Niemcy nie są faworytami
To nie jest opinia „Sportu”, a... samych Niemców, którzy mają w pamięci katastrofy dwóch ostatnich mistrzostw świata.
Trzeba przyznać, że koszulki reprezentacji Niemiec prezentują się gustownie. Fot. SPP/SIPA USA/PressFocus
GRUPA E
W mundialowej tabeli wszech czasów Die Mannschaft zajmuje drugie miejsce – i prędko nikt go z niego nie zrzuci. Wyżej jest tylko Brazylia, a daleko w tyle Argentyna. Czterokrotni mistrzowie świata na ostatnich dwóch imprezach niespecjalnie sobie ten bilans poprawili – zanotowali wielkie wpadki i nie wyszli z grupy. A przecież w 2014 roku, po pamiętnym zgnieceniu Brazylii 7:1 w półfinale na jej ziemi, założyli na szyje złoto.
– Sytuacja jest trochę inna niż na poprzednich turniejach – stwierdził pomocnik reprezentacji Niemiec Leon Goretzka. – Nie wydaje mi się, abyśmy znajdowali się w gronie faworytów; bądźmy szczerzy. Nie zmienia to jednak faktu, że oczekiwania wobec nas – piłkarskiej nacji – są wysokie. I słusznie. Mamy kilka gwiazd w zespole i wierzę, że jeśli będziemy zdrowi i w odpowiedniej formie, możemy osiągnąć wiele. Jeśli będziemy w stanie rosnąć jako drużyna już w trakcie mistrzostw, to... sky is the limit. Ale nie, nie widzę nas pośród faworytów – przyznał szczerze pomocnik Bayernu Monachium.
– W tej reprezentacji jest potencjał – powiedział z kolei Ilkay Guendogan, który jeszcze na poprzednim Euro był kapitanem Die Mannschaft. – Jestem optymistycznie nastawiony i uważam, że może zaskoczyć. Oczywiście wciąż brakuje potwierdzenia, że większość tych zawodników jest w stanie grać na poziomie półfinałów czy finałów Ligi Mistrzów regularnie, więc jeśli potraktujemy to jako punkt odniesienia w drodze do absolutnego szczytu, to może nie wystarczyć – ostrzegł pomocnik występujący dziś w Galatasaray.
W grupie jednak Niemcy nie powinni mieć problemu – tym bardziej że można wyjść też z trzeciego miejsca. Są w niej zdecydowanie najsilniejszą drużyną, ale zarówno Ekwador, jak i Wybrzeże Kości Słoniowej mają swoje argumenty. U tych pierwszych nazywają się one Hincapie, Pacho, Ordonez i Moises Caicedo, u tych drugich – Yan i Ousmane Diomande, Kessie i Diallo.
Oczywiście świat z zaciekawieniem – nawet jeśli tylko chwilowym – będzie patrzył na absolutnego rodzynka, jakim jest Curacao. Nie dość, że debiutant, to jeszcze najmniejszy zarówno terytorialnie, jak i ludnościowo. No i swój historyczny mecz rozegra nie z byle kim, bo z Niemcami, a więc zespołem pod każdym kątem Niebieskiej Fali przeciwnym! Za takie historie kochamy mistrzostwa świata.
Piotr Tubacki
