Niełaskawa dogrywka

Biało-czerwoni ciągle są w grze o awans, ale po porażce z Węgrami muszą liczyć na ich potknięcie.

Nasza młodzież walczyła dzielnie, ale ostatnie słowo należało do rywali... Fot. PZHL / Michał Chwieduk

MŁODZIEŻOWE MŚ

No nic, walczymy o kolejne zwycięstwo, ale będzie trudno, bo grupa jest niezwykle wyrównana – te słowa wypowiedział trener Andrej Gusow w dniu przerwy podczas młodzieżowych mistrzostw świata Dywizji 1B w Mediolanie. Jego słowa sprawdziły się podczas meczu z Węgrami, bo walka była od pierwszej do ostatniej minuty. Ostatecznie zwyciężyli Madziarzy 4:3 po dogrywce. Biało-czerwoni nie stracili jednak szansy na awans, bo do zakończenia pozostały jeszcze dwa mecze. Trzeba je wygrać i czekać na ewentualne potknięcie Madziarów.

Trener Gusow po raz kolejny postawił na Igora Tyczyńskiego i to był właściwy wybór, bo bramkarz Unii Oświęcim spisywał się bez zarzutu. Najpierw złapał strzał Domana Szongotha, a chwilę potem instynktownie zatrzymał dobitkę Balinta Lobenweina. W 14 min po strzale jednego z napastników węgierskich krążek trafił w słupek. Nasi młodzi hokeiści szukali szans w kontratakach. W 11 min po jednym z nich na dobrej pozycji znalazł się Wiktor Makuła, ale z obroną jego uderzenia nie miał problemów Benedek Gyulai.

W drugiej odsłonie zobaczyliśmy aż cztery gole, po dwa z obu stron. Zaczęło się od trafienia Adam Sawickiego, ale odpowiedź Węgrów była niemal natychmiastowa. 44 sek. później stojący przed bramkarzem Lobenwein sprytnie przekierował krążek do siatki. Lepsze wrażenie sprawiali rywale i oni objęli prowadzenie, gdy Marcell Mayer posłał krążek pod poprzeczkę. Potem Gergelu Rapos otrzymał podwójną karę mniejszą i gdy do końca pierwszej kary pozostało 17 sek. Makuła w 32 min popisał się precyzyjnym uderzeniem z prawego bulika. 

W 53 min Rafał Drabik dał naszemu zespołowi pierwsze w tym meczu prowadzenie, ale 57 sek. później Szongoth zdołał wyrównać. O wygranej Madziarów zadecydowało trafienie Ferenca Laskawy'ego w 3 min dogrywki. 

Słowa uznania należą się podopiecznym trenera Gusowa, którzy walczyli do samego końca. Obiektywnie trzeba przyznać, że Węgrzy sprawiali lepsze wrażenie i stworzyli więcej groźniejszych sytuacji. Przed reprezentacją Polski jeszcze dwie potyczki, z Estonią i Litwą, a Węgrzy zagrają z Włochami i Japonią, czyli rywalami teoretycznie silniejszymi. Zobaczymy, co z tego wyniknie...


◼ Węgry – Polska 4:3 (0:0, 2:2, 1:1, 1:0) po dogrywce

0:1 – Sawicki – McGovern - Stolarski (20:49), 1:1 – Lobenwein – Nagy (21:33), 2:1 – Mayer – Laskawy – Szongoth (29:37), 2:2 – Makuła – Hanzel – McGovern (31:50, w przewadze). 2:3 – Drabik – Makuła (52:16), 3:3 – Szongoth - Laskawy – Franyo (53:13), 4:3 – Laskawy – Szongoth – Horvath (62:32).

POLSKA: Tyczyński; Hanzel – Bieda, Kaszalewicz – Onak, Wilczok – Majkowski, Mościcki – Wojciechowski; McGovern – Stolarski - O. Laszkiewicz, Makuła – Drabik – Sawicki (2), Janik - Skrzypski – Zachariasz, Petrażycki – Ziober – Gumiński. Trener Andrej GUSOW.

Kary: Węgry – 6 min, Polska – 2 min.


Wyniki : Litwa – Estonia 1:4 (0:1, 0:0, 1:3), Japonia – Włochy zakończył się po zamknięciu numeru.

1. Węgry

3

8

11:4

2. POLSKA

3

7

9:7

3. Estonia

3

4

8:8

4. Litwa

3

3

5:10

5. Japonia

2

2

5:5

6. Włochy

2

0

4:8

Dzisiaj dzień wolny. 

(ws)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się