Niemiecki walec
To, co wydarzyło się we wtorek 8 lipca 2014 roku, na zawsze przeszło do historii futbolu.
W finale brazylijskiego mundialu Niemcy pokonały Argentynę 1:0 po dogrywce. Fot. archiwum „Sportu”
Z LAMUSA
Połowa poprzedniej dekady to był czas, czy raczej miał być czas Brazylii, największego i najludniejszego państwa Ameryki Południowej (prawie 220 mln mieszkańców). Najpierw piłkarskie MŚ, a zaraz potem igrzyska w Rio de Janeiro. To już inne czasy niż futbolowy czempionat w 1950 roku i niesławny dla Brazylijczyków mecz z Urugwajem na Maracanie rozegrany 16 lipca tamtego roku, który oglądało prawie 200 tysięcy ludzi, a który dla mieszkańców Kraju Kawy traumą jest do dziś, znany jako Maracanazo. Porażka 1:2 pozbawiła wtedy Brazylię mistrzostwa globu na rzecz Urusów. To i tak jeszcze nic w porównaniu z tym, co stało się w Belo Horizonte z Niemcami 64 lata później…
Za drogi wyjazd
Turniej w Brazylii w 2014 był pierwszym w Ameryce Południowej od 1978 roku i od słynnego argentyńskiego mundialu. Początkowo, jak w 1986 roku, organizacją zainteresowana była też Kolumbia, ale szybko się wycofała i to największy kraj tamtego kontynentu został w 2007 roku przez FIFA wyznaczony na organizatora. Jubileuszowe, bo XX mistrzostwa odbyły się niestety bez udziału Biało-czerwonych. W eliminacjach do turnieju w grupie H z Anglią, Ukrainą, Czarnogórą, Mołdawią i San Marino skończyliśmy dopiero na 4. miejscu, gromadząc po równie nieudanym dla nas Euro 2012 tylko 13 punktów. Czas trenera Adama Nawałki dopiero nadchodził.
Turniej w Brazylii był też jak dotąd jedynym w XXI wieku, na którym nie było wysłannika „Sportu”. Taka sytuacja wydarzyła się po raz pierwszy od meksykańskiego Pucharu Rimeta, czyli mistrzostw świata w 1970 roku. To był schyłkowy okres życia dziennika w konglomeracie szwajcarsko-niemieckim Ringier Axel Springer Polska, z wieloma innymi tytułami i dziennikami, jak „Przegląd Sportowy” czy „Fakt”. Za trzy lata drogi „Sportu” z zachodnim wydawcą się rozejdą. Ze strony właściciela nie było woli na wysyłanie kogokolwiek za Atlantyk z naszej gazety na drogi wyjazd. Turniej był więc relacjonowany na miejscu.
Krulu ty złoty!
W ćwierćfinale połowę zespołów stanowiły reprezentacje z Europy – Niemcy, Francja, Holandia i Belgia, trzy z Ameryki Południowej – gospodarze, Argentyna i świetnie radząca sobie Kolumbia, z późniejszym królem strzelców Jamesem Rogriguezem (6 bramek). Był też przedstawiciel strefy CONCACAF, sensacja turnieju, Kostaryka. Grupę D drużyna prowadzona przez kolumbijskiego trenera Jorge Luisa Pinto, gdzie brylował świetny Keylor Navas, potem bramkarz Realu Madryt czy PSG, który mimo prawie czterdziestki dalej gra w meksykańskim Pumas UNAM, sensacyjnie wygrała przed mistrzami świata z przeszłości, Urugwajem, Włochami i Anglią – Europejczycy musieli pakować walizki i w niesławie wracać do domu. Dla Włochów mecz rozegrany 24 czerwca 2014 z Urugwajem w Natalu i zakończony porażką 0:1 jest do dziś – i jeszcze co najmniej przez cztery lata pozostanie – ostatnim w finałach MŚ… W 1/8 finału Kostaryka po karnych wyeliminowała Grecję, a w ćwierćfinale była o włos od dokonania tego w rywalizacji z Holandią. Być może stałoby się tak, gdyby nie mistrzowskie posunięcie Luisa van Gaala. W 121 minucie, a więc tuż przed konkursem karnych, który miał rozstrzygnąć, kto będzie w czołowej czwórce MŚ, doświadczony i utytułowany trener zmienił swojego bramkarza nr 1 Jaspera Cillessena, a wpuścił rezerwowego Tima Krula. Był to jeden z jego 15 występów w barwach Oranje, ale zapamiętany najlepiej!
„Krulu ty złoty!” – pisał na pierwszej stronie „Sport” w poniedziałek 7 lipca 2014 roku (gazeta kosztowała wtedy 2,60 zł). Obronił piłkę po dwóch strzałach rywali z jedenastki i to wicemistrz świata sprzed czterech lat ponownie zameldował się w półfinale, czyli jak w udanych dla Holandii latach 70., kiedy byli dwukrotnym wicemistrzem świata.
