Niemcy: drużyna drugiej kategorii
U naszego zachodniego sąsiada szok i niedowierzanie. Die Mannschaft zawiódł i odpadł. Nie tak to miało wyglądać... Nie tylko w ogóle, ale i w szczególe!
Nigdy nie przypuszczałbym, że kiedykolwiek napiszę tekst o takim tytule, ale przyznać musicie – w tej chwili polega on na prawdzie... A przecież jeszcze dekadę temu wydawało się, że Niemcy będą futbolowym dominatorem o pozycji nie tyle paneuropejskiej, ile światowej, w dodatku na wiele lat. Wszystko w Niemczech działało i było, jak należy: szkolenie, mnogość talentów, zainteresowanie publiki, nowoczesna baza.... Wydawało się, że nie ma w tej rzeczywistości słabych punktów. A potem wszystko się posypało.... Dlaczego Niemcy odpadły w tak nędzny sposób? Mamy trochę miejsca na przeskanowanie problemu.
„Byliśmy powolni i nudni. Kto odpada z takim przeciwnikiem, ten nie ma czego szukać w światowej czołówce” – rozpoczął masochistyczną chłostę po meczu Sportschau, jeden z najpopularniejszych niemieckich magazynów sportowych w stacji ARD. – Po prostu nie funkcjonowaliśmy. Wina leży wyłącznie po naszej stronie – uznał Juergen Klopp w studiu telewizyjnym. Mocne słowa... A przyznać trzeba, że sygnały ostrzegawcze pojawiały się już w fazie grupowej, choćby w trakcie bolesnej porażki z Ekwadorem. Nie będzie więc chyba nadużyciem stwierdzenie, że sztab szkoleniowy nie zdołał wyciągnąć konstruktywnych wniosków na fazę pucharową (a właściwie – jak się okazało – jedynie na „począteczek” tej fazy...) No i co z tego braku wyciągania wniosków wynika? Wielki klops… Europejscy komentatorzy, jak choćby Gary Lineker, wprost nazywają tę drużynę „jedną z najsłabszych reprezentacji Niemiec w historii!”. Ups... Media poza Niemcami też nie przepuściły okazji do drwin. „Z Niemiec nie zostało już zupełnie nic. Nic, nawet umiejętność egzekwowania rzutów karnych” – zauważyła złośliwie hiszpańska „Marca”. „To największa niespodzianka tego turnieju. Niemcy zostały brutalnie ukarane” – to z kolei francuski „L'Equipe”.
Przyglądam się więc tej historii i próbuję punktować, co poszło nie tak. Dużo tego… Gdybym miał napisać, co z kolei poszło dobrze, musiałbym… zostawić pustą stronę. To byłoby zbyt proste, dość żartów. Co więc jednak poszło nie tak?
Brak lidera, brak lidera, brak lidera!!!
Nie mam pojęcia, kto tę drużynę miał za sobą pociągnąć. Powstała już teoria, że zakochany w sobie selekcjoner Julian Nagelsmann nie widział potrzeby wykreowania kogokolwiek na tę pozycję, bo... sam siebie widział w tej roli – lidera z ławki, zawodnicy mieli być jedynie przedłużeniem boiskowym jego koncepcji. Nie mam w każdym razie poczucia, że któryś z graczy próbował przywództwo wziąć na siebie. Ani Joshua Kimmich, ani Antonio Ruediger, ani Jonathan Tah, ani Leroy Sane, ani Kai Havertz (choć strzelił Paragwajowi gola przedłużającego tę agonię) – żaden z nich nie spełnił tych ewentualnych oczekiwań. Już nazwano ich „straconym pokoleniem”...
Brak dynamiki i brat bliźniak tego zarzutu: ślamazarne tempo
Niemieckie media zgodnie i bezlitośnie określają grę własnej reprezentacji jako „wolną, nudną i ospałą”. Die Mannschaft miał ogromny problem z przyspieszeniem akcji i w efekcie ze sforsowaniem rozmyślnie głęboko ustawionej defensywy Paragwaju. Ten problem był tak duży, że niektórzy rozczarowani fani mogliby wręcz stwierdzić, że obok „manszaftu” to ta drużyna... w ogóle nie stała!
Wahanie się, czyli... chaos taktyczny
Krytycy z „The Guardian” zauważają dosyć górnolotnie, że reprezentacja Niemiec... utknęła w kryzysie tożsamości. Najkrócej pisząc: nie wiadomo co... właściwie chcą grać! Próby balansowania między grą pozycyjną a agresywnym gegenpressingiem (natychmiastowym doskokiem do rywala i próbie odebrania piłki tuż po jej stracie) w brzydki sposób przepoczwarzyły się jedynie w brak płynności i wyrazistego stylu. Niemcy momentami wyglądali, jakby nie wiedzieli co robić, posiadając piłkę. A przecież posiadali ją prawie bez przerwy, na poziomie 72 procent...
Niemieckim kibicom pozostały jedynie płacz, zgrzytanie zębów i... padnięcie na kolana. Fot. PAP / EPA
Nieumiejętność wyciągania wniosków
Przed bolesną porażką z przeciwnikiem teoretycznie słabszym, czyli Paragwajem, miała miejsce bolesna porażka z przeciwnikiem teoretycznie słabszym, czyli Ekwadorem. No i co z tego wynika? Tym razem kompletnie nic. Niemcy weszli w klincz z drużyną rozmyślnie oddającą inicjatywę i nie potrafili sobie poradzić z tą konkretną rzeczywistością. Polegli.
