Niemieckie powody do zadowolenia

W Die Mannschaft nie rotują – oni w sparingach grają najlepszym co mają i wyczekują początku mistrzostw ze statystycznie uzasadnionym optymizmem.

Selekcjoner liczy na Kaia Havertza (z prawej). Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus

NIEMCY

Nasi zachodni sąsiedzi są już w Stanach Zjednoczonych, gdzie w Chicago ograli 2:1 gospodarzy turnieju. Nie był to może olśniewający występ z ich strony, ale wystarczający. Na pewno dał też kilka odpowiedzi sztabowi szkoleniowemu, który wystawił skład bardzo bliski temu, który zapewne zainauguruje mundial spotkaniem z Curacao 14 czerwca.

Dramat 18-latka

Jedynym, który na 99 procent wtedy nie zagra, jest bramkarz Oliver Baumann. W sparingach – wcześniej z Finlandią – golkiper Hoffenheim stanął jednak między słupkami, bo uraz leczył Manuel Neuer. Piłkarz Bayernu w razie potrzeby mógłby pewnie zagrać już z USA, ale sztab nie chce niepotrzebnie ryzykować. Pozostała dziesiątka pewnie już na Curacao wybiegnie. To kolejno: Kimmich, Tah, Schlotterbeck, Raum – Nmecha, Pavlović – Sane, Musiala, Wirtz – Havertz. W porównaniu do meczu z Finlandią pojawiły się dwa nowe nazwiska. To Kai Havertz, który wtedy odpoczywał po (przegranym) finale Ligi Mistrzów. Selekcjoner Julian Nagelsmann traktuje go jednak jako pewniaka na szpicę, co ten zresztą podkreślił w Chicago. Już w 2 minucie strzelił gola głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Joshuy Kimmicha (uderzył, będąc zupełnie niepilnowanym w samym centrum bramki – fatalne krycie Amerykanów), a w drugiej połowie asystował Leroyowi Sane. I to właśnie skrzydłowy Galatasaray jest tą drugą „nowością”.

Nie wszyscy są zwolennikami jego powołania, ale Nagelsmann konsekwentnie na niego stawia i ufa mu. Sane nie miałby pewnego miejsca w składzie, lecz kontuzji na treningu doznał 18-letni supertalent Bayernu Lennart Karl. Niziutki skrzydłowy stracił mistrzostwa świata, co jest dla niego gigantycznym ciosem. Gdy opuszczał zgrupowanie, cała reprezentacja przyszykowała mu wielkie pożegnanie i okazała wsparcie. Karla na MŚ 2026 zastąpi 20-letni środkowy pomocnik RB Lipsk, Assan Ouedraogo, który do tej pory zagrał w Die Mannschaft tylko raz. W meczu towarzyskim z USA jeszcze go nie było.

Najlepiej od 46 lat

Niemcy – mimo kontuzji Karla – są w bardzo dobrym nastroju. Notują obecnie serię dziewięciu kolejnych zwycięstw, czyli najdłuższą od 46 lat! Wtedy to wygrali 12 kolejnych spotkań i na fali euforii wygrali też Euro 1980! – Nie możemy się doczekać! – zapowiedział mundial Sane. – Atmosfera w zespole jest znakomita, wszyscy podążamy w tym samym kierunku. Chcemy zacząć od dobrego występu i kompletu punktów. Musimy być w pełni skoncentrowani i ruszyć do ataku – dodał skrzydłowy klubu z Galaty. Najważniejsze dla Niemców będzie jednak to, aby... w ogóle wyjść z grupy. Na dwóch poprzednich mundialach ta sztuka im się nie udawała.

Końcowe słowo należy natomiast poświęcić Antone'emu Robinsonowi z zespołu amerykańskiego. To lewy obrońca Fulham zdobył jedyną bramkę dla gospodarzy, przy której Baumann nie miał żadnych szans. To był wymarzony scenariusz – rożny, piłka wybita przed pole karne i nabiegnięcie do potężnego woleja, który omal nie urwał siatki!

Piotr Tubacki

USA – Niemcy 1:2 (1:1)

0:1 – Havertz (2), 1:1 – Robinson (37), 1:2 – Sane (57)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się