Niemiecki triumf „Magica”
Niespodziewanym zwycięstwem Macieja Janowskiego zakończył się drugi turniej SEC w Guestrow. Byliśmy na miejscu, aby z bliska zobaczyć, jak wygląda żużel u naszych zachodnich sąsiadów.
Najlepsza trójka w Gustrow, od lewej: Jan Kvech, Maciej Janowski oraz Michael Jepsen Jensen. Fot. Mariusz Rajek
Gdyby nie napisy po niemiecku w Guestrow, zdecydowanie bardziej można byłoby się tu poczuć jak w Skandynawii. W sobotę od rana się chmurzyło, krople deszczu przeplatały się ze słońcem, ale w trakcie samych zawodów pogoda jak na tę część Europy była wręcz idealna.
Mieszkańcy Maklemburgii raczej nie są zbyt rozrywkowi, nie lubią za bardzo wychodzić z domów i wydaje się, że nie tylko pogoda o tym decyduje. Zdecydowanie najmocniej kibicują Hansie Rostock, o czym można przekonać się niemalże na każdym kroku w centrum – vlepki klubu, który obecnie występuje dopiero na trzecim poziomie rozgrywkowym, zdobią niemalże każdy znak, latarnię i dosłownie wszystko, gdzie da się je nakleić.
Jaki jest żużel w Guestrow?
Inny. Dosłownie i w przenośni. Takiego toru nie ma chyba nigdzie indziej, a trochę autorowi tego tekstu sporo ich odwiedził. Okrągły, w zasadzie jajowaty. Start i meta zlokalizowane są na drugim łuku, co sprawia, że zawodnicy, wychodząc z ostatniego wirażu, niemalże od razu wpadają na kreskę.
Nie ma nadęcia, jest luźno, sympatycznie, ludzie po prostu cieszą się żużlem. Fani zjeżdżają się z całej okolicy (jeśli akurat nie są na meczu Hansy, która w dniu zawodów swój mecz z Wahen Wiesbaden rozgrywała o 14:00), blisko jest z Tererow (było tam nawet Grand Prix) czy Wittstock (jeździli kiedyś na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce). Jeśli żużel poza Polską gdzieś jeszcze może się rozwijać albo przynajmniej trwać, zachować status quo, to właśnie u naszych zachodnich sąsiadów. Wielu z nich regularnie przyjeżdża na ekstraligę do Zielonej Góry czy Gorzowa.
W Guestrow nie ma krzesełek, kibice rozkładają swoje koce na betonowych płytach (nawet na trybunie głównej!), ale nikomu to nie przeszkadza. Wrażenie robi charakterystyczna wysoka wieża, z której widok rywalizacji jest wprost kapitalny, a gdy mocniej wiatr zawieje, nieco nią buja – można się poczuć jak na łajbie rybackiej na Bałtyku, choć do morza stąd jeszcze kawałek (do Rostocku blisko 50 km).
Pasjonująca rywalizacja
Ścisk w klasyfikacji po pierwszym turnieju w Zielonej Górze spowodował, że jedenasta już odsłona SEC w Guestrow (w żadnym innym mieście impreza nie odbyła się tyle razy) zapowiadała się niezwykle emocjonująco. Faworytem był broniący tytułu ulubieniec miejscowych kibiców Patryk Dudek, ale to nie był jego dzień.
W pierwszej serii wielkiego ścigania nie było. O kolejności na mecie decydowało wyjście spod taśmy i umiejętne rozegranie pierwszego łuku. W drugim biegu można było mówić o wielkiej sensacji. Dudek przyjechał na końcu, ale w jeszcze większe osłupienie wprawił 16-letni Tyler Haupt, który wyszedł pierwszy spod taśmy, ostatecznie przyjeżdżając za plecami Jana Kvecha.
Dwunasty bieg był tym ostatniej szansy dla „Duzersa”. Momentu startowego nie miał najlepszego, ale wyniósł się na szeroką, odkręcił manetkę gazu do końca, zamknął wszystkich rywali i pozostał w grze. W kolejnym biegu dał się jednak po małej wcisnąć Leonowi Madsenowi. Ostateczne szanse na odegranie większej roli w imprezie stracił w biegu 18., dając się wyprzedzić Michaelowi Jepsenowi Jensenowi.
Niezwykle bliskie odległości między zawodnikami sprawiały, że praktycznie w każdym biegu były wielkie emocje, nawet jeśli samych zmian pozycji na dystansie tak dużo nie było. W ogóle tak wyrównanego turnieju nie było od niepamiętnych czasów. Fazę zasadniczą wygrał Kvech z 11 punktami, a za Czechem znalazło się... pięciu zawodników z 10 punktami! Pluć w brodę mógł sobie Mikkel Michelsen, któremu dwa punkty w ostatniej serii gwarantowały finał, przyjechał jednak ostatni i … nie dostał się nawet do biegu ostatniej szansy!