Goleador z Opola
Niemcy? Przed wygranym ćwierćfinałem nie przeszkodziła im grypa w zespole (zachorowało siedmiu graczy) – wygrali z Francją 1:0 po golu Matsa Hummelsa i jak Oranje też ponownie zameldowali się w czołowej czwórce, zresztą czwarty raz z rzędu i jak dotychczas dla Die Mannschaft w finałach MŚ po raz… ostatni! Stawkę półfinalistów uzupełniły Brazylia i Argentyna. Niestety dla siebie Canarinhos w 1/4 finału w ostrej rywalizacji z Kolumbią stracili swojego asa Neymara, który w decydujących grach już nie wystąpił.
W półfinale gospodarze i tak byli faworytem w rywalizacji z Niemcami. Selekcjoner Luiz Felipe Scolari, słynny Big Phil, już raz w arcyważnym meczu pokonał naszych zachodnich sąsiadów, było to w słynnym azjatyckim finale MŚ 2002. Teraz historia, jeszcze u siebie, miała się powtórzyć. Tymczasem to, co wydarzyło się na Estadio Mineirao w Belo Horizonte przeszło wszelkie pojęcie. W piłce zdarzają się różne rzeczy, ale czegoś takiego nikt się nie spodziewał! Po dwóch kwadransach było już 5:0 dla ekipy Joachima Loewa. Canarinhos grali, jakby mieli nogi z waty, jakby nie wyszli z szatni. Skończyło się ich klęską 1:7. Piłkarzem meczu został niesamowity tego dnia Toni Kroos, który podawał i strzelał (dwa gole). Swoją bramkę zdobył też Miroslav Klose i był to jego gol numer 16 w finałach mistrzostw świata. Nikt nie ma więcej trafień w grach w MŚ niż urodzony w Opolu napastnik. O gola mniej strzelił wspaniały Brazylijczyk Ronaldo Nazario. „Nie do wiary! Niemcy już do przerwy upokorzyli Brazylię, a skończyli na 7:1…” – pisał „Sport” nazajutrz po meczu rozegranym we wtorek 8 lipca 2014 roku.
Nasz dziennik przypomniał sylwetkę Klose, którego ojciec był zawodnikiem Odry Opole trenowanej przez Antoniego Piechniczka, a mama Barbara Jeż była wielokrotną reprezentantką Polski w handballu. W niemieckiej kadrze wielu w niego wątpiło, w klubach różnie mu szło. Jednak nie wątpił w niego selekcjoner Loew, stawiał zawsze na swojego napastnika nr 1, a ten odpłacił mu to… mistrzostwem świata. Co powiedział po rozgromieniu Brazylii? – Nie chcę rozmawiać o rekordzie. Został nam jeszcze jeden mecz do rozegrania i na nim chcę się skupić – mówił.
Z Brazylii do Zabrza
W finale z Argentyną Klose zagrał do 88 minuty. Przy stanie 0:0 zmienił go Mario Goetze, który w 113 minucie dał Niemcom zwycięskiego gola i czwarty w historii tytuł mistrza świata. Zaraz potem do Polski ze złotym medalem do Sośnicy do babci przyjechał jego kolega z ataku Lukas Podolski. Był na wygranym meczu Górnika z Cracovią rozegranym ledwie tydzień po finale brazylijskiego mundialu.
„Poldi się cieszy. Świeżo upieczony mistrz świata oglądał mecz przy Roosevelta” – pisał „Sport” we wtorek 22 lipca 2014 roku, a więc kilka dni po finale. Zapozował też do wspólnego zdjęcia z nieżyjącym już niestety Krzysztofem Majem i ówczesnym prezesem zabrzańskiego klubu Zbigniewem Waśkiewiczem. W ręku trzymał czerwoną koszulkę Górnika, a wiceprezes Maj trykot „Poldiego”, też w górniczych barwach, z numerem 10. Kto by pomyślał wtedy, że Podolski nie tylko będzie grał w zabrzańskiej jedenastce przez długich i udanych pięć lat, zwieńczonych Pucharem Polski i wicemistrzostwem, a jeszcze stanie się właścicielem swojego ukochanego klubu! To też jedna z pięknych historii mistrzostw świata.
Michał Zichlarz
KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ
1950, Brazylia : -1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski vel Narcyz Suessermann
1962, Chile : -
1966, Anglia : dr Jerzy Roha
1970, Meksyk : -
1974, RFN: Janusz Jeleń, Zbigniew Łagódka, Jerzy Roha, Józef Bula, Andrzej Konieczny
1978, Argentyna : Janusz Jeleń
1982, Hiszpania : Grzegorz Stański
1986, Meksyk : Grzegorz Stański
1990, Włochy : Grzegorz Stański, Adam Barteczko
1994, USA : Mirosław Nowak, Kazimierz Marcinek
1998, Francja : Mirosław Nowak + Kazimierz Mochliński
2002, Korea i Japonia : Dariusz Czernik
2006, Niemcy: Dariusz Czernik, Michał Fabian i Dariusz Hermiesz (fotoreporter)
2010, RPA : (Michał Zichlarz, Marek Wawrzynowski)
2014, Brazylia: -
„Krulu ty złoty!” – kultowa okładka „Sportu” po wygranym meczu Holandii z Kostaryką po karnych w 1/4 finałuMŚ 2014.
Jedenastka MŚ 2014 wg „Sportu”.
Tydzień po finale Lukas Podolski na starym jeszcze stadionie Górnika. Obok nieżyjący już Krzysztof Maj i prezes Zbigniew Waśkiewicz (z prawej).
