Niech żyje kobieca piłka ręczna!

Nazywam się Estelle Nze Minko i po raz pierwszy od 2014 roku nie biorę udziału w turnieju najwyższej rangi.

Estelle Nze Minko to jedna z wielkich nieobecnych, ale w pełni usprawiedliwionych uczestniczek mundialu. Fot. SIPA / Press Focus

Dokładnie rok temu grałam w mistrzostwach Europy w Wiedniu. Byłam kapitanem reprezentacji Francji, moje serce było pełne marzeń, gotowe przeżywać intensywne chwile, które od ponad 11 lat kształtują każdy grudzień mojego życia. Powód nieobecności jest piękny - spodziewam się pierwszego dziecka. Po raz pierwszy od 11 lat jestem więc po drugiej stronie. Grające koleżanki oglądam z błyszczącymi oczami. Odkrywam na nowo sport, który bardzo kocham, ale z nowej perspektywy - waszej siostry kibicującej z oddali, sprzed telewizora, nadal uczącej się, jak się wycofać bez żalu, bo gdy jesteś całkowicie pochłonięta rywalizacją jako zawodniczka, czasami zapominasz o rzeczach równie ważnych.

To ostatni, decydujący tydzień turnieju. Dokładnie wiem, przez co przechodzi każda zawodniczka na tym etapie mistrzostw: narastające zmęczenie, kipiące emocje, niełatwe życie w tej samej grupie. Spędzić miesiąc z 30 osobami, dzieląc każdy posiłek, każdą wątpliwość, każde zwycięstwo, dbając o siebie, a jednocześnie dbając o innych, również jest samo w sobie pewnego rodzaju wyzwaniem.

Nawet z boku czuję te emocje, maksymalne skupienie. Czuję energię naszego pięknego zespołu, jego pragnienia, wątpliwości, ogień. Pamiętam każdą sekundę, kiedy byłam na miejscu koleżanek z kadry. Obserwuję, jak walczą, aby obronić tytuł 2023 roku. Teraz lepiej rozumiem, dlaczego tak wiele osób nas wspiera i podziwia, ale szczerze mówiąc, ostatnie Euro zostawiło mnie psychicznie i fizycznie wyczerpaną. Te mistrzostwa dały sygnał do zrobienia kroku w tył. Ciąża pojawiła się w momencie, gdy jej potrzebowałam, nawet jeśli jeszcze nie zdawałam sobie z niej sprawy. Teraz oglądam każdy mecz reprezentacji Francji z niesamowitym entuzjazmem. Coś we mnie poczuło się lżejsze, jakby zamknęły się drzwi, których sama nie potrafiłam zamknąć....

Dziewczyny, dziękuję wam za to, że wciąż sprawiacie, że drżę z emocji, nawet gdy nie jestem obok was. Dziękuję, że przypominacie mi, dlaczego tak długo kochałam ten sport. Patrzę jak gracie, śmiejecie się, walczycie, upadacie i się podnosicie, wciąż czując się jak jedna z was. Jestem dumna, widząc, jak piszecie kolejny rozdział historii francuskiej reprezentacji.

A na koniec specjalna myśl dla wszystkich zawodniczek, które już są matkami. Patrzę na was z ogromnym podziwem. Dziś jeszcze bardziej uświadamiam sobie, ile to wymaga siły. Mam nadzieję, że podołam temu niesamowitemu, podwójnemu wyzwaniu, które wy realizujecie każdego dnia.
Niech żyje kobieca piłka ręczna! Allez les Bleues!

(ZC)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się