Mazurek Dąbrowskiego
Kacper Woryna i Maciej Janowski wjechali do finału po barażu i odegrali w nim zupełnie odmienne role. Pierwszy zaliczył niebezpieczny upadek na czwartej pozycji, będąc nieatakowanym przez nikogo, w dodatku na prostej, gdzie nie było już dmuchanych band. Na szczęście skończyło się tylko na strachu i wykluczeniu. W powtórce start podobnie jak w pierwszej odsłonie wygrał Janowski i został niespodziewanym zwycięzcą imprezy. Nieliczni polscy kibice mieli okazję wysłuchać Mazurka Dąbrowskiego, który na niemieckiej ziemi zawsze smakuje wyjątkowo.
– Przed samym finałem wiedzieliśmy, że aby wygrać z pola drugiego, trzeba lekko przykombinować. Postawiliśmy z teamem wszystko na jedną kartę, zrobiliśmy małą korektę, która super zadziałała. Dzięki temu miałem bardzo przyjemny start. Może w przeszłości sam na siebie nakładałem za dużą presję, teraz czerpię z tego więcej przyjemności i to jest chyba dobry sposób. Podchodzę do ścigania bardziej spokojnie. Tutaj w Guestrow jest zupełnie inny speedway, na takich torach bardzo rzadko jeździmy. Byłem tu dopiero drugi raz, ale tak go polubiłem, że zróbmy tu jeszcze kolejnych piętnaście rund – powiedział nam tuż po zejściu z podium uradowany zwycięzca, któremu pierwsze życzenia na gorąco na kamerce składała dziewczyna z dziećmi oraz reszta familii Janowskich.
– Od razu po zawodach ruszamy do Poznania walczyć z ROW-em o finał Metalkas 2. Ekstraligi. Po takim turnieju na pewno będzie ona przyjemniejsza. Stanąłem na podium, ale tak szczerze to nie wiem, kiedy tak źle czułem się na motorze! Starty były dobre, ale potem czułem, że nie mam prędkości. Z drugiej strony to moje pierwsze podium SEC, więc muszę się cieszyć. Ciężka praca przede mną, aby być najlepszym – szczerze jak zwykle dodał drugi w Guestrow Jan Kvech.
CZTERY TURNIEJE
W tym roku zawodnicy o miano najlepszego zawodnika Starego Kontynentu rywalizują w trakcie czterech imprez, w tym dwóch w Polsce. Pierwszy turniej odbył się w Zielonej Górze, a trzeci zaplanowano na 19 września w Rzeszowie. Ostatni ma się odbyć 2 października w Pardubicach (Czechy).
Wyniki drugiego turnieju mistrzostw Europy SEC:
1. Maciej Janowski 13+2 (2,2,0,3,3,3) - 1. miejsce w finale, 2. Jan Kvech (Czechy) 13 (3,1,2,2,3,2) - 2. miejsce w finale, 3. Michael Jepsen Jensen (Dania) 11 (0,3,1,3,3,1) - 3. miejsce w finale, 4. Kacper Woryna (Polska) 10+3 (2,3,3,2,0,w) - wykluczony w finale, 5. Tom Brennan (Wielka Brytania) 10+0 (1,3,3,1,2), 6. Leon Madsen (Dania) 10+1 (3,1,2,3,1), 7. Mikkel Michelsen (Dania) 9 (1,2,3,3,0), 8. Adam Ellis (Wielka Brytania) 8 (0,3,1,1,3), 9. Patryk Dudek 8 (0,1,3,2,2), 10. Kai Huckenbeck (Niemcy) 8 (3,2,0,1,2), 11. Przemysław Pawlicki 8 (2,2,1,2,1), 12. Nazar Parnicki (Ukraina) - 5 (3,0,2,0,0), 13. Piotr Pawlicki 4 (0,0,2,0,2), 14. Tyler Haupt (Niemcy) 4 (2,0,0,1,1), 15. Andrzej Lebiediew (Łotwa) 3 (1,1,0,0,1), 16. Mathias Pollestad (Norwegia) 2 (1,0,1,0,w). Hannah Grunwald i Erik Pudel (oboje Niemcy) nie startowali.
Klasyfikacja generalna (po dwóch z czterech turniejów):
1. Madsen 24, 2. Jensen 24, 3. Dudek 22, 4. Kvech 20, 5. Michelsen 20, 6. Huckenbeck 20, 7. Janowski 19, 8. Woryna 18, 9. Przemysław Pawlicki 15, 10. Piotr Pawlicki 12 ... 18. Damian Ratajczak 2.
Niemieckie żużlowe „jajo”, a w zasadzie jego połowa. Fot. Mariusz Rajek
Na północy dawnej NRD kibicuje się Hansie. Tu przejaw tej kibicowskiej monokultury. Fot. Mariusz Rajek
Historyczny budynek poczty (Postamt) i fontanna Borwinbrunnen na placu Pferdemarkt w centrum liczącego około 30 tysięcy mieszkańców Guestrow. Fot. Mariusz Rajek
