielczanie... prowokowali radomian swoim chamskim zachowaniem. Chociaż może nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, bo czarny PR stolicy województwa świętokrzyskiego zapewnił gość zaproszony przez Koronę – raper Liroy.
Wielkie mecze wymagają wielkiej oprawy, co zaprezentowali chociażby w Katowicach, czy w Opolu. W Kielcach tak fajnie nie było. Liroy, a właściwie Piotr Marzec, otworzył widowisko wykonaniem swojego głośnego utworu „Scyzoryk”, który premierę miał równo 30 lat temu. Wybór był trochę niefortunny, bo o ile główny wątek tekstu do Korony pasuje, o tyle fragment „Scyzoryk, Scyzoryk to równy gość, jeśli w to nie wierzysz, to wypierd…” już nie przystoi. Wiadomo, że stadion to nie teatr, że kibice ze swoich ust w kierunku murawy „wypluwają” różne rzeczy (szczególnie w przypadku takich meczów, gdzie i jedni, i drudzy raczej nie wykazują artyzmu wysokich lotów) – ale klub oraz jego przedstawiciele powinni dbać o klasę i fason, tym bardziej, że przecież wielokrotnie klubowi spikerzy, gdy z trybun „leci mięso”, apelują o kulturalny doping. A potem klub sam zaprasza gościa, akceptując jak gdyby nigdy nic wulgarny utwór. Na stadionie przecież też są dzieci, nie trzeba im dokładać...
Zresztą sam „kawałek” to jedno. Liroy nie poprzestał na tym swoim limeryku, ale w trakcie wypowiadania tych słów... pokazywał środkowy palec w stronę sektora gości, gdzie zasiadło kilkuset radomskich fanów. Niezależnie od jego stosunku do Radomiaka i tego, co mógł usłyszeć z ich sektora, tego jaki jest jego artystyczny image, to jako gość profesjonalnego klubu piłkarskiego powinien umieć się zachować – oraz tego zachowania klub powinien od niego oczekiwać i egzekwować. Ale jak widać, nie zawsze każdy scyzoryk jest odpowiednio naostrzony.
Piotr Tubacki
