Niech się Bartek cieszy!
Rafał Górak zdradził tajemnicę fantastycznej boiskowej dyspozycji lidera zespołu.
Bartosz Nowak potrafi nie tylko zdobywać gole i rozstrzygać mecze, ale i cieszyć się niezwykle ekspresyjnie! Fot. PressFocus
GKS KATOWICE
Jakie wnioski z tego meczu? Że GKS ma dobrą obronę! – Oskar Repka uśmiechnął się szeroko, gdy „w podcieniach” Nowej Bukowej w czwartkowy wieczór zapytaliśmy go o wrażenia z pucharowego starcia katowiczan z Jagiellonią. Byłego GieKSiarza – mimo przeprowadzki (sportowej i życiowej) do Częstochowy – wciąż ciągnie na „stare śmieci”. A że przy okazji takiej wizyty poczyni spostrzeżenia na temat najbliższego przeciwnika Rakowa? No cóż, przyjemne z pożytecznym dobrze jest połączyć...
Jego dawni koledzy pod Jasną Górę pojadą w doskonałych nastrojach: po ponad dwóch dekadach katowicki klub znów zameldował się w ćwierćfinale Pucharu Polski. – Ale to już było. Teraz trzeba się regenerować i to na wysokich wartościach – mniej więcej trzy kwadranse po ostatnim gwizdku Wojciecha Mycia, oznaczającym koniec czwartkowego starcia, Rafał Górak już myślał o niedzielnej potyczce przy Limanowskiego. I przypominał najważniejsze elementy, które decydują dziś o tym, że GieKSa bywa przeciwnikiem niewygodnym nawet dla najlepszych (ostatnio – nie tylko dla Jagi w PP, ale i Pogoni w lidze). – Mamy swój styl i charakter grania: trzeba „dawać z wątroby” i iść na całego – Górak zawierał receptę na dobre wyniki w bardzo krótkich słowach, okraszając to świeżym przykładem Marcela Wędrychowskiego. To jego pressing poskutkował błędem bramkarza białostoczan, a w efekcie – golem Bartosza Nowaka, otwierającym wynik.
Właśnie Bartosz Nowak – po raz „enty” tej jesieni – był postacią numer jeden meczu, zamykając swe „osiągi” dwoma trafieniami i asystą. Szkoleniowcowi nietrudno było znaleźć słowa wyjaśniające tajemnicę znakomitej postawy boiskowego lidera GieKSy. – Sprawa jest prosta: nie obciążać Bartka dodatkowymi zadaniami. W czasie każdego meczu i każdego treningu widzę skromnego i zadowolonego z tego co robi chłopaka, który się bardzo cieszy grą. I niech się Bartek nią cieszy dalej! – komplementował swego zupełnie nietuzinkowego podopiecznego Rafał Górak.
Dla samego Nowaka wyprawa do Częstochowy – druga od chwili rozstania z Rakowem – będzie podróżą sentymentalną do miejsca, w którym 30 miesięcy temu świętował mistrzostwo Polski. Pierwszy powrót pod Jasną Górę okazał się dlań radosny: w lutym tego roku katowiczanie wygrali tam 2:1. Ewentualna powtórka byłaby dla nich bardzo pożądana: przewaga punktowa nad strefą spadkową jest przecież bardzo nieznaczna...
(DaL)
„To jest inny poziom intensywności pracy, nie ma drugiego takiego klubu w Polsce. A przynajmniej ja w takim nie byłem” – Bartosz Nowak o wrażeniach z przygody z Rakowem.