Problemy z mentalnością i wynikający z tego brak walki
Eksperci podkreślają, że drużynie brakowało pasji i zaangażowania. Na boisku prężył się od niechcenia marazm – jakby zawodnikom nie chciało się grać. A przecież chciało! Nikt zaangażowania odmówić im nie może. Wiadomo jednak, że na mundialu chodzi o chcieć i móc, a nie o chcieć a móc. Szekspir z pewnością gorliwie przytaknie...
Nijakość i w efekcie brak pomysłu w ataku pozycyjnym
Poza pojedynczymi zrywami formacja ofensywna była bezużyteczna w starciu z silniejszymi fizycznie rywalami. Zagraniczna prasa (choćby francuskie „L'Equipe”) zauważała, że bez kreatywności w środku pola zespół stawał się przewidywalny. Czy może być większy grzech w piłce niż przewidywalność?
Delikatny styl. Gdzie ci niemieccy twardziele?
To nie była tym razem sprawnie działająca, prężna machina, o którą rozbijali się rywale. Wręcz przeciwnie. To Niemcy rozbijali się w starciach fizycznych o przeciwników. Sfrustrowani reagowali brzydkimi faulami, tak właśnie było w trakcie gry z Paragwajem.
Fatalne błędy w obronie
Defensywa grała momentami niedbale, czy wręcz niechlujnie i popełniała proste błędy indywidualne. Symbolem tego stała się sytuacja z 42. minuty meczu z Paragwajem, gdy Julio Enciso zdobył bramkę głową. Wprawdzie bardzo efektowną, ale czy którykolwiek z Niemców próbował mu przeszkodzić? No właśnie...
Nieskuteczność w kluczowych momentach i brak groźnego środkowego napastnika
Ocena w piłce nożnej zawsze jest prosta: gdy strzelasz – jesteś dobry, gdy nie strzelasz – jesteś słaby. Niemcy generalnie z Paragwajem nie strzelali, nawet jeśli stwarzali okazje. Środkowy napastnik Nick Woltemade jawił się mi tym razem jedynie jako... przykra karykatura sławniejszych poprzedników...
Brak nerwów ze stali
Powiedzenie cytowanego już Linekera, że „futbol to taka gra, w którą gra 22 mężczyzn, a na końcu wygrywają Niemcy” uległ co najmniej przedawnieniu, jeśli... nie kasacji! Ta drużyna jest elektryczna, zmienna w nastrojach, a nieustępliwość i pewność siebie, pewność, że wszystko skończy się dobrze, nie jest już jej podstawową cechą.
No i wisienka na torcie: źle wykonywane karne
Niemcy pierwszy raz w dziejach przegrali konkurs rzutów karnych na mundialu. Dotąd zawsze słynęli z tego elementu gry, tymczasem teraz zaprezentowali się w nim wręcz fatalnie. Można nawet stwierdzić, że Paragwaj miłosiernie podał Niemcom rękę, też niemiłosiernie pudłując, bo ten konkurs mógł skończyć się znacznie wcześniej. Ogółem aż trzech Niemców spudłowało (Havertz, Woltemade i Tah)! Oczywiście mam świadomość, że gdyby wykonywaliby je z Paragwajem zaledwie przyzwoicie, to ten tekst nie miałby szans powstać – przynajmniej nie w tej chwili.
Niemieccy piłkarze rozpaczają po przegranym konkursie rzutów karnych. Fot. PAP / EPA
Znamienne: przecież to zawsze był mocny punkt w wykonaniu niemieckiej reprezentacji. Tymczasem teraz tę nieszczęsną serię rzutów karnych można uznać za kulminacją słabości. – Zawsze najłatwiej krytykuje się nas z zewnątrz. Mamy już mnóstwo ekspertów we własnym kraju, a teraz dochodzą kolejni – zauważył z przekąsem Havertz. A czegóż on się spodziewał po tak słabym meczu?
***
Co więc dalej? Nie wiem. Można się jedynie spodziewać, że Nagelsmann jako selekcjoner... nie odpowie już na to pytanie. Nie ma jednak wątpliwości, że w tej chwili Niemcy to drużyna już ledwie drugiej kategorii, drugiego szeregu.
Paweł Czado
Mundialowa zapaść po niemiecku
◾ 2014 – mistrzostwo świata wywalczone na mundialu w Brazylii (m.in. 7:1 z Brazylią)◾ 2018 – odpadnięcie w fazie grupowej (m.in. porażki z Meksykiem i Koreą Płd.)
◾ 2022 – odpadnięcie w fazie grupowej (m.in. porażka z Japonią)
◾ 2026 – odpadnięcie w 1/16 finału (m.in. porażka z Paragwajem)
Mundialowe karne Niemców
◾ 1982 - 5:4 z Francją w półfinale (po 120 minutach 3:3)◾ 1986 - 4:1 z Meksykiem w ćwierćfinale (po 120 minutach 0:0)
◾ 1990 - 4:3 z Anglią w półfinale (po 120 minutach 1:1)
◾ 2006 - 4:2 z Argentyną w ćwierćfinale (po 120 minutach 1:1)
◾ 2026 - 3:4 z Paragwajem w 1/16 finału (po 120 minutach 1:1)
Jedynym Niemcem, który aż do 2026 roku pomylił się podczas konkursu rzutów karnych na mistrzostwach świata, był Uli Stielike w 1982 roku.
